Krytyka wobec Widzewa? „Uderzano w nas”

Antoni Figlewicz

24 maja 2026, 11:00 • 2 min czytania 6

Reklama
Krytyka wobec Widzewa? „Uderzano w nas”

Ten sezon Widzewa nie był, delikatnie rzecz ujmując, usłany różami. Świadomość niezbyt okazałego wyniku osiągniętego przez Łodzian jest dobrym punktem wyjścia do kolejnych rozgrywek, ale Juljan Shehu i w tych ostatnich miesiącach jest w stanie doszukać się pozytywów, o których mówił po zakończeniu meczu z Piastem.

Reklama

Mieliśmy inne cele i pragnienia na ten sezon, od tego zacznę. Oczywistym było jednak, że gdy przychodził trener Vuković, to celem było utrzymanie. Przez moment straciliśmy wiarę w to, że jesteśmy w stanie finiszować nad kreską, ale trener na nowa w nas ją rozbudził. To był jednak najtrudniejszy okres w całej mojej historii w Widzewie – stwierdził Albańczyk, zauważając również, że miniony sezon miał wyjątkowy charakter.

Juljan Shehu podsumowuje sezon. „Im bliżej końca, tym większa była presja”

Każdy będzie miał pole do tego, żeby oceniać zawodników w dobry i zły sposób. Ja czuję się ze sobą dobrze, szczególnie jeśli patrzę na swoją jakość na boisku i poza nim – miałem dobry sezon, ale miał on wyjątkową dynamikę, zaszło wiele zmian. Trudno jednak cieszyć się z realizowania jakichś indywidualnych celów, jeśli drużynie nie idzie. Na zespole zależało mi najbardziej, bo wiem, że ten klub i ci kibice zasługują na najwyższy poziom rozgrywkowy – mówił Shehu, który faktycznie w paru meczach pociągnął swoją drużynę.

Albańczyk przekonywał też, że negatywne oceny drużyny w mediach działały na zespół motywująco. Łodzianie zwyczajnie chcieli pokazać, że potrafią grać lepiej i osiągać lepsze wyniki. – Media na pewno w negatywny sposób w nas uderzały, ale mają do tego prawo, taka jest wolność słowa. Chciałbym im jednak przekazać, że Widzew zostaje w Ekstraklasie i w przyszłym sezonie pewnie znowu będzie można nam coś wytknąć – powiedział Shehu.

Pytany o najtrudniejszy moment sezonu… żadnego jednak nie wskazał. – Szczerze, ostatnie dwa miesiące. Im bliżej końca sezonu, tym większa presja. Ale podsumuję to w prosty sposób – taka jest Ekstraklasa.

Reklama

Cóż, i my i on doświadczyliśmy jej w ostatniej kolejce w dawce bliskiej śmiertelnej. Co nie znaczy, że cieszymy się z dłuższego odpoczynku od ligowych zmagań i emocji, które ściśle się z nimi wiążą. Ekstraklaso, żyj nam sto lat!

Fot. Newspix

6 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Haditaghi się nie zatrzymuje. „Musimy powiadomić dział ds. porwań”

Jan Broda
10
Haditaghi się nie zatrzymuje. „Musimy powiadomić dział ds. porwań”
Ekstraklasa

Nie była to królewska przygoda w Wiśle. Została tylko prezentacja…

Mikołaj Duda
7
Nie była to królewska przygoda w Wiśle. Została tylko prezentacja…