Bramkarze. Problem, którego nie znamy, ale poznajemy

Antoni Figlewicz

17 września 2026, 13:50 • 7 min czytania 7

Reklama
Bramkarze. Problem, którego nie znamy, ale poznajemy

Po latach tłustych wszystko wskazywało na to, że będziemy mieć pewne problemy między słupkami i… no nie wygląda to kolorowo. Przepowiednia powoli nas dopada. Drogi, które możemy w tym momencie obrać są właściwie tylko dwie i żadna z nich nie daje gwarancji powodzenia. Albo możemy uwierzyć, że dotychczas sprawdzani w kadrze bramkarze wrócą jakoś na właściwe tory i jeszcze będziemy z nich mieli dużo pociechy. Albo musimy otworzyć drzwi reprezentacji całkiem nowym twarzom, które na tym poziomie jeszcze nie były weryfikowane.

Reklama

Postawa bierna kontra postawa aktywna – do takiego dylematu można sprowadzić decyzję, przed którą wraz z wysłaniem powołań na mecze Ligi Narodów staje Jan Urban. Ubiegły rok zamknęliśmy występami czterech bramkarzy, którzy w orbicie reprezentacyjnej kręcili się od dłuższego czasu. Sześć meczów zaliczył Łukasz Skorupski. Bartłomiej Drągowski i Kamil Grabara zanotowali po dwa występy. Marcin Bułka zagrał dla kadry raz, w meczu towarzyskim z Mołdawią.

Jeśli dorzucimy do tego cztery mecze z tego roku, lista występów naszych bramkarzy w kadrze prezentuje się tak.

Mecze rozegrane w reprezentacji Polski od początku 2025 roku:

  • Łukasz Skorupski – 6,
  • Kamil Grabara – 5,
  • Bartłomiej Drągowski – 2,
  • Marcin Bułka – 2.

Nic pewnego, żadnej stałości. A na domiar złego dodatkowe problemy.

Kłopoty z obsadą bramki. Reprezentanci w poszukiwaniu stabilizacji

Kiedy już wydawało się, że naszą „jedynką” zostanie Kamil Grabara, pierwszy wybór trenera Urbana na baraże o mundial, załamała się nieco jego kariera klubowa. Albo inaczej – rozkręciła się całkiem nieźle, ale nie dla naszej kadry. Bo trudno mówić o załamaniu, jeśli sięga po ciebie Juventus, ale też trudno się Grabarą zachwycać, jeśli na boisko nie wyszedł od czerwca nawet raz. Wiele wskazuje na to, że na regularną grę Polaka w Serie A nie ma co liczyć – aktualnie nasz rodak przegrywa rywalizację z Guglielmo Vicario i będzie musiał się trochę napracować, by Włocha z bramki Juve wygryźć.

Reklama

Sytuacja 27-latka budzi więc uzasadnione wątpliwości w kontekście obsady polskiej bramki na mecze Ligi Narodów. Jak bardzo możemy zaufać golkiperowi bez rytmu meczowego? Trudne pytanie, które bez wątpienia zadaje sobie selekcjoner i my mu z odpowiedzią nie pomożemy. Tak samo broni się decyzja o zaproszeniu Grabary na najbliższe mecze reprezentacji Polski jak i o kompletnym pominięciu go w powołaniach. Choć, powiedzmy sobie szczerze, to on nadal jest jednym z naszych najlepszych bramkarzy, raczej nie oduczył się wszystkiego przez kilka miesięcy bez choćby meczu. A był już częścią kadry, trochę w niej funkcjonuje…

Kamil Grabara

Kamil Grabara

Podobnie jak Drągowski czy Bułka, których atutem też powinno być doświadczenie reprezentacyjne. Pierwszy z wymienionych ma jednak kiepski okres. Fatalna decyzja o wyjściu z bramki w meczu z Lechem, babol w ostatnim starciu z Legią, ogólna forma – powiedzmy sobie szczerze – daleka od reprezentacyjnej. Na dziś golkiper Widzewa nie powinien liczyć na telefon od Jana Urbana, szczególnie jeśli ten postanowi potraktować Ligę Narodów jak poligon treningowy.

Reklama

Co innego w przypadku Bułki, który początek kadencji nowego selekcjonera miał trudny. Urban dawał do zrozumienia, że wyjazd do Arabii Saudyjskiej może utrudnić bramkarzowi dostęp do reprezentacji. W sierpniu 2025 roku mówił tak: – W pewien sposób tracimy go z pola widzenia. Chodzi o to, jakie wymagania stawia przed nim ta liga. Mamy kilku dobrych bramkarzy. Na pewno taki kierunek nie pomaga Bułce.

W maju tego roku zmienił już jednak narrację: – Wyjechał daleko i trudniej go obserwować. Możemy to robić, ale nie jeździmy aż tak daleko. Nie wiemy, jakie dokładnie są wymagania ligi, chociaż wiemy, że trafiają do niej klasowi zawodnicy. Mówiąc wcześniejsze słowa, nie miałem na myśli, że go skreślam.

Marcin Bułka w barwach NEOM SC

Marcin Bułka

Reklama

No i faktycznie nie doszło do skreślenia. Było nawet sprawdzenie w towarzyskim meczu z Ukrainą, kiedy na ławce zasiedli Grabara i Kochalski, co może sugerować, że w czerwcu to właśnie Bułka był drugim wyborem trenera Urbana na bramkarza kadry. Wówczas jednak kończył się naznaczony kontuzjami sezon Łukasza Skorupskiego, który teraz jest już zdrowy i nadal trzyma się twardo w Serie A. Co prawda ostatni mecz z Napoli przeszedł mu koło nosa przez… spóźnienie na odprawę, ale nie ulega wątpliwości, że Polak nadal może liczyć na grę we Włoszech. Ma łatwiej niż Grabara, jego pozycja jest bez wątpienia lepsza od tej zajmowanej dziś przez Bartosza Mrozka w Udinese.

Największą wadą stawiania na Skorupskiego może być jego wiek. 35-latek ma przed sobą jeszcze kilka lat gry na bramce, ale przyszłością reprezentacji nie jest. A całkowitej pewności, że to on jest najlepszym z naszych bramkarzy mieć nie można, więc „wada wieku” jest całkiem poważną.

Łukasz Skorupski

Łukasz Skorupski

Reklama

Pora na szansę dla nowych?

Wywołaliśmy już Mrozka, więc to dobry moment na przejście do drugiej z możliwych strategii. Jeśli nie postanowimy czekać na lepsze chwile sprawdzonych bramkarzy, to przyjdzie nam znaleźć nowych. Mrozek już do kadry zaglądał, ale nie zagrał w niej ani razu, teraz raczej nie zanosi się na szansę dla niego. Ostatnio na nieco zaskakującą opcję reprezentacyjną mógł wyrosnąć Radosław Majecki, który też ma za sobą epizod kadrowy i… debiut z Orzełkiem na piersi. Może nawet nie pamiętacie tego momentu, bo trochę przyćmił go inny, nawet ważniejszy. To Majecki zmieniał Łukasza Fabiańskiego, gdy ten w starciu z San Marino żegnał się z reprezentacją.

Było to już jednak pięć lat temu; nie traktujemy też tego występu jako wielkiego doświadczenia. I nie z tego powodu można rozważać powołanie dla Majeckiego. Nasz rodak po kilku latach spędzonych we Francji przeniósł się w ramach wypożyczenia z Monaco na Cypr. Dziś sprawa jest jasna – Majecki to podstawowy golkiper tamtejszego Pafos, z którym grał w eliminacjach europejskich pucharów, zaraz sprawdzi się w Lidze Konferencji i wreszcie ma przed sobą perspektywę rozegrania całego sezonu między słupkami.

Minus? Lidze cypryjskiej daleko raczej do Ligue 1. I pewnie do Ekstraklasy.

Radosław Majecki - Brest

Reklama

Radosław Majecki

W niej kolejni zgłaszają wyraźne ambicje reprezentacyjne. Jest Sławomir Abramowicz, który dziś wydaje się naturalnym wyborem na jednego z godnych kadry golkiperów. Nikogo nie zdziwiłoby pewnie chociaż sprawdzenie Xaviera Dziekońskiego, bo i on wysłał w ostatnich miesiącach kilka pozytywnych sygnałów selekcjonerowi. Warto na pewno przyglądać się dalej Mateuszowi Kochalskiemu, który dołączył dopiero co do Wieczystej i też jest całkiem poważną opcją dla trenera Urbana. A na nich nie koniec, bo są jeszcze awangardowe opcje zagraniczne, a co najmniej jedna.

Nieco zniknął z radarów statystycznego kibica Oliwier Zych, a przecież mówimy o pierwszym bramkarzu Vitorii Guimaraes, pewnie stojącym dziś na tej samej półce co kontuzjowany golkiper Rio Ave, Cezary Miszta. A może nawet wyżej, bo są jakieś powody, które ciągle powstrzymują Aston Villę przed ostatecznym rozstaniem z ciągle wypożyczanym Zychem.

Ranking kandydatów do kadry. Grabara i Kamiński nie grają. Czy Lewy liderem?

Reklama

Oliwier Zych

Trudne chwile przed nami. Na dobre zaczynamy poszukiwania bramkarza

Doszliśmy do takiego ciekawego momentu, w którym z grupy siedmiu czy ośmiu bramkarzy powołanie dowolnych trzech można ostatecznie obronić. Nie świadczy to jednak o silnej obsadzie pozycji bramkarza, a o wyrównanym i jednak niższym niż przez ostatnie lata poziomie. Nie wybieramy między Fabiańskim i Szczęsnym, nie powiemy też, że mocną pozycję ma będący długo trzecim w kolejce do gry Skorupski. Bliżej raczej do stwierdzenia, że wszyscy w tym wyścigu mają pozycję słabą.

Kiedy wydawało się, że miejsce między słupkami zajmie na kilka lat Grabara, musimy postawić przy nim duży znak zapytania. Dopóki nie będzie grał, dopóty nie można na niego postawić, od tego raczej nie ma odstępstw. Postawienie na wspomnianego Skorupskiego wydaje się bezpieczne i rozsądne, ale to tylko taktyka na przeczekanie. Być może potrzebna na najbliższych kilka miesięcy, ale jednak niedająca większych perspektyw i polegająca tylko na odroczeniu dylematu. Pora więc na wielką szansę Bułki? Tego się spodziewamy, co nie znaczy, że nie było ziarna prawdy w słowach wypowiadanych przez Jana Urbana w ubiegłym roku. Gra nasz rodak półkę niżej, niż byśmy tego chcieli, widząc w nim jednocześnie pierwszego bramkarza naszej kadry.

Reklama

Alternatywą są więc ci młodsi, rozwojowi, liczący na swoje pierwsze powołania: Abramowicz, Dziekoński czy Zych. I chyba nikt nie miałby nic przeciwko temu, żeby chociaż jednego z naszych młodszych bramkarzy sprawdzić, a przy odrobinie szczęścia nie będziemy może przerabiali tego samego problemu za kilka czy kilkanaście miesięcy…

Fot. Newspix

7 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama