Zdecydowanie najgłośniejszą wypowiedzią Gianniego Infantino na konferencji prasowej przed mundialem była ta, że trzeba się wyluzować. No i generalnie jest to nawet dobra rada, gdyby nie fakt, że odnosiło się do sędziego Omara Artana z Somalii, który nie poprowadzi meczów mistrzostw świata, ponieważ nie wpuszczono go na teren Stanów Zjednoczonych. Ale padło tam też kilka innych, ważnych „strzałów”. Ceny biletów, przyjaźń z Trumpem czy występ Iranu, który „udało się załatwić”.
Trzeba się wyluzować – to obiegło media
Wróćmy sobie najpierw do wyluzowania, bo to właśnie słowa „chill and relax” obiegły światowe media:
– To niefortunne, co przytrafiło się Omarowi, sędziemu z Somalii. Ale znów – nie kontrolujemy wszystkiego. Próbujemy, dyskutujemy, zobaczymy. Być może czasami dobrze też się wyluzować, zrelaksować się – oznajmił szef FIFA. – Wszystko staramy się wyjaśnić, nad wszystkim pracujemy. Czasami jeśli od razu zaczyna się krzyczeć i wrzeszczeć, przynosi to odwrotny efekt od zamierzonego. Uwierzcie mi lub nie, jeśli nie chcecie, ale my zawsze staramy się znaleźć rozwiązania.
Sędzia z Somalii Omar Artan przyznał, że miał wszystkie odpowiednie dokumenty, lecz zrujnowano mu marzenia. Podejrzewano go o powiązania z terroryzmem i odesłano do domu, tak przynajmniej powiadomił anonimowy przedstawiciel Białego Domu. Piłkarzy Uzbekistanu przetrzepano za pomocą psów tropiących, tak jakby byli jakimiś zbirami i złodziejami. Ale trzeba się wyluzować!
Infantino: Każdy wydany dolar wraca do futbolu
Co prawda nie było to tak mocne przemówienie, jak to przed Katarem 2022, gdzie Infantino czuł się każdą mniejszością – był gejem, muzułmaninem, każdym prześladowanym, ale też padło kilka ważnych kwestii, które warto zacytować. Np. ta, że ludzie tak naprawdę są „głęboko dobrzy”.
– Wierzę w magię i potencjał piłki oraz trofeum mistrzostw świata. Podobnie jak wy wszyscy, widzę sytuację, w jakiej znajduje się świat. Poza tym, każdy z nas ma swoje osobiste problemy, gdziekolwiek na świecie. Myślę jednak, że wydarzenie o takiej skali i transcendentnym znaczeniu, jak mistrzostwa świata, może pomóc. Jestem przekonany, że ludzie są dobrzy, a nie źli. Głęboko dobrzy, a nie źli – powiedział kolega Donalda Trumpa i Władimira Putina.
Infantino został zapytany, czy żałuje, że Stany zostały gospodarzem tegorocznego mundialu. Twierdzi, że nie i że jest przyzwyczajony do radzenia sobie z problemami:
– Nie, niczego nie żałuję. Organizuję imprezy od 30 lat. Jestem przyzwyczajony do radzenia sobie z problemami. Cztery lata temu problemy były inne, prawdopodobnie poważniejsze. Czułem, że muszę dać głos tym wszystkim, którzy nie zostali wysłuchani. Są problemy; to normalne w przypadku wydarzenia tej rangi. Zawsze mam nadzieję, że nie będzie żadnych problemów, ale cóż, z tym musimy sobie radzić. Niektóre problemy pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, inne z Kanady, jeszcze inne z Meksyku. Zajmujemy się nimi wszystkimi i mamy takie samo pozytywne nastawienie. Mamy nadzieję, że uda nam się rozwiązać wszystkie. Prawdopodobnie nie, ale i tak robimy, co w naszej mocy.
A co z wysokimi cenami biletów? Infantino i na to znalazł odpowiedź, mówiąc, że każdy wydany dolar wraca do futbolu, a FIFA inwestuje w rozwój tego sportu:– Środki te są inwestowane w celu zapewnienia dzieciom nadziei i marzeń. Gdybyś sprzedawał po niższej cenie, to na tym konkretnym rynku poszłoby – co jest całkowicie legalne w tym kraju… na rynkach wtórnych po znacznie, znacznie wyższych cenach, a gdzie wtedy trafiłyby pieniądze? No cóż, do tych, którzy organizują rynki wtórne lub działalność na czarnym rynku, a nie do futbolu.
Przyznał też, że nie przejmuje się śledztwem, które wszczęli prokuratorzy generalni stanów New Jersey i Nowy Jork w sprawie praktyk sprzedażowych FIFA.
Infantino: Udało nam się sprowadzić Iran
Ogromne dyskusje budzi występ Iranu będącego w stanie wojny z USA. Piłkarze czy działacze z tego kraju mieli ogromne kłopoty organizacyjno-wizowe. Ważni ludzie mówili nawet o tym, że możliwy jest bojkot, a doradca Trumpa mający włoskie korzenie uśmiechał się pod nosem, że może by tak wprowadzić Italię na mundial tylnymi drzwiami. Pod koniec kwietnia Infantino zapewniał, że Iran na mundialu zagra i również tym nie zapomniał się pochwalić.
Federacja piłkarska Iranu dopiero co poinformowała, że bilety dla ich kibiców zostały cofnięte. A kiedy ambasador USA z dumą ogłosił, że członkowie reprezentacji Iranu otrzymali wizy, to na drugi dzień wyszło na jaw, że owszem, ale jednodniowe i po każdym meczu będą musieli wracać do swojej bazy w Meksyku (a wszystkie trzy grają w USA).
– Nie jest łatwo, gdy masz 300 000 akredytowanych osób, a większość pochodzi spoza Stanów Zjednoczonych. Musisz je przetworzyć i zweryfikować. Niestety, nasz świat jest bardzo agresywny, a bezpieczeństwo jest ponad wszystko i trzeba szanować podejmowane decyzje. Kiedy mówię, żeby się uspokoić, nie mam na myśli, żeby się uspokoić i nic nie robić. Chcę nam zaufać, że pracujemy za kulisami, próbujemy zrozumieć, że są rzeczy, które możemy wiedzieć, i rzeczy, których nie możemy wiedzieć, rzeczy, które nam się mówi, i te, których nam się nie mówi – mówił Infantino na konferencji.
– Zawsze staramy się, aby sytuacja była jak najbardziej pozytywna i by znajdować rozwiązania. Czasem nam się udaje, czasem nie. Myślę, że udało się nam już sprowadzić Iran do Ameryki. Nie wiem, komu by się to udało, i oczywiście wszyscy tutaj uważają, że to słuszne, ale powtarzam, nie żyjemy na Księżycu, tylko na planecie Ziemia i trzeba radzić sobie z różnymi sytuacjami. Staramy się zrobić, co w naszej mocy i mam nadzieję, że będziemy mieli dobre wieści – kontynuował na temat Iranu.
Na koniec jeszcze fragmencik o relacji z Donaldem Trumpem, który wcześniej nazwał Infantino „przyjacielem”.
– Mam świetne relacje z prezydentem Trumpem. Bardzo się z tego cieszę. Poznałem go podczas jego pierwszej kadencji i bardzo ściśle współpracujemy teraz, w tej drugiej. Bez jego zaangażowania i zaangażowania, myślę, że zorganizowanie mundialu w Stanach Zjednoczonych byłoby po prostu niemożliwe.