Brzuch boli Cię ze śmiechu, gdy obserwujesz w jak mistrzowski sposób Widzew przepalił miliony i jest na prostej drodze do Betclic 1. ligi? To spójrz, co robi ŁKS w walce o awans do elity w lidze… koszykówki. Mocarstwowe plany, wyrzucenie trenera, kompromitacja jego następcy, wielomiesięczna saga z zatrudnieniem Macieja Lampe, zdezorganizowanie kalendarza całej ligi, a w play-offach ich mecz nie mógł się rozpocząć, bo… na jedynej dostępnej hali trwały zawody studentów w kometkę. W mistrzostwach Łodzi w bezsensownym przepalaniu pieniędzy Widzew Dobrzyckiego nie byłby wcale zdecydowanym faworytem do zajęcia pierwszego miejsca.
Koszykarski ŁKS na drodze do powrotu do elity. Jak u Benny Hilla
Łódzki Klub Sportowy ma bogatą historię sekcji koszykarskiej, która grała w basket już ponad sto lat temu. W 1953 roku zdobyła nawet mistrzostwo Polski. Cztery lata później do rozstrzygnięcia jej pojedynku z Legią potrzebne było rekordowe pięć dogrywek. Potem było już coraz gorzej. W drugiej lidze ŁKS-owi zdarzało się rywalizować z… Widzewem. Ostatni raz do elity Ełkaesiacy awansowali w 2011 roku. Pięknie rozpoczęli sezon Polskiej Ligi Koszykówki – od zwycięstwa z Anwilem Włocławek.
Później była całkiem efektowna próba (nieudana) pobicia rekordu frekwencji na halowym meczu ligowym w Polsce, który należał do derbów Trójmiasta rozgrywanych między klubami z Sopotu i Gdyni. Ostatecznie w łódzkiej Atlas Arenie zjawiło się dziewięć tysięcy fanów ŁKS-u, co i tak było świetnym wynikiem.
Wyniki były jednak coraz gorsze i Łodzianie z zaledwie trzema wygranymi w sezonie spadli z hukiem z ligi, a następnie wycofali się z rozgrywek. Od tego czasu coraz więcej klubów piłkarskich ma swoich przedstawicieli w lidze koszykówki. Aktualnym mistrzem kraju jest Legia Warszawa, a w lidze rywalizuje między innymi z Arką Gdynia, Górnikiem Wałbrzych, Śląskiem Wrocław. W pierwszej lidze grają GKS Tychy, Kotwica Kołobrzeg, Resovia i Polonia Warszawa, a na niższych szczeblach Znicz Pruszków, Polonia Bytom, Zagłębie Sosnowiec, Stal Stalowa Wola, Wisła Kraków i Cracovia.
Wszystkie w większym lub mniejszym stopniu liczą na to, że uda im się przyciągnąć na hale fanów, którzy kojarzą klub z meczów piłkarskich. Udaje się to w większym lub mniejszym stopniu, ale jasne jest, że bez bardzo dużej bazy kibicowskiej trudno zbudować zespół, który będzie się liczył w elicie przez wiele lat. Jednym z takich podmiotów jest też ŁKS, który w 2024 roku powrócił na drugi szczebel rozgrywkowy, czyli do 1. ligi koszykówki.
Szemrany biznesmen związany z Rosją
Tyle tytułem wstępu. W ostatnich miesiącach zaczęły dziać się wokół ŁKS-u rzeczy dziwne i niewytłumaczalne. Spójrzmy na harmonogram wydarzeń:
- W listopadzie klub podpisuje kontrakt z Ponitką. Brzmi potężnie. I choć chodzi o Marcela, a nie jego brata Mateusza, który dzięki świetnej grze na Eurobaskecie znalazł się na ósmym miejscu plebiscytu Przeglądu Sportowego na Sportowca Roku 2025, to przecież Marcel też ma na koncie występy w mocnych klubach europejskich.

Marcel Ponitka
- 26 stycznia pojawiają się plotki, że w klub ma zainwestować Gediminas Ziemelis. To jeden z najbogatszych Litwinów. W 2022 roku założył w Wilnie klub koszykarski BC Wolves. W 2025 jego licencja na grę w lidze została zawieszona. Zdaniem dziennikarza Mariusa Laurinaviciusa, Ziemelis traktowany jest przez litewskie służby specjalne jako zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju ze względu na swoje powiązania z Rosją.
- Jakub Urbanowicz – prezes koszykarskiego ŁKS-u w rozmowie z Łódzkim Portalem Sportowym stwierdza, że „Nie ma w ogóle rozmów z Ziemelisem. Są to plotki.”
- Sponsor Łodzian – Maciej Olszyński w wywiadzie z Super Basketem stwierdza tymczasem, że rzeczywiście rozmowy się toczyły, ale prezes ŁKS-u… mógł o nich nie wiedzieć. Urbanowicz praktycznie wycofuje się z medialnej działalności klubu.
Nasi zawodnicy nie będą mogli grać. Zmieńmy zatem w ostatniej chwili terminarz całej ligi
- Klub kontraktuje w styczniu kolejnych dwóch zawodników (Grudzińskiego i Sewioła), którzy w pierwszym tygodniu czerwca wraz z Ponitką mają wziąć udział w mistrzostwach świata w koszykówce 3×3, organizowanych w Warszawie. Problem w tym, że w tym czasie ma trwać decydująca faza… play-off 1. ligi, w których koszykarze także powinni uczestniczyć.
- No trudno. Ich strata. Trzeba było myśleć wcześniej. Albo osłabią ŁKS, albo reprezentację. Prawda? Otóż nie. PZKosz postanawia pod koniec lutego, że… zagęści końcówkę sezonu zasadniczego tak, by play-offy rozpoczęły się dwa tygodnie wcześniej. Rozumiecie? Kluby w ostatniej chwili dowiadują się, że muszą zmienić cały terminarz meczowy, powciskać spotkania z weekendów na środy! Bo ŁKS w środku sezonu zakontraktował zawodników niedostępnych w czasie finałów. Wszystkie kluby poza ŁKS-em protestują, ale zmiana wchodzi w życie.
Zagra u nas Maciej Lampe. Na 98%. Wkrótce zagra. No, już trenuje. Ale jednak nie zagra.
- 2 lutego klub ogłasza, że w ŁKS-ie zagra… Maciej Lampe. Tak. Ten Maciej Lampe, który grał w NBA. Ten sam, który od kilku lat… nie grał już właściwie w koszykówkę. – Mogę powiedzieć, że 98 procent warunków całego kontraktu mamy dogadane. Pozostały drobne szczegóły techniczne – mówi na początku lutego Maciej Olszyński w programie „Strefa Chanasa”. Szczegółów nie udaje się dogadać w lutym. Ani w marcu. Nagle: jest! Będzie debiut Lampego. W meczu zaplanowanym na 15 kwietnia. Dzień przed jego debiuto-powrotem ŁKS ogłasza, że Lampe doznał kontuzji na treningu. Nie zagra do końca sezonu.

- Wraz ze styczniową ofensywą transferową ŁKS postanawia także zmienić trenera. Wcześniej był nim Robert Skibniewski. Coach bardzo szanowany, niezwykle ceniony i chwalony także za wyniki osiągane w Łodzi. Jego bilans to 14 wygranych (74%) i pięć porażek. W praktyce oznaczało to drugie miejsce w tabeli. To bardzo dobra podbudowa pod walkę o awans. Mimo tego władze klubu w brzydkim stylu pozbywają się Skibniewskiego i angażują Tane Spasewa.
- Efekt? 21 lutego – porażka 73:75 z głównym kontrkandydatem ŁKS-u do awansu: Astorią. 28 lutego: porażka z Żubrami Białystok. To totalny outsider ligi, który wygrał wcześniej tylko trzy mecze. Miesiąc wcześniej zmarł zawodnik Żubrów – Roman Janik. Trudno porównać to do realiów piłkarskich. Różnica poziomów między ŁKSem a białostockim klubem jest chyba teoretycznie wyższa niż między Wisłą Kraków a ostatnim w tabeli futbolowej Betclic 1. Ligi GKS-em Tychy. 21 marca: domowa porażka z Miners Katowice. To kolejny spadkowicz, który wyprzedził w tabeli ostatecznie tylko Żubry. Koszykarskie środowisko drwi z mocarstwowych planów klubu.
- Klub zwalnia trenera Tane Spasewa, który przegrał cztery z ośmiu meczów i szuka numeru telefonu do… nie uwierzycie: Roberta Skibniewskiego. Ten oczywiście odmówił.
Tymczasem Robert Skibniewski #1lkosz pic.twitter.com/mrNLBOraFL
— Krzysztof Sędzicki (@ksedzicki) March 26, 2026
Gortat przestaje to firmować
- Drużynę poprowadził Goran Miljević. Po dwóch tygodniach ŁKS wypuszcza komunikat: „Trener Goran Miljević z powodów osobistych wyjechał w rodzinne strony i nie będzie prowadził najbliższych dwóch spotkań.” Jego miejsce zajmuje Nikola Avramović. Znany jest z tego, że trzy lata temu w meczu juniorów nakazał swoim młodym zawodnikom ciągłe faulowanie rywali w drugiej połowie meczu o mistrzostwo Polski U-19 po tym, jak nie zgodził się z decyzją sędziego. Jego drużyna kończyła mecz w… dwóch przeciwko pięciu, a rywale wykonywali prawie sto rzutów osobistych.
Końcówka meczu MMP #U19PL @skmzastal_ vs @gakgdynia 5:2 #takasytuacja #MłodośćIdziePoSwoje #plkpl pic.twitter.com/nEVoRuhfZR
— Andrzej Jankowski (@bArJanek) March 3, 2023
- Marcin Gortat, który przez lata był zaangażowany w odbudowę łódzkiej koszykówki dla Dziennika Łódzkiego: – Przez lata budowaliśmy klub, by stworzyć solidne struktury. Władze klubu działają jednak po swojemu – mają swoją wizję, a skoro inwestują własne pieniądze, to mają do tego pełne prawo. Ja osobiście nie popieram połowy działań, jakie miały tam miejsce.
- Ostatecznie ŁKS zajmuje trzecie miejsce w sezonie zasadniczym, ale o mały włos znalazłby się o dwa miejsca niżej i nie miałby przewagi własnego parkietu w ćwierćfinałach play-off. Choć biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się w weekend, chyba wyszedłby na tym lepiej. Do Polskiej Ligi Koszykówki awansuje tylko zwycięzca całych play-offów. ŁKS właśnie przegrał pierwszy mecz ćwierćfinałów play-off (toczą się do trzech wygranych) o awans do Polskiej Ligi Koszykówki z niżej notowanym GKS-em Tychy. Spotkanie odbyło się w Sport Arenie Łódź. Tyszanie wygrali wszystkie cztery kwarty.
Gra w kometkę kontra awans do Polskiej Ligi Koszykówki
- W niedzielę powinien odbyć się tam drugi mecz. Niestety, hala jest zajęta przez siatkarki Budowlanych Łódź. Nie można też skorzystać z rezerwowej Zatoki Sportu, w której Biało-Czerwono-Biali grywali w tym sezonie. ŁKS musiał zagrać w niedzielę w hali Centrum Sportu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. „Hali” to trochę dużo powiedziane. To po prostu salka uczelniana z niewielkimi trybunami. Problem w tym, że na weekend zaplanowane są w niej akademickie mistrzostwa Polski w badmintonie. A w nich są tie-breaki. Dużo tie-breaków. Bardzo dużo tie-breaków. Wśród polskich studentów nie ma już słabych drużyn. Poziom się wyrównuje.
- Dopiero w niedzielę rano na facebookowym profilu mistrzostw pojawia się łaskawa prośba, żeby studenci może przybyli na zawody nieco wcześniej, bo chyba się nie wyrobimy…

- No ale studenci, jak to studenci. Po sobotniej nocy pewnie nie są skorzy do wcześniejszego wstawania. Zawody toczą się swoim torem. Miały się skończyć przed Teleexpressem. Mecz koszykówki ma się odbyć o 20:00. Niestety – o tej porze wciąż trwają zawody w kometkę. I to nie byle jakie. Zgodnie z rozpiską ostatnie są derby stolicy. AWF Warszawa kontra Uniwersytet Warszawski. Pyk. Pyk. Aut. Pyk. Pyk. Punkt. I tak do 20:50.
Dorównują piłkarskiemu Widzewowi?
- Regulamin rozgrywek koszykarskich mówi, że przy opóźnieniu przekraczającym godzinę, gościom przysługuje walkower. To byłaby kompromitacja na ogólnopolską skalę, więc badmintoniści przyspieszają. Dziesięć minut przed upływem deadline’u udaje się rozpocząć spotkanie. ŁKS wygrywa. W żadnym z tych meczów nie zagrał Marcel Ponitka.

Tak wyglądała hala na pół godziny przed początkiem meczu. Wpis Piotra Machały na grupie dyskusyjnej PEKAO S.A. 1 LIGA MĘŻCZYZN
- Kolejne mecze rozegrane zostaną 25 i 26 kwietnia w Tychach. Nie są przed nimi planowane mecze ani w hokeja, ani w dwa ognie.
ŁKS był nadzieją na to, by wielka firma powróciła do elity koszykarskiej i przyciągnęła tam rzesze kibiców w dużym mieście. Ostatnie kilka miesięcy, będące pasmem kompromitacji organizacyjnych zraziło do tego projektu kibiców z wszystkich części Polski, którzy liczą na kolejne potknięcia zespołu – może już w ćwierćfinale z GKS-em Tychy. Mocarstwowe plany przeżyły bolesne zderzenie z rzeczywistością, gdy okazało się, że za pieniądze nie da się tak łatwo kupić wyników. Pod tym względem piłkarski Widzew i koszykarski ŁKS mogą podać sobie rękę. Sam nie wiem, który z nich zaliczy w tym sezonie większą kompromitację. A może oba kluby pokażą w końcówce sezonu, że Łódź i pieniądze rządzą?
CZYTAJ WIĘCEJ O KOSZYKÓWCE NA WESZŁO:
- Jeremy Sochan i jego sezon w NBA w liczbach. Tak źle jeszcze nie było
- Rewolucja w WNBA! Ogromny wzrost zarobków kobiet
- Lampe za Trybańskiego i rozchwytywany Gortat. Jak Polacy w NBA kluby zmieniali
- Mioduski: Marzę o sprowadzeniu NBA do Warszawy
Fot. Newspix.pl