Napoli na kursie po wicemistrzostwo. Wzorowe zmiany Conte w hicie

Patryk Idasiak

06 kwietnia 2026, 22:54 • 6 min czytania 1

Reklama
Napoli na kursie po wicemistrzostwo. Wzorowe zmiany Conte w hicie

Nie był to porywający hit Serie A. Jedna bramka przesądziła o zwycięstwie Napoli nad Milanem. Ci drudzy oddali zaledwie jeden celny strzał, więc Vanja Milinković-Savić za wiele roboty nie miał. Antonio Conte wygrał bez dwóch podstawowych napastników – Lukaku i Hojlunda, którzy z różnych powodów nie zagrali. Najważniejsze były zmiany, bo to właśnie zmiennicy wypracowali bramkę. Napoli przeskoczyło w tabeli Rossonerich. 

Reklama

Mecz drużyn, które próbują gonić Inter

Napoli jakoś na przełomie stycznia i lutego potraciło mnóstwo punktów i wypisało się z walki o mistrzostwo.

– Rujnujemy futbol rozgrywając tak wiele meczów w tak krótkim odstępie czasu. Pieniądze są bogiem. Ja robię to z pasji, nie dla pieniędzy. Rozegraliśmy 9 meczów w 27 dni, Di Lorenzo zawsze musiał grać, bo nie mieliśmy innej opcji. Kluby zdają się nie rozumieć, że to jak pies goniący własny ogon. Walczysz o awans do wszystkich tych turniejów, żeby zarobić więcej pieniędzy, ale to ulotne, bo im więcej rozgrywek, tym więcej zawodników musisz kupić, a tym bardziej rosną koszty płac – mówił Conte 31 stycznia.

Mógł być wściekły. Kilka dni wcześniej ośmieszył go w lidze Juventus, potem odpadł po fazie ligowej Ligi Mistrzów. Conte miał 7-8 kontuzjowanych piłkarzy, Napoli gubiło punkty, a Inter uciekał. Po wielomiesięcznej pauzie wrócił Kevin De Bruyne, ale chyba na pogoń już za późno. Choć trzeba przyznać, że Napoli przystępowało do tego hitu w niezłej formie, mając cztery zwycięstwa z rzędu. Głośniej jest jednak o tym, co odwalił Romelu Lukaku. Miał wrócić z Belgii do wtorku 31 marca i… tego nie zrobił. Może już w Napoli nie zagrać.

Milan też nie jest w ostatnim czasie wiele gorszy, bo pokonał przecież Inter w derbach. W super snajpera zamienił się stoper Strahinja Pavlović. Władował gola Lazio, wcześniej Cremonese, trafił też w sparingu w reprezentacji. Rossoneri mogą także liczyć na Mike’a Maignana, którego parady wiele ważą – w listopadzie obronił dwa karne – od Dybali i Calhanoglu, a oba te mecze Milan wygrał po 1:0. Jego statystyka xG jest doskonała. Powinien wpuścić w Serie A ok. 10 bramek więcej.

Reklama

Poniedziałkowy hit Napoli – Milan określilibyśmy mianem meczu o wicemistrzostwo Włoch, ale potem się okazało, że daleko było mu do zadowalającego poziomu dla postronnych kibiców…

Piłkarskie szachy i mało okazji

W 8. minucie Giovane popisał się dobrą akcją i był bliski zdobycia bramki. Sędzia uniósł chorągiewkę, ale… powtórki pokazały, że mogło tu spalonego wcale nie być. W przypadku gola byśmy tę akcję sprawdzali. Dla Giovane był to szczególny mecz, bo jest w hierarchii napastników dopiero trzeci, ale dostał szansę przez dezercję Lukaku i jelitówkę Rasmusa Hojlunda. Brazylijczyk wciąż czeka na swojego premierowego gola dla Napoli po transferze zimą.

Reklama

Nie mieliśmy zbyt wielu sytuacji godnych zapamiętania. Raz przebojem przedarł się nieśmiertelny Luka Modrić i żółtą kartkę za faul na nim zarobił już w 12. minucie Buongiorno. Podgrzać atmosferę spróbował też Mike Maignan, który zabawił się w polu karnym i okiwał przeciwnika. Napoli budowało atak pozycyjny, ale niewiele z tego wynikało.

Gospodarze za to mogli przegrywać po stałym fragmencie. Właśnie tym, który swoją akcją wywalczył Modrić. Lewy wahadłowy Davide Bartesaghi, który wrócił ze zgrupowania U-21 z trzema asystami, mógł zaliczyć kolejny mecz z rzędu z asystą. Pavlović ubiegł Milinkovicia-Savicia, ale uderzył z główki obok słupka. Potem się okazało, że była to jedyna tzw. „wielka szansa” przez pierwsze 45 minut.

Milan głównie czekał na coś takiego, co wydarzyło się w 36. minucie po przejęciu piłki. Odbiór i błyskawiczny atak. Youssouf Fofana „przeczytał” podanie od Spinazzoli, podholował kilka metrów i zagrał na skrzydło do zwykle będącego rezerwowym Christophera Nkunku. Ten zszedł do lewej nogi, kiwnął Jesusa, ale nawet nie trafił w bramkę, choć była to całkiem niezła pozycja.

Opinie o tym piłkarzu w obozie Milanu zresztą nie są zbyt pochlebne. Zdecydowanie zawodzi.

Reklama

Chwilę po akcji pozytywnej Fofana zaliczył podobną akcję… negatywną. Niepotrzebnie czekał na piłkę i uprzedził go mający kilka metrów straty Olivera. A potem błyskawicznie zagrał prostopadłą piłkę do Giovane. Ile sił w nogach gonili go Luka Modrić i Strahinja Pavlović. Ten drugi popisał się niezłym blokiem i nie było z tego nawet celnego strzału.

Scott McTominay próbował porwać publiczność nieudaną przewrotką. Coś się minimalnie ruszyło, ale jeden celny strzał przez 45 minut (Fofana w szóstej minucie strzelił technicznie prosto w środek bramki, w koszyczek bramkarza) to marna statystyka. Hit swoją intensywnością i poziomem rozczarowywał.

Reklama

Politano bohaterem tej jednej, jedynej akcji

Massimiliano Allegri mógłby rozszarpać Nkunku za to, że tak długo zwlekał ze strzałem w 50. minucie. Wystarczyło potem jedno podanie od De Bruyne i poszła z tego szybka kontra. Giovane przylutował lewą nogą z dystansu i naprawdę się musiał wyciągnąć Maignan, żeby to obronić. Coś drgnęło w drużynie Napoli, bo w kolejnej sytuacji znów Giovane odegrał sporą rolę. De Bruyne jednak został wypuszczony zbyt głęboko i wrzucił piłkę tak, że zatrzymał ją Maignan.

Milan generalnie solidnie bronił w większości akcji. Pavlović pracował nawet być może na nagrodę MVP. W 62. minucie Allegri postanowił rozruszać trochę sprawę zmiennikami – weszli Santiago Gimenez i Zachary Athekame, zeszli niewidoczni Fullkrug i Saelemaekers, ale za wiele to nie dawało.

W Napoli za to zobaczyliśmy ciekawą taktykę po zejściu Giovane, bo miejsce w ataku zajął Scott McTominay. Bohaterem został jednak zmiennik – Matteo Politano, pomocnik z długim stażem w Napoli, grający tu od sezonu 2019/20. Dogrywał inny piłkarz, który wszedł na boisko – Alisson Santos, ale nie zapisze na konto asysty.

Nie byłoby tego gola, gdyby nie przedłużenie podania przez Koniego De Wintera. Stoper Milanu nie spodziewał się, że ktoś tam za jego plecami jeszcze będzie nabiegał, a zrobił to właśnie Politano i huknął z lewej nogi. Bartesaghi też nie zachował się najlepiej, bo złapał tzw. zawiechę i nie zareagował.

Reklama

Przegrywający Milan od razu zaczął grać inaczej, co nie mogło dziwić, ale za wiele nie wskórał. Strzał z główki Gimeneza czy sytuacja, w której Pulisic z Leao sobie przeszkodzili to było wszystko. Podreperowali w ten sposób trochę statystyki, ale Milan i tak skończył to starcie z jednym uderzeniem celnym, tym z szóstej minuty w środek bramki. Cóż, trochę słabo.

Napoli piąty mecz z rzędu wygrało jednym golem.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O WŁOSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama