Atletico rządzi na Metropolitano! Koszmar Realu w derbach trwa

Jan Broda

Autor:Jan Broda

20 września 2026, 18:46 • 3 min czytania 14

Reklama
Atletico rządzi na Metropolitano! Koszmar Realu w derbach trwa

Metropolitano nigdy nie leżało Realowi. Nie inaczej było i tym razem. Królewscy znów wracają z derbów Madrytu z pustymi rękami. Cieszy się więc naturalnie Atletico, ale równie wielka radość zapanowała w Barcelonie, gdzie już po siedmiu kolejkach La Liga temperatura jest wyższa niż w stolicy od pięciu do nawet sześciu stopni. 

Reklama

Aż trudno w to uwierzyć, że na 12 wizyt na Metropolitano, Real wywiózł tylko dwa zwycięstwa (!). Co więcej, ostatnią wygraną Królewskich na terytorium odwiecznego rywala zza miedzy datuje się na 2022 rok. Bilans, delikatnie mówiąc, kompromitujący. Los Blancos regularnie zbierają lanie od Atletico na wyjeździe. Szczególnie bolesne było to poprzednie, gdy Simeone i spółka triumfowali 5:2.

Jose Mourinho, który w tym czasie trenował Benfikę, wystawił do boju niemal identyczny skład, co przed rokiem Xabi Alonso. Dość powiedzieć, że osiem z jedenastu nazwisk powtórzyło się w wyjściowej jedenastce. Portugalczyk najwyraźniej chciał zakomunikować swoim podopiecznym, że są w stanie zrehabilitować się za tamtą klęskę i zrewanżować się Los Colchoneros.

Cóż, nie byli w stanie, ale przynajmniej rozmiar porażki był tym razem dużo mniejszy.

Klątwa Realu na Metropolitano trwa. Mourinho nie znalazł sposobu

Historia najwyraźniej lubi się powtarzać. Deja vu mógł przeżyć Dean Huijsen, który był jednym z winowajców zeszłorocznej manity w debrach, również i teraz maczał palce w przegranej. To on na początku drugiej połowy sfaulował w polu karnym Giuliano Simeone. Sędzia początkowo ukarał go tylko żółtą kartką, ale po weryfikacji VAR dopatrzył się przytrzymywania z rękę i wlepił mu bezpośrednią czerwień.

Reklama

No i tutaj zaczął się koszmar Realu. Huijsen wyleciał z boiska, Courtois nie sięgnął piłki po strzale Grimaldo z 11. metrów i zrobiło się 1:0. W pierwszej połowie oglądaliśmy dość wyrównane widowisko z dużą liczbą walki w środku pola i kontrowersji. Kibice Królewskich z pewnością będą mieć pretensje, że tuż przed przerwą tym samym wymiarem kary nie został ukarany Romero po wejściu w nogi Bellinghama.

Wtedy jednak to już nie miało żadnego znaczenia. Real grał w dziesiątkę i niedługo potem dostał drugiego gonga. Simeone posłał zagranie w pole karne, gdzie do piłki dopadł Jonathan David, któremu nie pozostało nic innego, jak wykończyć tę akcję.

Reklama

Atletico wygrywało 2:0, choć tak naprawdę mogło skończyć się powtórką z zeszłorocznej manity, ale Courtois ratował swoich kolegów z drużyny. Dość powiedzieć, że tylko w drugiej połowie zaliczył pięć udanych interwencji. W sumie Simeone i spółka uderzali na jego bramkę po przerwie 14 razy, z czego aż dziewięć strzałów leciało w światło bramki.

Real natomiast nie był w stanie odpowiedzieć. Bezradność – to słowo najlepiej oddaje ich postawę. Tuż przed końcem Antonio Rudiger strzałem głową po dośrodkowaniu Bernardo Silvy z rzutu wolnego dał kontakt, ale na odrobienie straty zabrakło im już czasu.

Reklama

Cieszy się Atletico, niezadowolony jest Real – to naturalne. Nie można jednak zapominać, że bodaj największa radość z wyniku derbów jest w Barcelonie, która po ledwie siedmiu kolejkach wyprzedza obydwie madryckie ekipy o kolejno pięć i sześć punktów. A mamy dopiero połowę września!

Atletico Madryt – Real Madryt 2:1 (0:0)

  • 53′ Grimaldo – 1:0
  • 59′ David – 2:0
  • 89′ Rudiger – 2:1

Fot. Newspix

14 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Real znów górą nad Barceloną? Chodzi o młodą gwiazdę

Kacper Korpak
0
Real znów górą nad Barceloną? Chodzi o młodą gwiazdę
La Liga

Owono trafi za kratki? Hiszpańska policja bada śmierć de Miguela

Jan Broda
17
Owono trafi za kratki? Hiszpańska policja bada śmierć de Miguela
La Liga

Orłowski o dramacie na Teneryfie: Nikt bramkarzowi nie kazał tak wychodzić

Maciej Bartkowiak
21
Orłowski o dramacie na Teneryfie: Nikt bramkarzowi nie kazał tak wychodzić