Przed rewanżem Górnika z Fenerbahce wiele mówiło się o tym, że piłkarze Michala Gasparika, żeby marzyć o sprawieniu niespodzianki muszą zagrać na maksimum swoich możliwości. Niestety, nie minął nawet pierwszy kwadrans, a sami sobie niebywale skomplikowali sytuację. Nie popisał się czeski środkowy pomocnik…
Naprawdę nie wiemy, co trzeba mieć w głowie, by dopuścić się takiego kryminału we własnym polu karnym. Lukas Sadilek jakby całkowicie stracił poczucie rzeczywistości i sprawił, że sytuacja Górnika zrobiła się już arcytrudna. Fenerbahce ma już w dwumeczu pewną, dwubramkową przewagę. Wygląda na to, że to nie jest dzień polskich klubów w europejskich pucharach…
Górnik mocno skomplikował swoją sytuację… Fatalny błąd czeskiego pomocnika
Wydawało się, że Górnik całkiem nieźle wszedł w mecz. Wyszedł odważnie, poszedł do ataku, miał nawet swoją szansę, choćby wtedy, gdy mocno niecelnie z woleja uderzył Erik Janża. Można było mieć nadzieje, że piłkarzy wicemistrzów Polski poniosą wypełnione po brzegi trybuny przy Roosevelta i wkrótce odrobią straty z pierwszego spotkania w Stambule.
Niestety stało się całkowicie odwrotnie i w teorii niezbyt groźnej sytuacji Zabrzanie dopuścili się kryminału we własnej szesnastce. Przy rzucie rożnym Lukas Sadilek powalił na ziemię jednego z rywali, który nawet nie wiadomo, czy byłby w stanie dojść do posłanego dośrodkowania.
Arbiter z Belgii po podejściu do monitora VAR nie miał najmniejszych wątpliwości i wskazał na 11. metr. Pewnym uderzeniem w środek bramki, Philippa Schulze zmylił Anderson Talisca. Przypomnijmy, to właśnie Brazylijczyk był strzelcem jedynego gola w pierwszym meczu Stambule. Wtedy przed własnymi kibicami popisał się bardzo ładnym uderzeniem z rzutu wolnego.
RZUT KARNY I… 1:0 DLA FENERBAHCE 🚨🥶
Talisca nie pomylił się z jedenastu metrów.
#GÓRFEN pic.twitter.com/tREMHjo5Is
— Polsat Sport (@polsatsport) July 29, 2026
Górnik, żeby doprowadzić do dogrywki w tym momencie potrzebuje dwóch strzelonych goli. Jeśli piłkarzom Michala Gasparika udałaby się taka sztuka, to trzeba byłoby rozpatrywać to w kategorii małego piłkarskiego cudu.
Nie zmienia to jednak faktu, że podopieczni słowackiego trenera się nie poddają i dzielnie walczą najpierw o doprowadzenie do wyrównania. Najlepszą okazją było uderzenie Erika Janży z rzutu wolnego, po którym zmuszony do interwencji został Mert Gunok.
Niestety nie lepiej idzie piłkarzom Lecha Poznań w rewanżowym starciu z Aarhus…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix