To było spokojne sobotnie popołudnie dla FC Porto. W czwartej kolejce Liga Portugal mistrzowie kraju zmierzyli się na wyjeździe z Academico Viseu. Sprawę trzech punktów podopieczni Francesco Fariolego rozstrzygnęli na swoją korzyść już w pierwszej połowie. Nie musieli się przy tym wysilać, bo dosłownie każdy ich strzał kończył się golem. Może martwić jedynie szybka zmiana Jana Bednarka, który pod koniec pierwszej części miał problemy z kontuzjowanym wcześniej kolanem.
Zespół Academico Viseu sprawił ogromną niespodziankę już w pierwszej kolejce. Podopieczni Bruno Pinheiro zrobili wówczas psikusa Benfice, która nie była w stanie ograć beniaminka na swoim stadionie i skończyło się remisem 2:2. Zgoła inaczej wyglądało spotkanie Viseu z Porto, które mistrzowie Portugalii mieli pod pełną kontrolą. Wynik meczu już w piątej minucie otworzył Andre Silva, który wykorzystał idealne dośrodkowanie z prawej strony Rosario. Kilka sekund wcześniej zawahała się cała obrona gospodarzy, która czekała, aż sędzia odgwiżdże faul Gomesa, jednak nic takiego się nie stało i szybko się to zemściło.
Po co Mora, skoro jest Veiga
Powyższe stwierdzenie może się niedobrze zestarzeć, natomiast w tym momencie Gabri Veiga prezentuje taką formę, że ręce same składają się do oklasków. Kibice Porto wciąż mają za złe swojemu klubowi, że oddał Rodrigo Morę do Romy tak lekką ręką – Rzymianie zapłacili za niego 25 mln euro. Hiszpański pomocnik robi jednak wszystko, by uwaga fanów skupiła się na tym, co dzieje się w ich drużynie. W 20. minucie to właśnie Veiga popisał się mierzonym strzałem z 16 metrów i podwyższył prowadzenie Smoków. Było to jego trzecie trafienie w tym sezonie.
A to nie wszystko, bo kilka minut przed przerwą Porto przeprowadziło kapitalną akcję od własnej linii obrony. Kilka podań wystarczyło, by Hiszpan dopadł do piłki na wysokości pola karnego, po czym wyłożył ją Williamowi Gomesowi. Brazylijczykowi nie pozostało nic innego, jak wpakowanie jej do siatki.
Porto miało to spotkanie tak bardzo pod kontrolą, że na dobrą sprawę podopieczni Fariolego mogli się nawet nie zmęczyć. Mimo solidnego prowadzenia do przerwy, nie przemęczali się w ataku, bo i po co, skoro każda ich akcja kończyła się golem. Tak, w pierwszych 45 minutach zawodnicy mistrza Portugalii oddali tylko trzy strzały na bramkę Viseu.
Kibiców Porto mogły niepokoić przedwczesne zmiany obrońców. Zejście jednego z nich może niepokoić także nas. Już w 20. minucie z boiska musiał zejść Zaidu, który miał problem z pachwiną po kopnięciu piłki. Chwilę przed przerwą strzał gospodarzy zablokował natomiast Jan Bednarek, którego trącił jeszcze jeden z przeciwników. Po całym zajściu Polak złapał się za kolano z mocnym grymasem bólu na twarzy. Za to kolano, którego poważnej kontuzji szczęśliwie uniknął w meczu o Superpuchar, kiedy ucierpiał w starciu z… fatalną murawą. Na drugą połowę Bednarek już nie wyszedł, choć miejmy nadzieję, że to dmuchanie na zimne przy bezpiecznym wyniku Porto.
Przypomnijmy, że z kontuzją zmaga się już jeden Polak z Porto, a mianowicie Oskar Pietuszewski, któremu odnowił się uraz mięśniowy z okresu przygotowawczego.
Można było rozejść się po 45 minutach
Skoro nawet w pierwszej połowie, kiedy Porto strzeliło trzy gole, podopieczni Fariolego zbytnio się nie wysilili, to co dopiero mówić o drugiej, kiedy nie musieli już nic, tylko bronić swojego prowadzenia. Choć tak na dobrą sprawę to i tego nie musieli robić – pierwszy strzał po zmianie stron z którejkolwiek strony padł w… 68. minucie i było to uderzenie Borji Sainza z Porto.
Szkoda, że ekipie gospodarzy, która musiała gonić wynik, nikt nie powiedział, że żeby to zrobić, trzeba oddawać strzały. Na pierwsze uderzenie z ich strony trzeba było czekać do 81. minuty, a była to próba zaskoczenia Diogo Costy lobem z kilkudziesięciu metrów. W samej końcówce Viseu nieco podkręciło tempo, jeden z ich strzałów wylądował nawet na poprzeczce. Nie popisał się wówczas Jakub Kiwior, który dał się uprzedzić Alejandro Mestanzy.
Ostatecznie Porto zgarnęło czwarte zwycięstwo (najwyższe w tym sezonie) i czwarte czyste konto w czwartym ligowym spotkaniu. Po czterech kolejkach Smoki są liderem ligi portugalskiej z dwoma punktami przewagi nad drugim Sportingiem.
Academico Viseu – FC Porto 0:3 (0:3)
- 0:1 – A. Silva 5′
- 0:2 – G. Veiga 20′
- 0:3 – W. Gomes 38′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix