Teoretycznie mogłoby w tym meczu wystąpić dwóch Polaków. Jakub Moder dopiero co wrócił do gry, ale na jednym z treningów doznał kolejnego urazu i oglądaliśmy tylko Piotra Zielińskiego, którego Inter przyjechał do Rotterdamu na starcie z Feyenoordem. Ten kto włączył ten mecz, by obejrzeć Biało-Czerwonych i tak mógł czuć się jednak usatysfakcjonowany – Zieliński zdobył piękną bramkę i uciszył mające jeszcze nadzieje na przyzwoity wynik De Kuip.
Nerazzurri chcieli odbić się po ostatniej porażce w derbach Mediolanu, w których Milan pokonał ich wynikiem 3:1. Na San Siro podopieczni Cristiana Chivu przegrywali 0:2 już po dziesięciu minutach. O ile tamto starcie rozpoczęli fatalnie, o tyle mecz w Rotterdamie rozpoczął się dla nich wprost idealnie. W 8. minucie wysoko zawędrował Yann Bisseck, który odebrał piłkę Luciano Valente, a po chwili oddał idealny, mierzony strzał lewą nogą w kierunku dalszego słupka. Takiego uderzenia nie powstydziliby się z lewonożni wirtuozi, a tutaj Inter wyszedł na prowadzenie po pięknym strzale prawonożnego stopera.
Inter skuteczny do bólu
Po tym, jak Feyenoord stracił bramkę, gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę, choć była ona tylko pozorna. Podopieczni Giovanniego van Bronckhorsta coraz pewniej poczynali sobie z piłką, a doping na De Kuip napędzał ich kolejne akcje. Przed meczem Chivu zwrócił uwagę na dwóch zawodników Feyenoordu: Gjivaia Zechiela i Anisa Hadj Moussę – ten drugi zapisze się w pamięci także Federico Dimarco. Algierczyk zabawił się w polu karnym Interu i zakręcił Włochem, ALE…
No właśnie, nic z tej akcji nie wyszło, podobnie jak z każdej innej akcji gospodarzy. Hadj Moussę powstrzymał wychodzący z bramki Josep Martinez, a wiele innych akcji Feyenoordu nawet nie zagrażało bramce strzeżonej przez Hiszpana. W pierwszej połowie podopieczni van Bronckhorsta oddali zaledwie jeden celny strzał.
Znacznie konkretniejsi pod bramką rywali byli zawodnicy Interu, którzy może nie utrzymywali się zbyt długo przy piłce, ale kiedy już byli w jej posiadaniu, kibice lidera Eredivisie wiedzieli, że zbliżają się kłopoty. W jednej z akcji swojej drużynie zapewnił je sprowadzony latem z Herthy Berlin bramkarz Tjark Ernst, którego notabene kibice nie darzą jak na razie wielką sympatią. Niemiec o mało nie dał im kolejnego powodu w 19. minucie, kiedy fatalnie rozegrał piłkę i po chwili strzał na jego bramkę oddał Marcus Thuram. Na szczęście golkipera, Francuz uderzył prosto w niego.
O tym, że Inter nie potrzebował wiele czasu, gospodarze dobitnie przekonali się chwilę po upływie pół godziny gry, kiedy przedostanie się z własnego pola karnego do szesnastki rywali zajęło mu kilkanaście sekund. Kolejny raz istotną rolę odegrała prawa strona Nerazzurrich, tym razem Djed Spence. Jego uderzenie zostało co prawda zablokowane, ale piłka powędrowała wprost na głowę Pio Esposito, który przeskoczył Mikę Marmola i podwyższył prowadzenie mistrzów Włoch.
Piotr Zieliński dobił Feyenoord
Piotr Zieliński zagrał w tym meczu od pierwszej minuty i od samego początku wyglądał, jakby miał misję: posłać bombę z dystansu lewą nogą. Dwukrotnie próbował jeszcze przed przerwą – jego pierwsze uderzenie minimalnie minęło jednak bramkę, a chwilę później z drugim poradził sobie bramkarza. W przypadku reprezentanta Polski zmaterializowało się jednak powiedzenie „do trzech razy sztuka”. W 54. minucie pomocnik dostał piłkę od Nicolo Barelli, podprowadził ją pod pole karne i pokonał Ernsta. Niemiec nie miał szans, piłka odbiła się jeszcze od słupka. To pierwsze trafienie pomocnika w Lidze Mistrzów od listopada zeszłego roku i starcia z Atletico Madryt.
PIOTR ZIELIŃSKI!!! 🇵🇱🤩 Jest bramka reprezentanta Polski w Lidze Mistrzów UEFA! 💥Znakomicie to zrobił! 👏
📺 Oglądaj: https://t.co/UIsz1H71Nz https://t.co/YZX6kj3s0o
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 3, 2026
A Feyenoord, cóż, wyglądał tak, jak wcześniej. Utrzymywał się przy piłce, dochodził pod pole karne Interu i co? I nic, skoro jedynym celnym strzałem po zmianie stron było uderzenie Valente prosto w ręce Martineza.
Ekipa z Mediolanu mogła jeszcze zwiększyć rozmiary zwycięstwa. W 66. minucie piłkę do pustej bramki po składnej akcji i podaniu Dimarco wpakował Pio Esposito. Napastnik znalazł się jednak na mikroskopijnym spalonym – za linię obrony Feyenoordu minimalnie wystawał jego bark, choć po ujęciu z półautomatycznego spalonego można było mieć wątpliwości, czy tam w ogóle był ofsajd.
Olha o impedimento que deram do Francesco Pio Esposito…
Era o 4 a 0 da Inter, o segundo do centroavante nerazzurro https://t.co/tdoU5Oo86M
— César Costa (@cesar21costa) November 3, 2026
Inter dołożył do swojego dorobku w Lidze Mistrzów drugie zwycięstwo. Giovanni van Bronckhorst, dla którego był to szesnasty mecz w Lidze Mistrzów w roli trenera, przegrał już czternasty raz. Co ciekawe, jedyne dwa zwycięstwa jego drużyny odniosły w starciach z ekipami z Włoch: Napoli i Como.
Feyenoord – Inter 0:3 (0:2)
- 0:1 – Y. Bisseck 8′
- 0:2 – F. Pio Esposito 34′
- 0:3 – P. Zieliński 54′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix