Benfica wybrała następcę Mourinho

Marcin Ziółkowski

21 maja 2026, 12:08 • 3 min czytania 9

Reklama
Benfica wybrała następcę Mourinho

Zakończony przed kilkoma dniami sezon 2025/26 był dla Benfiki niczym pomieszanie z poplątaniem. Lizbończycy zakwalifikowali się do Ligi Mistrzów, po czym… kilkanaście dni później zwolnili trenera. Bruno Lage’a zastąpił The Special One – Jose Mourinho. Choć jeden z najlepszych trenerów w historii nie dał się pokonać na poziomie ekstraklasy portugalskiej, nie wygrał tytułu mistrzowskiego. Sam też od nowego sezonu ma wrócić do Realu Madryt. Benfica w związku z tym znów musi szukać trenera i wydaje się, że dokonała już wyboru.

Reklama

Benfica, czyli huśtawka emocji w finalnie przykrym sezonie

Benfica ma za sobą sezon, który był niczym rollercoaster. Po drodze był choćby gol Anatolija Trubina z Realem Madryt, który dał awans do fazy pucharowej rozgrywek czy Nicolas Otamendi ograny przez Oskara Pietuszewskiego w ligowym hicie. Do tego dość wczesne odpadnięcie z Pucharu Portugalii, gdzie w ćwierćfinale zdecydował gol Jana Bednarka.

Jose Mourinho prawdopodobnie pozostałby na kolejny sezon, gdyby nie fakt, że Florentino Perez bardzo chciał go ponownie w Realu Madryt. I ten powrót wydarzy się wraz z początkiem nowych rozgrywek, co elektryzuje fanów na całym świecie. W związku z tym Benfica ponownie musiała poszukać. I wydaje się, że wybór został już dokonany. Tak twierdzi newsman Sacha Tavolieri – padło na Marco Silvę.

Reklama

Portugalczyk to bardzo ceniony szkoleniowiec w Premier League. Fulham to jego czwarty klub z angielskiej elity. Wcześniej prowadził on Hull City z Kamilem Grosickim w składzie, a także drużynę Watfordu i Evertonu. W drużynie z Craven Cottage wprowadził pewną stabilizację. Po awansie do elity w pierwszym sezonie, do tej pory Londyńczycy pod jego wodzą zajęli odpowiednio – dziesiąte, trzynaste i jedenaste miejsce w końcowej tabeli Premier League.

Rozgrywki 2025/2026 to dla Fulham słaba końcówka sezonu. W ostatnich sześciu meczach podopieczni Silvy wygrali tylko raz – na kolejkę przed końcem w Premier League zajmują 13. lokatę. 48-letni za priorytet miał uznać powrót do kraju. Jego doświadczenie to 246 meczów w angielskiej ekstraklasie i 94 w portugalskiej elicie. Ze znaczących osiągnięć – wygrał mistrzostwo Grecji z Olympiakosem.

Marco Silva wraca do ojczyzny

Kilka dni temu, Silva podkreślił (po remisie z Wolverhampton), że „nie dokonał jeszcze decyzji”. W pomeczowej rozmowie wyjawił, że rozumie fakt, że kibice chcą wiedzieć co dalej, ale póki co nie można im nic zakomunikować.

– Będziemy mieli spotkania, dokonam analizy. Wydaje mi się, że muszę przemyśleć wiele rzeczy, ale trzeba to zrobić w spokoju.

Reklama

Jeżeli pogłoski znajdą swoje potwierdzenie w rzeczywistości – Silva wróci do pracy w Portugalii po 11 latach przerwy. Byłby to dla niego kolejny rozdział pracy w Lizbonie. Poprzednio, szkoleniowiec był pierwszym trenerem Sportingu CP. Na stanowisku wytrwał cały sezon 2014/15, ale został zwolniony. Do gabloty dołożył Puchar Portugalii. W przypadku Benfiki – ambicje będą znacznie większe.

Orły mają apetyt na odzyskanie mistrzostwa kraju. Ostatni tytuł w lidze wywalczył w 2023 roku Roger Schmidt. Benfica w całych rozgrywkach ligowych 2025/26 nie przegrała ani razu, a i tak na koniec zajęła dopiero trzecie miejsce. Jak wyliczył AbsurDB – taka sytuacja zdarzyła się pierwszy raz w futbolu na najwyższym poziomie.

Reklama

Silva będzie mieć więc bardzo duże wyzwanie przed sobą – możliwe, że największe w karierze. Choć pół żartem, pół serio – to i tak nic przy tym, że pracował w Watfordzie u Gino Pozzo.

Fot. Newspix

9 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Braian Wilma
3
Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Inne ligi zagraniczne

Reklama