Polacy o krok od obrony trofeum! Słowenia ograna, został finał

Jakub Radomski

25 września 2026, 18:43 • 4 min czytania 0

Reklama
Polacy o krok od obrony trofeum! Słowenia ograna, został finał

Półfinał ze Słowenią był ósmym spotkaniem polskich siatkarzy na mistrzostwach Europy. Siódmym meczem o coś, bo przed starciem z Bułgarami (2:3) Biało – Czerwoni byli pewni pierwszego miejsca w grupie B. I każdy z tych siedmiu meczów drużyna Nikoli Grbicia wygrała 3:0. W piątek łatwo nie było, Polacy nie zagrali najlepszego meczu i pewnie sami mają tego świadomość, ale do wygrania z ciągle dość mocną Słowenią bez straty seta to wystarczyło. W finale bój o obronę trofeum Polska stoczy z Francją albo Finlandią. 

Reklama

Słoweńcy to nasz odwieczny rywal w mistrzostwach Europy. Do tego zespół, który kiedyś był zmorą Polaków, ale ostatnio raczej nam leży. Na pięciu poprzednich EURO zawsze graliśmy ze Słoweńcami w fazie pucharowej. 2015, 2017, 2019 i 2021 rok – to wszystko porażki. Aż ciężko w to dzisiaj uwierzyć, prawda? Ale już na poprzednim turnieju, w 2023 roku, górą 3:1 byli Polacy (w półfinale). W podobnym stosunku wygrali w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu.

Wygląda na to, że Nikola Grbić, od kiedy objął Polaków, ma patent na ten zespół. I teraz to się potwierdziło.

Polacy, mimo takiej sobie gry, wygrali dwa pierwsze sety w półfinale mistrzostw Europy

Liderem Polaków na początku półfinału ze Słowenią był Wilfredo Leon. Biało-Czerwoni grali pewnie, ich rywal imponująco bronił, ale w ataku popełnił kilka kosztownych błędów. Było bardzo dobrze, do stanu 20:14. Wtedy Polacy trochę się zacięli: stracili cztery punkty z rzędu, ale udało im się opanować sytuację. Choć czy do końca? Słoweńcy byli momentami świetni w obronie, doprowadzili tylko do punktu straty, zrobiło się nerwowo, ale przeciwnicy nie dali rady odwrócić losów seta.

Reklama

Niby było 1:0 dla Polski, ale jej dyspozycja w końcówce pierwszej partii mogła nieco niepokoić.

Drugi set wyglądał podobnie. Polacy dość szybko wypracowali sobie dwa, trzy punkty przewagi. Musiała się podobać akcja, pełna obron, ofiarności Słoweńców, w której Bartłomiej Bołądź schował ręce w bloku i Rok Mozić wyrzucił piłkę na aut. Kilka minut później Bołądź zaatakował z trudnej piłki i efektownie zdobył kolejny punkt.

Reklama

Ale atakujący zespołu Grbicia był trochę nierówny – w innych akcjach Słoweńcy go bronili, a po dwóch asach Nika Mujanovicia mieliśmy remis 15:15. Rywale grali na dobrym poziomie, a największym zaskoczeniem był występ ich rozgrywającego Urosa Planinsicia, który wystawiał szybko i zarazem dokładnie.

Dobry sygnał dał Leon, grając asa serwisowego. Ale znów był remis, 20:20. I walka na boisku. Kolejna wyrównana końcówka, ale znów z happy endem. W kluczowym momencie Polacy wzięli challenge i okazało się, że punkt jednak należy się im. Chwilę później akcję skończył Leon. Biało-Czerwoni nie grali wielkiego meczu, ale, mimo że Mujanović w końcówce zagrał kolejnego asa, zgarnęli również drugiego seta.

Reklama

Reprezentacja Polski zagra w finale mistrzostw Europy  z Francją albo Finlandią

Trzecia partia zaczęła się od prowadzenia rywali 3:0. To nakręciło Słowenię, jej zawodnicy grali na luzie, mimo niekorzystnego wyniku. W pewnym momencie prowadzili 11:7, ale wtedy Polacy wzięli się do odrabiania strat. I po kilku minutach było 14:13 dla Polski. A później 16:14. Odżył Tomasz Fornal, długo przeciętny, a w trzecim secie świetny: najpierw skończył trudną piłkę, później świetnie zaserwował, a w końcówce meczu mądrze nabił piłkę na blok.

W ważnym momencie Marcin Komenda zaczął grać środkiem, gdzie mocnym punktem zespołu Grbicia jest mierzący 217 cm Bartłomiej Lemański. Pomogli też rywale – ich rozgrywający „oszalał”, wystawiając jedną z piłek do libero, który wszedł na przyjęcie. Biało – Czerwoni efektownie zakończyli spotkanie, totalnie dominując w końcówce.

Polacy w wielkim finale, w sobotę wieczorem, zagrają ze zwycięzcą spotkania Francja – Finlandia, które rozpocznie się o 21.00. Faworytem drugiego półfinału są oczywiście mistrzowie olimpijscy z 2021 i 2024 roku.

Reklama

Polska – Słowenia 3:0 (25:23, 25:23, 25:18)

Fot. Newspix.pl 

0 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama