Czubak dla Weszło: Niektórzy nie wierzyli, że będę w takim miejscu

Marcin Ziółkowski

27 maja 2026, 14:35 • 4 min czytania 16

Reklama
Czubak dla Weszło: Niektórzy nie wierzyli, że będę w takim miejscu

Karol Czubak ma za sobą bardzo dobry sezon na poziomie Ekstraklasy. Napastnik Motoru Lublin po raz pierwszy w swojej karierze grał na najwyższym szczeblu w Polsce. Niewiele zabrakło mu do tego, aby został królem strzelców, bowiem Tomas Bobcek był lepszy jedynie o dwa gole. Najlepszy polski snajper zakończonego już sezonu Ekstraklasy wypowiedział się specjalnie dla Weszło.

Reklama

Czubak doceniony i… powołany do kadry

Na Gali Ekstraklasy napastnik Motoru Lublin nie tylko otrzymał nagrodę dla zwycięzcy w kategorii Napastnik Sezonu. Od redakcji Weszło Czubak otrzymał także statuetkę w kategorii Super Strzelec. Gwiazda zespołu należącego do Zbigniewa Jakubasa przyznała wprost – personalnie był to świetny sezon, ale ma niedosyt z perspektywy wyniku drużyny.

– Fajny sezon dla mnie indywidualnie. Wiadomo, że drużynowo mogliśmy więcej, bo myślę, że pokazywaliśmy niejednokrotnie, że jesteśmy w stanie wygrywać ze wszystkimi w tej lidze. Nie jesteśmy też do końca zadowoleni z tego miejsca, które zajęliśmy, ale w przyszłym sezonie wszystko przed nami. Najważniejsze, że się utrzymaliśmy, bo ten sezon był szalony. Zdobyliśmy trochę więcej punktów, mieliśmy spokój psychiczny. Tę drużynę na pewno stać na więcej.

Reklama

Choć sezon 2025/26 był dla napastnika pierwszym w Ekstraklasie, grał on na ponadprzeciętnym poziomie.

– Myślę, że jestem zadowolony z tego sezonu. Wierzyłem w to przed sezonem, sztab i chłopaki też. Są osoby, które nie wierzyły, że będę w takim miejscu, w którym jestem po tym sezonie, że strzelę tyle bramek. Od początku mówiłem, że nie przychodzę się odbudować, tylko strzelać. No i mówiłem prawdę. Pięć miesięcy w Belgii nie spowodowało, że zapomniałem jak się gra i strzela.

– Indywidualnie był to dla mnie dobry sezon. Korona króla strzelców byłaby zwieńczeniem, no ale nie udało się. Tomas Bobcek zasłużył na to, Lechia grała fajny i ofensywny futbol. Wiemy, jak się skończyło, ale miał fenomenalną pierwszą rundę, wypracował sobie w niej przewagę. Gratulacje dla niego.

Zakończone rozgrywki były bardzo udane, ale czy najlepsze w karierze? Czubak obiecuje, że nie poprzestanie na tym, co już osiągnął. Po dojściu na poziom, w który wiele lat celował, nie zamierza z niego schodzić.

Reklama

– Pod względem bramek i poziomu to tak. 21 bramek miałem w pierwszej lidze, teraz miałem 18. Jeśli to nie był najlepszy, to będą jeszcze lepsze w przyszłości. (…) Miałem coś do udowodnienia w Ekstraklasie, długo się do niej dobijałem. Moja droga była trochę kręta. W Arce cały czas strzelałem. Udowodniłem, że należało mi się to wcześniej, ale nie mam do nikogo pretensji. Nie podejmuję pochopnych decyzji. Ta o odejściu do Belgii też taka nie była.

Napastnik Motoru jest ciągle głodny progresu. Uważa, że zespół stać na więcej. Na pewno w kategorii kontrolowania spotkań do końca.

Reklama

Nie odzwierciadla to [miejsca w tabeli, pod kątem tego, gdzie powinien być Motor – przyp. MZ] . My i kibice po pierwszym sezonie liczyliśmy na więcej. Sami czuliśmy, że stać nas na to. Czasem głupio gubiliśmy punkty, a to remisy, a to porażki w końcówkach. Remisowaliśmy jednak z Lechem, wygrywaliśmy na Górniku i to dobrze smakowało. Były też mecze słabe, ale nie da się wygrać praktycznie każdego meczu, trudno o to. Będziemy celować wyżej.

W trakcie rozmowy Karol Czubak wypowiedział się też na temat reprezentacji Polski i powrotu za granicę. Kadra to marzenie czy realny cel dla napastnika?

– Zobaczymy. Dla mnie, chłopaka z małej miejscowości – to marzenie. Zobaczymy czy stanie się to faktem (…) Na pewno dążę do tego, aby spróbować sił w lidze z TOP 5. Nie zraziłem się Belgią. Będę na to pracował tak, jak pracowałem teraz.

Wiemy już jednak, że Karol Czubak premierowo zjawi się na zgrupowaniu reprezentacji Polski w terminie przedmundialowym. Okazja do debiutu nadejdzie już 31 maja w meczu z Ukrainą we Wrocławiu. Kilka dni później w Warszawie Polacy podejmą Nigerię.

Reklama

 

Fot. Newspix

16 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Braian Wilma
8
Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Ekstraklasa

Reklama