Lechici po zwycięstwie nad Rakowem: Niczym nas nie zaskoczyli

Maciej Bartkowiak

07 września 2026, 08:05 • 4 min czytania 3

Reklama
Lechici po zwycięstwie nad Rakowem: Niczym nas nie zaskoczyli

Lech Poznań zasłużenie pokonał przed własną publicznością Raków. Zwycięstwo mistrza Polski na papierze wygląda skromnie, ale 1:0 zupełnie nie oddaje przebiegu. Po meczu Filip Jagiełło i Wojciech Mońka zgodnie stwierdzili, że ich zespół powinien wygrać znacznie wyżej. Piłkarze Kolejorza zgadzali się też co do tego, że rywal niczym ich nie zaskoczył.

Reklama

Wygrana Lecha powinna być wyższa

Raków nie przerwał druzgocącej serii porażek. Częstochowianie zaliczyli już szóstą ligową przegraną z rzędu. Wciąż po stronie ich dorobku punktowego widnieje okrągłe zero. Tym razem uleglowi Lechowi, a 0:1 i tak było najniższym wymiarem kary. Wojciech Mońka oraz Filip Jagiełło, którzy po końcowym gwizdku chwilę porozmawiali z dziennikarzami, zgodnie stwierdzili, że Lech powinien wygrać wyżej.

W drugiej połowie było mnóstwo sytuacji, żeby strzelić drugiego gola. Ja miałem taką sytuację z główki, źle uderzyłem. Pablo też miał przynajmniej jedną taką sytuację, żeby zdobyć bramkę – powiedział Jagiełło w mixed zonie.

– Patrząc na okazje, które mieliśmy, zwycięstwo mogło być o wiele wyższe. Szczerze to nie pamiętam, żeby Raków stworzył sobie jakieś sytuacje. Ciężko mi teraz sobie przypomnieć. Myślę, że powinniśmy strzelić 2-3 gole więcej – mówił kilka minut później Mońka.

Reklama

Raków nie zaskoczył rywala

Obaj byli też zgodni co do tego, że Raków drużyny Nielsa Frederiksena niczym nie zaskoczył.

– Patrząc przed meczem na skład oraz analizę wiedzieliśmy, że mogą bronić się nisko i w tej niełatwej sytuacji, którą mają, nie będą chcieli grać otwartego futbolu. To się potwierdziło – stwierdził Jagiełło.

Reklama

– Niczym nas nie zaskoczyli. Spodziewaliśmy się wszystkiego, co będą robić. Zero zaskoczenia – sądzi Mońka.

Wychowanek Kolejorza nie był też zaskoczony tym, że napastnicy Rakowa mieli za zadanie wyciągać stoperów rywala do przodu:

W tygodniu to często omawiamy, przed meczem analizujemy zawodnika, poszczególnych piłkarzy. Wiemy, co robią, czego się po nich spodziewać. Także byliśmy gotowi na to, że musimy za nimi wychodzić.

Reklama

„Jagiellonia bardziej chciała grać w piłkę”

Zdaniem Jagiełły podejście Rakowa nie różniło się niczym od innych drużyn, które przyjeżdżały na Bułgarską głównie z myślą o defensywie:

– Tak naprawdę każdy, kto tu przyjeżdża i broni się nisko, gra to samo. Ustawia się nisko w piątce, czasami w szóstce, zagęszcza środek pola. Ale nasza gra tak wygląda, że my tak czy siak chcemy szukać przewagi w środku i przełamywać tą niską obronę. W pierwszej połowie być może zabrakło ostatniego podania, spokojnego wejścia w trzecią tercję. Natomiast w drugiej, tak jak powiedziałem, było mnóstwo sytuacji, żeby podwyższyć wynik.

Reklama

Wychowanek Zagłębia Lubin uważa też, że spotkanie z Rakowem kompletnie różniło się od tego rozegrano trzy dni wcześniej z Jagiellonią:

– Zupełnie inny mecz. Z Jagiellonią był inny z takiego względu, że Jagiellonia bardziej niż Raków chciała grać w piłkę. Nastawiała się na posiadanie piłki. Raków był skoncentrowany na długich piłkach, drugich piłkach, walce fizycznej. Oba mecze były ciężkie, ale ważne jest zwycięstwo i dopisanie trzech punktów.

Mońka nie spodziewał się aż takiego startu

Dzięki zwycięstwu nad drużyną spod Jasnej Góry Lech wrócił na fotel lidera Ekstraklasy. Ma teraz zarówno punkt przewagi nad drugą Legią, jak i zamykającym podium Górnikiem. To właśnie Zabrzanie będą najbliższym rywalem Kolejorza. Jagiełło nie potrafił stwierdzić, czy starcie, które odbędzie się w najbliższą sobotę o 17:30 przy Roosevelta, będzie różniło się od tego z Rakowem:

– Ciężko powiedzieć. Górnik ma super drużynę, fajnie grają. Trener Gasparik wykonuje super robotę. Mecze przeciwko Górnikowi zawsze były ciężkie. Bardzo dobrze taktycznie ustawiali chłopaków. Szczególnie w Zabrzu ciężko się gra. Natomiast będziemy próbować grać to, co zawsze.

Reklama

Raków szósty ligowy mecz z rzędu przegrał, natomiast Lech piąty z rzędu mecz w Ekstraklasie. Sam Mońka jest zaskoczony, że jego zespół prezentuje aż taką formę:

– Przyznam szczerze – nie spodziewałem się, że aż tak dobrze zaczniemy. Spodziewałem się, że będzie dobrze, ale że aż tak to nie. Oby to szło dalej. Trzeba to kontynuować. Myślę, że jesteśmy w gazie. Mimo zmęczenia wygrywamy, także cieszę się z tego. Oby ta fala zwycięstw jak najdłużej trwała, żeby nas niosła. Przy takim natłoku meczów wygrywanie bardzo pomaga. Gdybyśmy grali co trzy dni i nie osiągali takich wyników, to mentalnie byłoby ciężko. A tak te zwycięstwa cały czas nas podbudowują i pomagają walczyć o kolejne.

Reklama

fot. 400mm.pl

3 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Było „Fergie time”, jest „Papszun time”! Liga Minus live (Paczul i goście)

Jakub Radomski
5
Było „Fergie time”, jest „Papszun time”! Liga Minus live (Paczul i goście)