Trzy trudne mecze na start, potem dwa łatwiejsze. Tak wygląda terminarz polskich hokeistów, którzy walczą o powrót do światowej Elity, na najwyższy poziom mistrzostw świata. Pytaniem pozostawało więc, czy w meczach z łatwymi rywalami będą mieli jeszcze o co grać. Dzisiejsze starcie z Ukrainą pokazało, że tak może być – Polacy po wymagającym, zaciętym boju wygrali 3:2!
Hokej. Polacy lepsi od Ukrainy na start MŚ!
Walka o awans na mistrzostwa świata Elity? Trudna rzecz. Ale polski hokej ma nadzieję – bo to nowe otwarcie, z nowymi władzami związku, nowym selekcjonerem i powrotem kilku ważnych dla kadry zawodników, którzy za poprzedniego szkoleniowca czy władzy niekoniecznie się na zgrupowaniach zjawiali. Innymi słowy: atmosfera wokół kadry była naprawdę dobra, a do tego cała impreza w Dywizji IA odbywa się w Sosnowcu, więc Biało-Czerwoni mają za sobą też kibiców.
Wszystko się więc tu zgadzało, choć wiadomo – to początek procesu. Awans byłby bonusem, choć nowy selekcjoner, Pekka Tirkkonen, otwarcie mówił, że to cel.
CZYTAJ: POLACY POWALCZĄ O POWRÓT DO ELITY. CZY SIĘ UDA?
A do tego potrzeba zwycięstw – przede wszystkim z tymi mocnymi rywalami: na starcie Ukrainą, potem Francją i Kazachstanem.
Dziś udało się osiągnąć pierwsze.
Choć nie był to łatwy mecz. Ukraińcy grali tak, jak w przedmeczowej zapowiedzi mówił nam Piotr Chłystek, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”: – Zaczynamy z Ukrainą i to może być najtrudniejszy mecz pod względem mentalnym, bo Ukraina to bardzo trudny, fizycznie, twardo grający rywal. Na starcie jednak każdy jest najświeższy, możemy więc to wytrzymać i wygrać.
Było więc twardo, kilkukrotnie musieliśmy grać bez jednego zawodnika, ale trzymaliśmy się. I w końcu to my – jeszcze w pierwszej tercji – wyszliśmy na prowadzenie za sprawą Arona Chmielewskiego. Tyle że z prowadzenia Polacy cieszyli się tylko pięć minut, bo wyrównał Danił Trakht. Do końca pierwszej tercji więcej bramek nie było. W drugiej padła tylko jedna – i to dla Polaków. Publiczność w sosnowieckiej hali poderwał do góry Patryk Wronka. A w trzeciej tercji najpierw uspokoił ją Andri Denyskin, ale potem po świetnej akcji krążek do siatki wpakował Patryk Krężołek.
Polacy prowadzili więc 3:2 i pozostało utrzymać ten wynik do końca. Nie było łatwo, w bramce dwoił się i troił Tomas Fucik, Ukraińcy pod koniec zdjęli bramkarza, żeby grać w przewadze – ale nic im to nie dało. Biało-Czerwoni wytrzymali ten napór i wygrali na inaugurację. W meczu, który może okazać się niezwykle ważny.
W niedzielę naszych zawodników czeka kolejne trudne spotkanie – ze spadkowiczem z Elity, czyli Francją. Jeśli i tam uda się wygrać, sytuacja Polaków będzie świetna.
Fot. Newspix
Czytaj więcej o hokeju:
- Polski klub przez 2 lata będzie grać w Czechach
- „Piłka nożna jak bomba atomowa”. Paweł Zygmunt o upadku hokeja
- Koniec 46-letniego oczekiwania. USA znów ze złotem olimpijskim