Jeremy Sochan mistrzem NBA! New York Knicks z tytułem

Sebastian Warzecha

14 czerwca 2026, 06:02 • 3 min czytania 1

Reklama
Jeremy Sochan mistrzem NBA! New York Knicks z tytułem

Pięciu meczów potrzebowali koszykarze New York Knicks, by zdobyć trzeci tytuł mistrzowski NBA w historii klubu, ale pierwszy od 53 lat. W dzisiejszym Game 5 pokonali San Antonio Spurs 94:90, choć przez znaczną część spotkania przegrywali. Taki wynik oznacza, że Jeremy Sochan zdobył mistrzostwo – i to wraz z klubem, w którym aktualnie gra.

Reklama

New York Knicks mają mistrzostwo! Jeremy Sochan z pierścieniem

Knicks wielkiej rzeczy dokonali w poprzednim meczu, gdy przegrywali już 29 punktami, a ostatecznie wygrali cały mecz 107:106. To było niezwykle ważne spotkanie, bo zamiast remisu 2:2 w serii zrobiło się 3:1 dla ekipy z Nowego Jorku. Poprzednie spotkanie było także tym, w którym najwięcej jak do tej pory czasu w finałach zagrał Jeremy Sochan – był na parkiecie przez trzy minuty. Niewiele, ale jednak jakoś się w finałowej rywalizacji zapisał, a chwalił go potem nawet trener Mike Brown.

– Kłaniam się nisko wszystkim naszym zawodnikom, to było świetne zwycięstwo. Różni gracze dali coś ekstra w różnych momentach meczu. Weźmy na przykład Jeremy’ego Sochana. Wrzuciliśmy go do gry, a on dał nam kilka naprawdę świetnych minut. Nie wiem nawet, kiedy ostatni raz Jeremy grał więcej niż pół minuty. To jego świetna praca, że mimo tego cały czas jest gotowy – mówił szkoleniowiec Knicks.

Dziś Sochan wybiegł na parkiet na… sześć sekund. Poza tym przyglądał się z ławki poczynaniom kolegów z drużyny, którzy grali przeciwko jego… byłym kolegom. I to ci drudzy długo prowadzili. Pierwszą kwartę Ostrogi wygrały 23:13, w drugiej Knicks odrobili pięć punktów, ale w trzeciej znów niewielki bonus zaliczyli gracze z Teksasu. Na początku czwartej części gry ich przewaga wynosiła siedem punktów. Niewiele w porównaniu do tego, co mieli w poprzednim starciu, ale mogli wierzyć w przedłużenie serii.

Nie udała im się jednak ta sztuka, bo fenomenalnie dysponowany był Jalen Brunson. Lider Knicks rzucił dziś… 45 punktów! Do tego dołożył trzy asysty, tyle samo zbiórek i dwa przechwyty. Brunson miał pod koniec czwartej kwarty serię 12 zdobytych punktów, w czasie której z 74:83 zrobiło się 86:85 dla ekipy z Nowego Jorku. Potem dołożył jeszcze kluczową dwójkę przy remisie 88:88, wyprowadzając Knicks na prowadzenie, którego Nowojorczycy już nie zmarnowali.

Reklama

Tym samym zdobyli trzeci tytuł w historii swojej organizacji, a pierwszy od 53 lat. Gdy zdobywali poprzedni, Mike Brown, trener zespołu, miał trzy lata. A propos Browna – to jeden z wychowanków trenerskich Gregga Popovicha w San Antonio Spurs. Pracował u boku „Popa” w latach 2000-2003 i jako członek sztabu świętował nawet z Ostrogami mistrzostwo. Cztery lata później Spurs znów triumfowali w NBA, a w finale ograli Cleveland Cavaliers, prowadzonych przez Browna.

Teraz Mike zdobył swój tytuł w roli głównego trenera. A jednym z zawodników, którzy mu w tym pomogli był Jeremy Sochan. Mamy więc pierwszego Polaka-mistrza NBA. I choć rola Jeremy’ego nie była duża, to zapisał się w historii polskiego basketu i całego NBA.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama