Kolejny pomysł ws. upamiętnienia Jacka Magiery. Tym razem w Warszawie

Marcin Ziółkowski

30 kwietnia 2026, 17:30 • 3 min czytania 7

Reklama
Kolejny pomysł ws. upamiętnienia Jacka Magiery. Tym razem w Warszawie

10 kwietnia futbolowa społeczność dowiedziała się o śmierci trenera Jacka Magiery. Były asystent reprezentacji Polski za kadencji Jana Urbana zasłabł podczas porannej rutynowej aktywności fizycznej. Choć od tego momentu minęły już blisko trzy tygodnie, nie brakuje pomysłów na upamiętnienie jego osoby. Tym razem chodzi o jedną z warszawskich dzielnic.

Reklama

Jacek Magiera ma zostać patronem ulicy na warszawskim Bemowie. Wysłano w tej sprawie pismo

Przewodniczący rady dzielnicy Bemowo Jarosław Dąbrowski skierował wniosek o wprowadzenie nazwiska Jacek Magiery do Biura Geodezji i Katastru Urzędu m.st. Warszawy. Celem tego pisma jest upamiętnienie byłego mieszkańca dzielnicy, a także świetnego polskiego trenera w roli patrona obiektu miejskiego.

Magiera miałby zostać patronem jednej z ulic. Jeśli chodzi o nie, a także place i skwery miejskie – musi upłynąć pięć lat od śmierci osoby, która ma być patronem tegp typu miejsca. Dąbrowski w piśmie do burmistrza Bemowa chce zarezerwowania nazwiska Magiera właśnie dla tej dzielnicy Warszawy, która leży po lewobrzeżnej strony Wisły.

Treść oficjalnego pisma brzmi:

Reklama

– W związku ze śmiercią Jacka Magiery, piłkarza i wieloletniego trenera m.in. Legii Warszawa, a także mieszkańca Bemowa, zwracam się do Pana Burmistrza z prośbą o wystąpienie do Biura Geodezji i Katastru Urzędu m. st. Warszawy z wnioskiem o wprowadzenie nazwiska Jacka Magiery do tzw. „Banku Nazw”, będącego zbiorem proponowanych nazw ulic w Warszawie.

– Mając świadomość, że patronem obiektu miejskiego takiego jak ulica czy skwer może być osoba, od śmierci której upłynęło pięć lat, proszę o zaznaczenie, by nazwisko trenera Jacka Magiery zostało zarezerwowane dla Dzielnicy Bemowo, jak w poprzednich latach miało to miejsce w przypadku ul. Żeńców, ul. Brzeżek i ul. Pobudki.

Choć nie minął nawet miesiąc od śmierci Jacka Magiery to zanim Dąbrowski uwiarygodnił swoim pismem chęć przyznanie ś.p. trenerowi patronatu nad jedną z ulic – w Częstochowie spotkano się już z władzami miasta w sprawie innego upamiętnienia słynnego mieszkańca, a przy okazji wychowanka Rakowa.

Ulica na Bemowie i łącznik w Częstochowie. Oto pierwsze ze znanych pomysłów upamiętnienia

Reklama

Jacek Magiera miałby być patronem jednego z łączników drogowych niedaleko dawnych terenów fabryki Elanex. To właśnie tam Raków Częstochowa widzi duży potencjał pod kątem nowego stadionu, który miałby być też miejscem spotkań dla mieszkańców miasta.

Pod kątem upamiętnienia trenera działają w tej sprawie Członkowie Stowarzyszenia Kibiców „Wieczny Raków”. Chcą oni, by było to impulsem dla częstochowskiego środowiska sportu.

Reklama

– W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele Stowarzyszenia Kibiców „Wieczny Raków” – prezes Albert Kula oraz członek Łukasz Noszczyński, a także pełniący obowiązki Prezydenta Miasta Częstochowy Zdzisław Wolski oraz naczelnik Wydziału Informacji i Komunikacji Aleksander Wierny.

– Podczas rozmów uzgodniono, że nowo powstający łącznik ulic 1 Maja i Krakowskiej w Częstochowie – obejmujący wiadukt nad torami kolejowymi oraz stanowiący połączenie dróg krajowych DK-46 i DK-91 – otrzyma imię śp. Jacka Magiery. Inicjatywa ta stanowi formę trwałego uhonorowania jego wkładu w rozwój sportu oraz lokalnej tożsamości.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

7 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Zabrze z Pucharem po pół wieku? Czy Górnik pobije rekord?

AbsurDB
6
Zabrze z Pucharem po pół wieku? Czy Górnik pobije rekord?

Ekstraklasa

Reklama