To miał być jeden z największych hitów transferowych tego lata w Premier League. Uzgodniono już kwoty potrzebne do zrealizowania transakcji i wydawało się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Tak czasem jednak bywa na transferowym mercato, że brak jednego klocka w układance psuje wszystko i stało się to też tym razem. Cody Gakpo zostaje w Liverpoolu. The Reds mieli konkretny plan na zastąpienie Holendra, ale nici z tego pomysłu, w związku z czym nie było sensu pozbywać się tak ważnego piłkarza.
Gakpo se queda, Ismaila Sarr – też
No więc zacznijmy od początku. Cody Gakpo to dość istotny piłkarz The Reds. Co nie może dziwić, są też inne kluby chętne posiadać go w swoim składzie. Holender miał na stole tego lata oferty z Manchesteru City oraz Tottenhamu. Zaakceptował indywidualne warunki umowy w przypadku odejścia do któregokolwiek z klubów. To jednak nie wszystko.
Liverpool nie miał jeszcze wtedy dogranego zastępcy. Tym miał zostać Ismaila Sarr, Senegalczyk z Crystal Palace.
🚨💣 OFFICIAL: Liverpool have decided to keep Cody Gakpo at the club as they can’t find a replacement.
£85m bid from Manchester City rejected as Gakpo has accepted to stay, ready to continue at #LFC.
Manchester City now focused on Ndiaye and Enzo Fernández. pic.twitter.com/zyLlkXg4xX
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) August 31, 2026
Do transferu Gakpo jednak nie dojdzie. Jego brak jest, krótko mówiąc, skutkiem decyzji… Crystal Palace. Londyńczycy, którzy niedawno wygrali finał Ligi Konferencji w Lipsku przeciwko Rayo Vallecano, nie wyrazili zgodę na odejście Sarra. Gwiazda ostatniego mundialu, autor czterech bramek na turnieju, miał być zastępcą Gakpo w Liverpoolu.
Tak się nie stanie, bo Senegalczyk zostanie w klubie grającym na Selhurst Park. The Reds nie chcieli więc szukać zastępcy Gakpo pośród zawodników, którzy nie mogliby zastąpić go choćby pod kątem jakości.
The Citizens domknęli więc błyskawicznie pozyskania Ilimana Ndiaye’a z Evertonu. Taka jest czasami dynamika rynku transferowego, a czasu do zamknięcia okienka jest mało. Kluby doskonale zdają sobie z tego sprawę, choć wbrew pozorom – nie wszystkie.
We are delighted to announce we have completed the signing of Bradley Barcola from Paris Saint-Germain, subject to international clearance 😁🇫🇷
🔗 https://t.co/tlATpsWclC pic.twitter.com/CUC3DPYlj9
— Liverpool FC (@LFC) August 31, 2026
Liverpool w letnim okienku transferowym nie próżnował, ale nie można powiedzieć, że zaspokoił braki kadrowe w zespole nowego trenera Andoniego Iraoli. Poza Victorem Munozem, który zrobił bardzo dobre pierwsze wrażenie, na Anfield Road przywędrowali także dwaj Francuzi: Jeremy Jacquet oraz Bradley Barcola. Wypożyczono też Ronalda Araujo z FC Barcelony (Liverpool płaci całość jego pensji).
I to w zasadzie wszystko z ruchów przychodzących.
Iraola dysponuje płytką głębią składu. Przeciwko Newcastle zagrał z ławki Walijczyk Lewis Koumas, 20-letni ofensywny pomocnik. Iraola dysponuje w zasadzie trzema stoperami, bowiem Joe Gomez oraz Giovanni Leoni nadal są poza grą. Brakuje też jakości na obu bokach obrony, co dobitnie pokazał mecz z Nottingham Forest. Liverpool zremisował obydwa spotkania w Premier League (każde z nich – 2:2), ale w bieżących rozgrywkach ligi angielskiej… nie prowadził jeszcze w meczu ani przez minutę!
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix