Galatasaray z kolejnym skalpem. Turcy jadą na Anfield z zaliczką

Marcin Ziółkowski

10 marca 2026, 21:00 • 4 min czytania 3

Reklama
Galatasaray z kolejnym skalpem. Turcy jadą na Anfield z zaliczką

Galatasaray to jedyny turecki klub, który wygrał europejskie trofeum. To, co dzieje się w tym sezonie w rozgrywkach kontynentalnych, pozwala marzyć fanom znad Bosforu o powtórce. Po sensacyjnym pogromie Juventusu 5:2, przyszła pora na drugie w tych rozgrywkach zwycięstwo nad Liverpoolem. Podopieczni Okana Buruka ponownie wygrali 1:0. Bohaterem (znów!) okazał się piłkarz z Afryki, ale tym razem Mario Lemina. Galata pojedzie więc do Liverpoolu na rewanż z zaliczką. To nieudany jubileusz dla Arne Slota.

Reklama

Okoliczności meczu

Galatasaray znów przywitało w swoich progach zespół z Anfield. Podopieczni Okana Buruka chcieli nawiązać nie tylko do jesiennego spotkania, ale także ostatniego meczu, który wydarzył się przed tym sezonem między obydwiema stronami. 5 grudnia 2006 wspomniany już trener Galaty strzelił gola na Ali Sami Yen, a Turcy wygrali 3:2. Zespół znad Bosforu w wiosennej części rozgrywek Ligi Mistrzów to rzadkość, więc skoro już udało się wyrzucić Juventus to apetyt rósł w miarę jedzenia.

Liverpool musiał zmierzyć się w ostatnich dniach z kontuzją Alissona Beckera. Tak jak we wrześniowym meczu między słupkami pojawił się Giorgi Mamardaszwili. Gruzin zastąpił wtedy Brazylijczyka, który w pierwszym kwadransie po przerwie… doznał urazu. Dla Arne Slota, spotkanie w Stambule było meczem numer 100 w roli trenera Liverpoolu. Do wyjściowego składu po kontuzji wrócił Florian Wirtz. Gospodarze poświęcili oprawę przed spotkaniem Victorowi Osimhenowi, który w młodym wieku stracił matkę.

Reklama

Galatasaray z szybkim golem, błyskawiczne odkupienie win

Liverpool do sytuacji bramkowej potrzebował niecałych 120 sekund. Blisko własnego pola karnego, złe podanie zaserwował Mario Lemina. Były piłkarz Juventusu „oddał” piłkę Florianowi Wirtzowi, a ten widząc Ugurcana Cakira poza bramką – spróbował szczęścia. Po strzale Niemca piłka minęła słupek.

Gabończyk wręcz błyskawicznie odkupił winy. Po siedmiu minutach Galatasaray było pod bramką Mamardaszwilego. Rzut rożny, zgranie Osimhena i Lemina z bliska trafił do siatki. Piłkarz z Afryki ubiegł Ekitike, który stał na piątym metrze. Kolejna sensacja zaczęła wisieć w powietrzu.

Reklama

Krótko później, po wrzutce z lewej strony boiska – nigeryjski napastnik Galaty wysoko wyskoczył do główki (w przeciwieństwie do przyglądającego się całej sytuacji van Dijka) i minimalnie chybił. Dość zaskakująco dwa mocne ciosy mógł wyprowadzić ospały Liverpool. Najpierw Wirtz trafił w Cakira, a następnie kapitalna próba Konate zakończyła swój bieg minimalnie nad poprzeczką. Galatasaray przejmowało inicjatywę w tym spotkaniu.

Turcy znów spróbowali wrzutek – i obydwie były groźne. Dośrodkowanie Noy Langa mało nie wylądowało w siatce. Mamardaszwili ponownie błysnął w 24. minucie, gdy Davinson Sanchez niepilnowany uderzył piłkę głową. Pod koniec pierwszej połowy Liverpool miał kolejną z okazji. Wirtz zgrał piłkę głową do Ekitike, ale wszystko to było… takie mało przekonujące. Akcja ta była niczym The Reds w pierwszej połowie. Anglicy nie wydawali się zespołem, który po przerwie ma zmienić oblicze meczu.

Reklama

Liverpool bez odpowiedzi, Galatasaray z minimalną przewagą przed rewanżem

Tak jak i w pierwszej części – Liverpool mógł mieć gola krótko po gwizdku sędziego. W 47. minucie futbolówka trafiła do Alexisa Mac Allistera, a ten chybił po strzale z 11 metrów obok słupka.

Szczęścia szukał też Dominik Szoboszlai. W Stambule bardzo słaby mecz rozegrał Mohamed Salah, który zszedł z boiska po godzinie gry. Po chwili, gospodarze (choć tylko na chwilę) prowadzili 2:0. Baris Yilmaz był jednak na spalonym, przez co trafienie Osimhena zostało anulowane.

Reklama

W sytuacji sam na sam, Cakir obronił próbę Ekitike. Słabo po przerwie grał Wirtz. Ibrahima Konate trafił do siatki w 72. minucie, ale Jesus Gil Manzano ponownie był zmuszony anulować trafienie. Piłka trafiła Francuza w rękę w olbrzymim zamieszaniu w tureckim polu karnym.

Na skraju szesnastki przepiękny strzał oddał Gabriel Sara, ale trafił w boczną siatkę. Liverpool miał co prawda więcej okazji po przerwie, ale nie był przekonujący. Turcy wytrzymali napór Anglików i zasłużenie wygrali w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Statystyki meczowe dostarczone przez Superscore

 Galatasaray – Liverpool 1:0

  • 1:0 – Mario Lemina – 7. minuta

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
2
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
25
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Liga Mistrzów

Reklama
Liga Mistrzów

Szachtar podjął decyzję. Domowe mecze w Lidze Mistrzów zagra na stadionie giganta

Braian Wilma
8
Szachtar podjął decyzję. Domowe mecze w Lidze Mistrzów zagra na stadionie giganta