Aston Villa w półfinale Ligi Europy, a Ollie Watkins w klubie 100

Marcin Ziółkowski

16 kwietnia 2026, 23:04 • 6 min czytania 1

Reklama
Aston Villa w półfinale Ligi Europy, a Ollie Watkins w klubie 100

Sensacji na Villa Park w Birmingham nie było. Aston Villa zgodnie z planem wygrała także drugie spotkanie w rywalizacji ćwierćfinałowej w Lidze Europy z Bologną, pokonując Włochów 4:0. Różnica klas była aż nadto widoczna, w każdej z połów na swój sposób. W pierwszej części po Włochach nie było czego zbierać. Po przerwie Anglicy, którzy nie forsowali się zbytnio, i tak zachowali czyste konto. Jedną z najważniejszych informacji z tego spotkania jest fakt, że Ollie Watkins golem na 1:0 przeszedł do historii klubu z Birmingham. Było to jego setne trafienie dla drużyny, w której gra od 2020 roku.

Reklama

Zadowolony z takiego wyniku Włochów może być… Zbigniew Boniek. Pozostał ostatnim strzelcem bramki w europejskich pucharach dla włoskiej drużyny na Villa Park.

Okoliczności meczu

Gdy pomyśli się o obydwu drużynach i stwierdzi, że coś często grają przeciwko sobie – to nie jest to żadne złudzenie. Od października 2024 roku, mecz odbywający się w połowie kwietnia na Villa Park w ramach fazy pucharowej Ligi Europy był czwartym między stronami.

Aston Villa wystawiła identyczną jedenastkę jak w meczu we Włoszech. Unai Emery zapewne uznaje, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Co innego Vincenzo Italiano, który przeprowadził pięć zmian w porównaniu z ostatnią ligową potyczką w weekend, a trzy w zestawieniu z meczem u siebie. Do składu wrócił choćby Martin Vitik, który pauzował w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym za nadmiar żółtych kartek.

Reklama

Matty Cash rozpoczął spotkanie od pierwszej minuty i ponownie miał mierzyć się z Jonathanem Rowe’em, a Łukasz Skorupski znów był poza kadrą meczową. Polski bramkarz od miesiąca jest kontuzjowany.

Aston Villa niczym w luna parku. Bawiła się i robiła co chciała

Od początku spotkania, ponownie mogliśmy dostrzec ambitne próby w ofensywie w wykonaniu Jonathana Rowe’a. Anglik tym razem napotkał jednak na większy opór ze strony polskiego bocznego obrońcy, więc Matty Cash pracę domową odrobił. W Bolonii to Rowe robił z Polakiem co chciał. Tylko, że… to by było praktycznie na tyle z popisów w ofensywie drużyny Vincenzo Italiano.

Warto tu wspomnieć jeszcze o próbie z 12. minuty. To wtedy Bologna po raz pierwszy stworzyła sobie jakościową okazję. I naprawdę próba Federico Bernardeschiego mogła robić wrażenie. Mistrz Europy uderzył z ponad 30 metrów i naprawdę szkoda, że nie wpadło to uderzenie do bramki Emiliano Martineza. I na tym tyle z sytuacji, o których warto wspomnieć.

Reklama

Gdy wydawało się, że Włosi są na dobrej drodze, aby dorzucić odrobinę emocji do dwumeczu, zespół z Birmingham – po piłkarsku – odebrał to personalnie. Na małej przestrzeni pograli Emiliano Buendia, Morgan Rogers i Ollie Watkins. Asysta Anglika to wystawienie piłki na tacy do byłego snajpera Brentfordu, a ten tylko dopełnił formalności „podając” do bramki. Był to setny gol Watkinsa w barwach Aston Villi, więc absolutnie wyjątkowy.

Gospodarze kontynuowali działania zgodne ze swoją taktyką. Dominowali nad rywalem i mogli robić to już na niskich obrotach. Mimo to, Włosi i tak byli zagubieni. Niecałe dziesięć minut później arbiter Jose Sanchez Martinez z Hiszpanii podyktował rzut karny. Federico Ravaglia stanął jednak na wysokości zadania i pokonał w korespondencyjnym pojedynku Morgana Rogersa.

Reklama

Minęło kilkadziesiąt sekund i Bolończycy dali się oszukać jak dzieci. Do tego stopnia, że asystę zaliczył, i to rękami, Lucas Digne. Ale spokojnie, przewinienia nie było – Francuz wyrzucał piłkę z autu, a adresat podania, czyli Emiliano Buendia rozpędził się i uderzył po bliższym słupku.

W dwumeczu nie było już czego zbierać. Bologna wyglądała na dobitą, trudno było jej zmotywować się, aby choć odrobinę osłodzić gorycz nadchodzącej porażki i odpadnięcia. Anglikom to się bardzo podobało, bo owinęli sobie rywala wokół palca i robili co im się tylko podobało. Tym oto sposobem John McGinn znalazł podaniem Morgana Rogersa. Nicolo Casale nie przypilnował Anglika, który trafił do siatki po raz pierwszy od 7 lutego i meczu z Bournemouth. Było po herbacie – 3:0. Bologna nie miała jakiegokolwiek startu do rywali.

Reklama

Na Villa Park gospodarze po przerwie odpoczywali, ale gola nie stracili. Zadowolony może być… Zbigniew Boniek

W drugiej części Vincenzo Italiano zdecydował się postawić na trzy zmiany od powrotu na murawę. Riccardo Orsolini, Nadir Zortea oraz Simon Sohm mieli doprowadzić do tego, że Włosi wrócą do domu w nieco lepszych nastrojach niż po pierwszej połowie. Nie udało się, ale trzeba dodać, że wyglądało to minimalnie lepiej niż do tej pory.

W ciągu 10 minut Bolończycy nacisnęli nieco na gospodarzy. Orsolini miał swoją próbę, a goście ogółem trzy i to przy żadnej dla Anglików. Spotkanie toczyło się w spokojnym tempie, a Włosi raz na jakiś czas atakowali bramkę Martineza. W 68. minucie Nikola Moro chciał być jak Bernardeschi, ale uderzenie z dystansu miało znacznie mniejszą siłę, więc mistrz świata z Kataru mógł się co najwyżej uśmiechnąć na myśl o złapaniu tego strzału. Anglicy do tego stopnia nie forsowali się z atakami, że do 70. minuty tylko dwa razy dotknęli piłkę w polu karnym rywala.

Reklama

Pierwsza próba gospodarzy po przerwie to dopiero 81. minuta. Digne spróbował tak jak koledzy, po bliższym słupku, ale Ravaglia tym razem sobie poradził. Francuz lepiej spisał się pod własną bramka. Pięć minut przed końcem zablokował z bliska strzał Orsoliniego. Skrzydłowy był w tym meczu najbliższy strzelenia gola Anglikom.

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się trzybramkową różnicą, w 89. minucie z rzutu rożnego padła bramka na 4:0. Ezri Konsa, tak jak we Włoszech, wykorzystał niefrasobliwość obrony gości. Anglik uderzył z pola karnego z półobrotu i w dwumeczu było 7:1. Wynik ten oddawał jak tylko się dało różnicę klas. Uderzenie Konsy było ostatnią akcją meczu, sędzia z Hiszpanii oszczędził Włochom cierpień. The Villans w półfinale spotkają się z Nottingham Forest.

Reklama

Warto dodać, że Zbigniew Boniek nadal jest ostatnim piłkarzem włoskiego klubu z golem na Villa Park. Stało się to 2 marca 1983 roku. Bolończycy nie zmienili tej statystyki.

Aston Villa – Bologna 4:0 (3:0)

  • 1:0 – Ollie Watkins – 16′
  • 2:0 – Emiliano Buendia – 26′
  • 3:0 – Morgan Rogers – 39′
  • 4:0 – Ezri Konsa – 90′

CZYTAJ WIĘCEJ O EUROPEJSKICH PUCHARACH NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Porto odpadło z LE na własne życzenie. Katastrofa Jana Bednarka

Braian Wilma
11
Porto odpadło z LE na własne życzenie. Katastrofa Jana Bednarka

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Porto odpadło z LE na własne życzenie. Katastrofa Jana Bednarka

Braian Wilma
11
Porto odpadło z LE na własne życzenie. Katastrofa Jana Bednarka