Parę sezonów temu Michał Świerczewski napisał mocno pamiętne słowa, że Raków stał się ligowym średniakiem. Wtedy była to złość na słabe wyniki, jakie notował zespół prowadzony przez Dawida Szwargę. Teraz nazwać Medaliki średniakiem w Ekstraklasie byłoby niesprawiedliwością w stosunku do zespołów, za które takie uważamy. Na to miano trzeba sobie zasłużyć, a ekipa Tomasza Kaczmarka nawet tego nie robi.
Mimo naprawdę ciekawych transferów i sporych inwestycji wciąż za takiego średniaka uznajemy Koronę. Ma ambicje, by przeskoczyć na półkę z potentatami, ale wciąż te aspiracje z gabinetów musi potwierdzić na boisku. W każdym razie teraz na tle Rakowa wyglądała jak drużyna z innej półki. Mimo gorszej końcówki, generalnie w każdym aspekcie była lepsza od rywala.
Korona Kielce – Raków Częstochowa 3:2. Absurdalna obrona przy golu Camilo Meny
Pamiętamy jeszcze jak raptem kilka dni temu do Kielc przyjechał Górnik Zabrze. Korona, nawet gdy przegrywała, to była kompletnie bezradna w ofensywie i nie była w stanie nawet oddać strzału na bramkę rywala. Jakby tego było mało w drugiej części nie oglądaliśmy nawet niecelnej próby w wykonaniu piłkarzy Jacka Zielińskiego.
Z Rakowem Korona wyglądała jak zupełnie inny zespół, chociaż prawdę mówiąc, spory wpływ miała na to dysproporcja w poziomie przeciwników. To co momentami wyprawiali podopieczni Tomasza Kaczmarka ciężko nazwać grą obronną. Wystarczy nawet spojrzeć na to w jak absurdalny sposób padły oba gole w pierwszej części rywalizacji przy Ściegiennego.
Pierwszy to rzut karny wykorzystany przez Mariusza Stępińskiego, jednak jeszcze ciekawsze jest to jak do tego doszło. Naprawdę chcieliśmy zrozumieć, dlaczego Bogdan Racovitan w kompletnie niegroźnej sytuacji postanowił wyciąć Wiktora Długosza.
Rozpoczynamy sobotnie strzelanie w @_Ekstraklasa_! Korona prowadzi z Rakowem po rzucie karnym ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/ut6mEzuuCH
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 19, 2026
Dobra, ale druga była jeszcze lepsza. Camilo Mena mógł poczuć się jak Mojżesz, przed którym rozstąpiło się Morze Czerwone. W podobny sposób zachowali się zawodnicy Medalików. Duet pomocników nawet nie udawał, że ma zamiar gonić za Kolumbijczykiem, Tomasz Pieńko odsunął się, żeby czasem nie przeszkodzić, a Bogdan Racovitan tak blokował, by nie zablokować Meny. Wyglądało to naprawdę komicznie, chociaż w Częstochowie raczej nikomu nie jest do śmiechu,
Raków bezradny w Kielcach! Mena podwyższa na 2:0 dla Korony! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/9IefOaGE0y
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 19, 2026
I trzeba przyznać, że dwubramkowe prowadzenie do przerwy było jak najbardziej zasłużone. Im dalej, tym przewaga gospodarzy się zwiększała. O ile w pierwszych minutach Raków potrafił stworzyć jakieś zagrożenie, o tyle później miał coraz większe problemy, by nawet wyjść z własnej połowy. A Korona czuła się coraz pewniej i wydawało się, że kwestią czasu są kolejne gole.
Korona znów obniżyła loty po przerwie. Raków nie był w stanie tego wykorzystać
Korona w tym sezonie już zdążyła się przekonać, że spuszczenie z tonu w drugiej połowie może się źle skończyć. Choćby sporo strachu narobił jej Śląsk czy gola na wagę jednego remisu w ostatnich fragmentach strzeliła jej Wisła Kraków. Przez moment mogliśmy się zastanawiać, czy tym razem nie wydarzy się coś podobnego.
Chwila nieuwagi, i nagle zrobiło się tylko 2:1 dla Kielczan. Akcja Jeana Carlosa, odrobina szczęścia i Lamine Diaby-Fadiga, wyprzedzając Rubezicia wpakował piłkę do siatki. Tyle że Raków zamiast pójść za ciosem, to postanowił włożyć sobie kij w szprychy. Konkretnie to Tomasz Pieńko, który do ogółem słabego występu, szczególnie w defensywie, dołożył kopnięcie Camilo Meny we własnym polu karnym. Znów piłkę na 11. metrze ustawił Mariusz Stępiński i ponownie się nie pomylił.
Wymiana ciosów w Kielcach! Fadiga i Stępiński trafiają do siatki, a Korona wciąż na dwubramkowym prowadzeniu ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/y1Kn68bxEJ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 19, 2026
Patrząc jednak całościowo, Kielczanie po przerwie już tak nie imponowali jak do przerwy. Przy lepszym przeciwniku pewnie ponownie mogłoby się skończyć stratą punktów, chociaż i tak końcówka była dla gospodarzy nieco nerwowa. Trafienie Mirceticia sprawiło, że różnica wynosiła zaledwie jedną bramkę.
Jest gol kontaktowy dla Rakowa! Pytanie, czy nie za późno by powalczyć o remis 👀
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/GGzFj36J0d
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 19, 2026
Raków jednak nie był w stanie na poważnie zagrozić Koronie, która z upływem minut ewidentnie gasła, chociaż oceniając już z perspektywy całego meczu była od rywala przynajmniej o klasę lepsza.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix