Dróżdż przerwał milczenie. „Jeden z kibiców się rozpłakał”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

16 kwietnia 2026, 22:21 • 3 min czytania 1

Reklama
Dróżdż przerwał milczenie. „Jeden z kibiców się rozpłakał”

Na początku stycznia Mateusz Dróżdż został odwołany z funkcji prezesa Cracovii. Od tamtego czasu Pasy pozostają bez CEO, choć w międzyczasie prezesowski stołek zajmowała Elżbieta Filipiak, której też już zresztą w klubie nie ma. Teraz były szef krakowskiego klubu zabrał głos w rozmowie z Przemysławem Langierem. 

Reklama

Nowy rok Mateusz Dróżdż rozpoczął bodaj w najgorszy sposób, bo już na starcie Anno Domini 2026 stracił pracę. 7 stycznia został odwołany z funkcji prezesa Cracovii, co zakończyło jego dwuletnią kadencję przy Kałuży. W przeszłości zajmował się też prezesurą w Widzewie Łódź (2021-2023) oraz Zagłębiu Lubin (2018-2019).

Jego odejście z ekipy Pasów wzbudziło spore kontrowersje, zwłaszcza, że wcześniej cieszył się szerokim poparciem społecznym. Sytuacja zmieniła się jednak po przejęciu klubu przez Roberta Platka, który odkupił z rąk Comarchu większościowy pakiet udziałów. Amerykański biznesmen zaczął wprowadzać swoje porządki, a głową przypłacił to m.in. Dróżdż.

Może sama decyzja mnie nie zaskoczyła, ale jej termin – już tak. Były zmiany w klubie i dało się wyczuć, że pod względem zarządzania pojawia się nowa wizja – przyznał w wywiadzie z Przemysławem Langierem dla Interii.

Cracovia. Dróżdż przerwał milczenie po odejściu. „Jeden z kibiców rozpłakał się”

Dróżdż podsumował swoją kadencję przy Kałuży. Zaznaczył, że nie może narzekać na pierwszy okres współpracy, jednak ścierające się wizje Platka i Elżbiety Filipiak, będącej mniejszościowym właścicielem, utrudniały prezesurę. Podkreślił też, że – jego zdaniem – Cracovia w nieodpowiednim momencie podjęła decyzję o zmianie na tak wysokim stanowisku.

Reklama

Dziewiętnaście miesięcy, jakie miałem w klubie, to były wzorowe warunki dla prezesa w zakresie zarządzania, współpracy z Radą Nadzorczą i ta współpraca tak naprawdę była dobra do samego końca, do dnia zwolnienia. Nie mieliśmy sytuacji kryzysowych czy konfliktowych. Dzień przed zwolnieniem ustalaliśmy lokalizację nowego sklepu i jak mniej więcej ma on wyglądać. Mówię o dziewiętnastu miesiącach, bo po zmianie właścicielskiej klub przechodził transformację, wychodził z grupy kapitałowej, itp. Miałem wrażenie, że jestem pośrodku dwóch akcjonariuszy, którzy mają wpływ na to, gdzie ten klub ma być dalej. Od tego momentu warunki nie były już takie, jak wcześniej, ale czy generalnie mogę na to narzekać? Raczej nie. Po prostu wymagało to więcej pracy, zaangażowania, ale abstrahując od decyzji, czy się z nią zgadzam, uważam, że konkretnie wtedy, 7 stycznia, przy wychodzeniu z grupy kapitałowej, klub nie był gotowy na zmianę prezesa zarządu. I zaznaczam: nie chodzi tu stricte o Mateusza Dróżdża, a o samą Cracovię – wyjaśnił.

Dróżdż przyznał też, że nie ma żalu o brak oficjalnych podziękowań ze strony klubu, a największą formę wdzięczności okazali mu kibice. Przytoczył w tym miejscu sytuację z jednym z fanów, który na widok byłego prezesa miał się rozpłakać.

Kiedyś powiedziałem, że dla mnie najważniejsze, że podziękowali mi kibice. Do dziś się zdarza, że mam z nimi niełatwe spotkania. Raz się zdarzyło, że jeden kibic… rozpłakał się. Byłem akurat na spacerze z synem, który mnie spytał: tato, co zrobiłeś temu panu? Wymyśliłem takie zdanie: tato otworzył drzwi do marzeń, których nie spełnił. Syn spytał, czy mam klucz do tych drzwi. To są sceny, które rozdzierają wewnętrznie. Człowiek jest wściekły, ale z drugiej strony wdzięczny, że kibice, sponsorzy i inne podmioty docenili moją pracę – stwierdził.

Cracovia zajmuje 11. miejsce w tabeli Ekstraklasy. W następnym meczu podopieczni Luki Elsnera zmierzą się 19 kwietnia na wyjeździe z Rakowem Częstochowa.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O CRACOVII NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?

Jan Broda
2
Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?