Frederiksen broni Pereiry i Lisa. „To była jedna z najlepszych decyzji”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

31 sierpnia 2026, 10:28 • 6 min czytania 0

Reklama
Frederiksen broni Pereiry i Lisa. „To była jedna z najlepszych decyzji”

Lech Poznań z pomocą Bartłomieja Drągowskiego wyszarpał zwycięstwo na Widzewie 3:2. Przy poprzedniej bramce, jaka padła tego wieczora w Sercu Łodzi, nie popisał się vis a vis kapitana Widzewa. Na pomeczowej konferencji prasowej Niels Frederiksen stanął w obronie Mateusza Lisa. Przypominał, że nieraz ratował on skórę jego drużynie. Trener mistrza Polski bronił również swojej decyzji o wystawieniu Joela Pereiry kosztem Roberta Gumnego. Obie bramki dla Widzewa idą bowiem na konto Portugalczyka.

Reklama

Pierwszy raz od marca 2023 roku Lech wywiózł z Serca Łodzi komplet punktów. Mistrz Polski Widzewa pokonał w szalonych okolicznościach. Bramkę na 3:2 Luisowi Palmie w ostatnich sekundach meczu sprezentował Bartłomiej Drągowski. Chwilę wcześniej mogło być 3:2, ale dla Widzewa, lecz po weryfikacji VAR Łukasz Kuźma anulował podyktowanego za pchnięcie Mateusza Żyry przez Wojciecha Szymczaka karnego.

Frederiksen pod wrażeniem postawy zespołu

Na pomeczowej konferencji trener Kolejorza, Niels Frederiksen, odniósł się m.in. do zamieszania z jedenastką dla Widzewa. Anulowano ją, ponieważ chwilę wcześniej Steve Kapuadi był na pozycji spalonej w momencie strzału głową Giannisa Papanikolaou. Do tego piłka po chwili opuściła linię końcową. Duńczyk był pytany, którą wyszarpaną w końcówce wygraną stawia wyżej – tę ostatnią z Widzewem czy marcową z Rakowem. Wówczas Lech wygrał przy Bułgarskiej 4:3 po bramce Yannicka Agnero już po upływie 90. minuty.

Reklama

– Dziś ta sytuacja była o tyle szczególna, że w doliczonym czasie gospodarzom przyznano rzut karny. Z perspektywy ławki, patrząc na nagrania, wiedzieliśmy, że rzutu karnego nie będzie. Głównie z powodu pozycji spalonej oraz opuszczenia boiska przez piłkę. Gdyby VAR tego nie wyłapał, pewnie mówilibyśmy o jednym z największych błędów VAR-u, ale na szczęście VAR zadziałał, jak należy. Trzeba oddać, że było dużo przypadku w sytuacji na 3:2. Towarzyszył nam ogrom emocji.

Reklama

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku spotkania, a także z tego, w jaki sposób potrafiliśmy się zaprezentować. Biorąc pod uwagę fakt, że w czwartek rozegraliśmy trudny mecz w Europie, a w piątek wracaliśmy do Polski, to wszystko jest dowodem, że jesteśmy w stanie grać dwa mecze w tygodniu (…) Całościowo podobała mi się postawa mojej drużyny. To, co moi piłkarze zrobili, budzi u mnie duże wrażenie.

Trener broni Pereiry i Lisa

Asystę drugiego stopnia im. Remigiusza Jezierskiego przy bramce kontaktowej Karola Świderskiego zaliczył Joel Pereira. Natomiast przed wyrównującym trafieniem Mariusza Fornalczyka dał się skrzydłowemu objechać. Frederiksen nie żałuje jednak wystawienia Portugalczyka zamiast Roberta Gumnego, który być może nieco lepiej spisywałby się w defensywie.

– Uważam, że to była jedna z najlepszych decyzji. Jeżeli spojrzymy na to, co Joel potrafi przy konstruowaniu akcji, jak prezentuje się, gdy posiadamy piłkę, ile dziś razy świetnie rozgrywał, wydaje mi się, że Joel był zaangażowany w każdego albo prawie każdego gola, jakiego dziś strzeliliśmy. Oczywiście, mógłby nieco lepiej bronić. Ale szczególnie w drugiej połowie, mając piłkę przy nodze, to, jak spisywał się Joel, dowodzi tego, że była to dobra decyzja. Wiem, że jego w przypadku ludzie mają tendencję do skupiania się na jego postawie w obronie. Ale ja mam takie podejście, że lubię, gdy moja drużyna kreuje sytuacje, nadaje ton grze, a nie tylko skupia się na obronie.

Reklama

Przy trafieniu Fornalczyka nie popisał się również Mateusz Lis. Odsłonił bliższy słupek przeciwnikowi, a ten skorzystał z prezentu. Trener Lecha przypomina jednak, że Lis wcale nie prezentował się w tym spotkaniu źle, a i w poprzednich meczach pomagał drużynie. Padło także pytanie, czy po odejściu Bartosza Mrozka Lis nie potrzebuje zmiennika. W odwodzie jest jedynie 19-letni Mateusz Pruchniewski, który w seniorskiej piłce rozegrał tylko 20 meczów i to w sezonie 24/25. Frederiksen nie odniósł się jednak wprost do pytania o drugiego bramkarza.

– Patrząc całościowo na występ Mateusza, był to całkiem dobry mecz. Oczywiście, każdy z nas zdaje sobie sprawę, że nie powinien dostać takiego gola na 2:2. Jednak błędy są częścią piłki nożnej. Gdybym za każdym razem miał ściągać piłkarza z boiska albo się go pozbywać, gdy popełni błąd, to bardzo szybko nie miałbym żadnych piłkarzy do dyspozycji. Każdy z moich zawodników popełniał dziś pewne błędy. Naturalnie, w przypadku bramkarzy błędy te potrafią być decydujące. Jednak z drugiej strony uratował nas w wielu innych sytuacjach.

Reklama

– Musimy brać pod uwagę, że gdy zawodnik trafia do nowego środowiska, musi się zaadaptować, nauczyć nowego stylu gry. Często mówimy, że w przypadku zawodnika dajemy mu 3-4 miesiące na weryfikację. W przypadku bramkarza także możemy przyjąć, że tyle czasu potrzebuje na pełną ocenę. Mateusz jest coraz lepszy, widzę progres. Jestem zadowolony z jego dotychczasowego pobytu w Lechu.

Lech jeszcze niegotowy na Ligę Mistrzów

W drodze powrotnej z Thun Lech poznał swoich rywali w Lidze Europy. Przypomnijmy, że Kolejorz zmierzy się m.in. z Benficą, Bayerem Leverkusen, Crystal Palace, Sunderlandem, Unionem Saint-Gilloise, czy pogromcą Górnika – Ferencvarosem. Frederiksen był pytany, jak ocenia losowanie. Przyznał, że dało się wylosować lepiej, jednak w Lidze Europy trudno już mówić o łatwiejszych rywalach. Mimo wszystko jest względnie zadowolony z takiej listy przeciwników. Odniósł się też do pytania, czy Liga Europy jest sprawdzianem przed Ligą Mistrzów.

Reklama

– Jestem umiarkowanie zadowolony. Chcieliśmy mocnych przeciwników, sprawdzić się na tle takich rywali i to się wydarzy. Wiem, że mogliśmy trafić na nieco łatwiejszych rywali, ale w Lidze Europy nie można powiedzieć, że byłoby łatwiej przy innym losowaniu. Mam przeczucie, że stać nas na awans do TOP24, na awans do następnej fazy. Myślę, że mamy do tego wszelkie narzędzia. Niemniej, będą to wymagające starcia. Cieszy mnie, że zagramy z takimi drużynami. Będziemy wiedzieć, jak blisko albo jak daleko jesteśmy blisko tego poziomu. Wiemy, że tylko wyciskając maksimum będziemy w stanie rywalizować na równymi z tymi przeciwnikami.

– Liga Mistrzów jest marzeniem wszystkich w klubie. Byłoby pięknie, gdybyśmy się do niej zakwalifikowali. Aczkolwiek trzeba sobie szczerze powiedzieć, że chyba jeszcze nie jesteśmy w takim momencie, by już teraz to uczynić. Dlatego też w tym sezonie nam się to nie udało. Patrzę jednak na Ligę Europy jako krok naprzód w porównaniu z Ligą Konferencji.

Reklama

Kolejny mecz mistrz Polski rozegra w czwartek 3 września. O godzinie 20:30 podejmie Jagiellonię, z którą pierwotnie miał zmierzyć się 23 sierpnia. Przez występy obu klubów w pucharach spotkanie zostało jednak przesunięte. Trzy dni później na Bułgarską przyjedzie Raków. Pierwszy gwizdek wybrzmi o godzinie 17:30.

fot. 400mm.pl

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Trener Malagi grzmi po meczu z Realem Madryt. „My musimy krwawić, żeby dostać faul”

Adrian Mańko
0
Trener Malagi grzmi po meczu z Realem Madryt. „My musimy krwawić, żeby dostać faul”

Ekstraklasa

Reklama