Ranking kandydatów do kadry. Grabara i Kamiński nie grają. Czy Lewy liderem?

AbsurDB

Autor:AbsurDB

17 września 2026, 08:00 • 15 min czytania 7

Reklama
Ranking kandydatów do kadry. Grabara i Kamiński nie grają. Czy Lewy liderem?

Już niedługo dowiemy się, kogo Jan Urban powołał na mecze Ligi Narodów. Analizujemy, kto z potencjalnych kadrowiczów gra w klubach i jak są one mocne. Sprawdzamy też, kto zalicza wyłącznie ogony, a kto biega po murawie od pierwszej do ostatniej minuty. Na tej podstawie bawimy się w ranking szans na otrzymanie powołania przez każdego z zawodników. Niegrający Grabara czy grający Drągowski? Czy Robert Lewandowski spada w hierarchii napastników z pozycji niekwestionowanego lidera? Czy możemy sobie pozwolić na pominięcie Wiktora Nowaka? A może szansę otrzymać powinien… Kacper Urbański?

Reklama

Ranking kandydatów do powołania do reprezentacji na Ligę Narodów 2026/27 na podstawie tego ile grają i w jak mocnym klubie

Podobnie jak w marcu, przed powołaniami na baraże o mundial, sprawdzamy, ile minut spędzili na ligowych boiskach wszyscy kandydaci z szerokiego grona potencjalnych reprezentantów.

Liczę zatem procent minut, jaki dany zawodnik rozegrał w stosunku do tego, ile mógł zagrać w meczach ligowych, pomijając kontuzje. Bierzemy pod uwagę wyłącznie obecny klub po letnim oknie transferowym. Na tej podstawie, jak przed poprzednimi okienkami, oceniamy szanse na powołanie, biorąc pod uwagę wyłącznie to, jak dużo i w jak mocnym klubie gra dany zawodnik.

Wiemy jednak, że przecież to nie same minuty decydują. W moim rankingu liczy się też to, kto gra w jak mocnej drużynie. Tu posiłkowałem się rankingiem klubowym Clubelo, który zaczął oceniać także kluby pozaeuropejskie. Dzięki temu możemy lepiej dostrzec, w jak mocnym (a raczej w jak słabym) zespole gra Robert Lewandowski.

To oczywiste odniesienie do założeń wielu selekcjonerów mówiących, że nie powołają tych, którzy nie grają, albo że, aby grać w kadrze, trzeba występować na co dzień w klubie na odpowiednio wysokim poziomie. Jeśli Jan Urban chce przestrzegać tych reguł, to na kilku pozycjach będzie miał tej jesieni nie lada wyzwanie.

Reklama

Na podstawie minut i możliwości klubu wyliczyłem ranking przydatności do reprezentacji każdego gracza oraz wynikające z niego procentowe szanse na powołanie. Podobnie robiłem za kadencji Michała Probierza oraz przed wcześniejszymi powołaniami Jana Urbana. Dzięki temu widać było, jak absurdalne, z punktu widzenia tego, ile i w jakich klubach grali, były powołania Wiśniewskiego, Drągowskiego czy Rózgi.

Zasady zabawy. Kto gra ile i w jak mocnym klubie

Na każdy mecz Ligi Narodów będzie można powołać 23 zawodników. Ponieważ jednak spotkań w tym okienku rozegramy aż cztery (Szwecją i Rumunią oraz dwa z Bośnią), spodziewać się można powołań dla większej liczby graczy.

Oceniane w tym tekście szanse dotyczą właśnie znalezienia się w 23-osobowym składzie meczowym. Oznacza to, że prawdopodobieństwo samego powołania dla każdego z graczy może być nawet nieco większe niż podane w poniższych tabelkach dla poszczególnych pozycji.

Tekst celowo nie bierze pod uwagę analizy obecnej jakości i stylu gry każdego z graczy. Choć w przypadku tych, którzy występują w Ekstraklasie, można pokusić się już o pewne podsumowania tego, jak się w tym sezonie spisują. Jednak wyliczone szanse na powołanie NIE uwzględniają tego, jak dany zawodnik spisuje się w klubie. To umyślne założenie mające na celu pokazanie szczególnie:

Reklama
  • tych graczy, którzy występują w dość mocnych zespołach, nie będąc w sferze zainteresowania polskich kibiców,
  • tych, którzy robią może wrażenie nazwiskiem, ale grają w klubach na poziomie środka tabeli Ekstraklasy albo i niżej,
  • tego, czy i jak wielu zawodników Ekstraklasy powinno liczyć na powołanie.

To ostatnie jest szczególnie ważne właśnie teraz. Pojawia się coraz więcej głosów, że w minionych okienkach gracze z Ekstraklasy byli niepotrzebnie pomijani kosztem zawodników, którzy grali za granicą. Taki obieżyświat teraz wraca do naszej ligi i okazuje się w niej… przeciętniakiem. Mamy niemało takich przypadków.

Przejdźmy jednak do analizy składu. Biorę pod uwagę pozycję, na jakiej zawodnik gra w klubie i do której przyporządkowuje go Transfermarkt. Nie uwzględniam też graczy obecnie kontuzjowanych. Urazy dotknęły niestety dość pokaźne grono zawodników. Należą do nich: Oskar Pietuszewski, Jakub Moder, Sebastian Walukiewicz, Jakub Piotrowski, Jan Ziółkowski, Jakub Stolarczyk, Antoni Kozubal, Maik Nawrocki, Filip Marchwiński czy też Piotr Samiec-Talar.

Bramkarze

Bramkarze jeżeli już grają, to najczęściej występują w pełnym wymiarze czasowym. Dlatego na tej pozycji porównanie często sprowadza się do analizy siły klubów, w których występują nasi potencjalni kadrowicze.

Reklama

Pod tym względem liderem jest Łukasz Skorupski (choć opuścił jeden mecz przez spóźnienie na odprawę) i jego Bologna, oczywiście, jeśli pomijamy Wojtka Szczęsnego i Barcelonę, w której będzie przecież dopiero trzecim bramkarzem. Tuż za nim mamy duet ekstraklasowy: Mateusza Lisa i Sławomira Abramowicza.

Dużo niżej plasują się Kacper Trelowski z Rakowa, Xavier Dziekoński z Korony, Bartłomiej Drągowski z Widzewa czy powoływany wcześniej Mateusz Kochalski, który grający w Lidze Mistrzów wcześniej Karabach zamienił na Wieczystą.

Problem w tym, że z tego grona to właśnie Mateusz Lis zbiera… najgorsze recenzje za swoje występy. Tak sobie wygląda też Drągowski. Gdyby patrzeć na jakość gry, to najlepiej w Ekstraklasie wypadają Filip Majchrowicz, Abramowicz, a przede wszystkim Dziekoński.

Trudno jednak dziś spodziewać się, by golkiper Radomiaka czy Korony otrzymał powołanie. Z pewnością jednak Dziekoński gra w mocniejszym klubie niż Marcin Bułka (arabskie NEOM). Ten drugi pewnie na telefon od selekcjonera może liczyć. Ten pierwszy – nie bardzo. U Bułki liczy się pewnie doświadczenie i kilka spotkań w koszulce reprezentacyjnej. Poza tym ostatnio zbiera świetne recenzje.

Reklama

Klub zmienili Radosław Majecki (na Pafos), Oliwier Zych (na Guimaraes) i Kacper Tobiasz (na Gaziantep). To plasuje ich nieco wyżej od większości bramkarzy polskiej ligi, ale zdecydowanie niżej niż Lisa i Abramowicza. Oni jednak przynajmniej grają w nowych klubach, w przeciwieństwie do Bartosza Mrozka, który siedzi na ławce Udinese. W Molde występuje Albert Posiadała.

Oczywiście cały czas zakładamy, że selekcjoner poważnie podchodzi do swojej zasady, że musisz grać w klubie, by być powoływanym do kadry. Podczas najbliższego zgrupowania pewnie jednak od niej odstąpi, bo powoła Kamila Grabarę.

Skorupski, Grabara, Abramowicz – ten zestaw wygląda na dziś na najbardziej realny. Każdy ma duże wady. Jeden miał w tym sezonie wpadki, drugi – nie gra, a trzeci gra „tylko” w Jagiellonii, w dodatku z jakością w kratkę. Po latach urodzaju mamy na tej pozycji duży problem.

Środkowi obrońcy

Reklama

Na środku obrony: Kiwior, Bednarek i dłuuugo, długo nic. Co ciekawe, tuż za duetem z Porto plasowałby się Maik Nawrocki, który nie dość, że przeniósł się do Lens, to jeszcze grał tam całkiem dużo. Niestety, Nawrocki zerwał więzadła krzyżowe.

W tej sytuacji poważnymi kandydatami na zmienników są Kacper Potulski z Mainz i Wojciech Mońka z Lecha. Ten drugi jednak nie został powołany, gdy wiosną grał lepiej.

Nieco niżej kolejna trójka ekstraklasowiczów: Augustyniak, Piątkowski i Skrzypczak. Ten ostatni w każdym kolejnym meczu wypada coraz gorzej, zatem o powołaniu nie ma co myśleć. Jednak duet z Legii zbiera noty wcale nie gorsze od Wojciecha Mońki.

Zaskakująco dużo i to w bardzo mocnym klubie zaczął grać po przenosinach z Motoru Bright Ede. Miał bardzo mocne wejście w sezon La Liga w barwach Deportivo A Coruna. Jednak jeden poważny błąd spowodował młodego Polaka, że przestał być wystawiany przez trenera Antonio Hidalgo. Poza tym sprowadzono mu poważnego konkurenta – Jose Gimeneza.

Reklama

Na mocny klub zaczyna wyglądać Palermo Patryka Pedy, które jeszcze nie przegrało meczu w Serie B. Powołania od Michała Probierza, gdy nasz obrońca grał w Serie C, były zdecydowanie na wyrost. Dziś już byłyby nieco bardziej zrozumiałe. Z pewnością bardziej niż te dla grających w Anglii Bielika, Helika, a szczególnie dla Widzewiaka Wiśniewskiego. Choć tego ostatniego niektórzy widzą w podstawowym składzie kadry…

Gdyby patrzeć wyłącznie na poziom gry w Ekstraklasie, chyba najlepiej prezentuje się ostatnio Aleks Ławniczak.

Ważne będzie, czy Jan Urban zdecyduje się na powołanie czterech czy pięciu środkowych obrońców. Zestaw mógłby wyglądać tak: Kiwior, Bednarek, Potulski, Mońka plus ewentualnie Ede lub ktoś z Legii.

Boczni obrońcy

Reklama

Matty Cash i Przemysław Frankowski wyglądają na pewniaków. Nikt nie gra tyle w tak mocnych klubach. W drugim szeregu stoją Arkadiusz Pyrka z Sankt Pauli i Norbert Wojtuszek z Jagiellonii.

Tomasz Kędziora wrócił do Dynama Kijów, ale to już nie to Dynamo, co kiedyś i trzeba ocenić ten krok jako zmianę zespołu na słabszy w stosunku do PAOK-u. Takim samym ruchem jest przejście Bereszyńskiego do Motoru, w którym w dodatku gra słabo. Gumny przegrywa rywalizację o miejsce w składzie Lecha z Joelem Pereirą.

Wszyscy wymienieni grają jednak na prawej stronie. Na lewej trudno wyobrazić sobie brak powołania dla Michała Gurgula. Zarówno pod względem tego, w jakim klubie gra, ile gra, a przede wszystkim – jak dobrze. Wdowik dopiero wrócił do Jagiellonii po perypetiach w Portugalii, ale zagrał dopiero jeden pełny mecz, w dodatku słabo.

Trudno wyobrazić sobie sensacyjne powołanie dla Filipa Libereckiego, który jednak w Motorze spisuje się nieźle. Piękną historią byłby w tej sytuacji powrót do Ligi Narodów po dwóch latach Tymoteusza Puchacza.

Reklama

To byłoby zwieńczenie pięknej romantycznej bajki. Niestety, realia są takie, że Sabah Puchacza pokonało w drodze do Ligi Mistrzów The New Saints, Kuopio, Aarhus i Hapoel Beer-Szewa. To ścieżka łatwiejsza, niż ta, którą czasem trzeba przebrnąć, by dostać się do Ligi Konferencji.

Według rankingu Elo azerski klub jest słabszy od… Pogoni Szczecin. Poziom, na jakim na co dzień rywalizuje Puchacz, jest bardzo niski. Oczywiście przerywany wspaniałą przygodą w Lidze Mistrzów. Rozum mówi – nie powoływać, serce – dzwonić. Co wybierze Jan Urban? Czy zatrzyma się na zestawie: Cash, Frankowski, Gurgul i może Pyrka?

Defensywni pomocnicy

Spośród wszystkich formacji chyba najbardziej wyrównana jest sytuacja na pozycji defensywnego pomocnika. Można spokojnie wskazać tuzin zbliżonych kandydatów. W tej sytuacji nieco mniej boli kontuzja Antoniego Kozubala.

Reklama

W najmocniejszym klubie – Werderze – gra Dariusz Stalmach, ale pełni tam drugorzędną rolę. Poza nim na równi stoją beniaminek Bundesligi Elversberg i Lech Poznań. W tej sytuacji pewniakiem powinien być Łukasz Poręba. Byłby nim też Radosław Murawski, gdyby nie fakt, że w lidze spisuje się czasem bardzo słabo.

Powołanie pewnie trafi do Bartosza Slisza, którego Brondby to dziś poziom czołówki Ekstraklasy. Jakub Kałuziński nie jest bowiem pewniakiem w składzie Basaksehir.

Czy jest tu zatem miejsce dla kogoś z naszej ligi?

Dziczek wypada tu całkiem nieźle, a gdy dodamy do tego bardzo dobre występy w lidze, mamy mocnego kandydata do szerokiej kadry. Nienajgorzej prezentuje się też Damian Szymański.

Reklama

Repka i Struski nie dostali szansy, gdy byli na fali, a Raków wymiatał. Zatem trudno oczekiwać, by mieli ją otrzymać teraz…

Czyżby miało się zakończyć na zestawie Poręba – Slisz – Dziczek? Trzech defensywnych pomocników to i tak maksimum, na jakie może zdecydować się Jan Urban. No i Dziczek chętnie poratuje jakimś autem na pole karne.

Ofensywni pomocnicy

Wśród ofensywnych pomocników dość znacząco odstaje Sebastian Szymański z Rennes. Oczywiście odstaje pozytywnie, nie negatywnie. Jest zwyczajnie najlepszy. Nieźle wygląda też Mateusz Bogusz z Houston Dynamo. Praktycznie całą grupę pościgową tworzą zawodnicy Ekstraklasy.

Reklama

W orbicie zainteresowań selekcjonera powinni znajdować się: Bartosz Kapustka, Kacper Urbański, Bartosz Nowak i Marcel Reguła. Wszyscy prezentują w lidze całkiem solidny poziom, ale czy na miarę reprezentacji? Kacper ostatnimi występami w Górniku zgłasza z pewnością do niej akces. Powołania dla niego domaga się sam Lukas Podolski.

Tomasz Pieńko, Filip Jagiełło i Olaf Kobacki spisują się w Ekstraklasie znacznie słabiej. Gdyby patrzeć tylko na ligę, polecałbym selekcjonerowi telefon do Piotra Samca-Talara. Aż się prosi w tym miejscu na głupi żart, że zawodnik miałby problem z jego odebraniem, bo… złamał rękę.

Ta kontuzja to jednak fatalna wiadomość dla piłkarza, który miał za sobą tak świetne tygodnie, że mogliśmy myśleć o jego grze w koszulce z orzełkiem na piersi. Z całego serca życzymy powrotu do zdrowia!

O powołaniu nie ma chyba co tym razem marzyć Filip Rózga, który wraca po długiej kontuzji. W Żylinie swoje minuty zalicza Fabian Bzdyl, a w Gaziantep – Kacper Kozłowski. To jednak kluby słabsze niż czołówka naszej ligi.

Reklama

Telefon od Jana Urbana mogą zatem odebrać Sebastian Szymański i Mateusz Bogusz, a oprócz tego chyba co najmniej jeden gracz Ekstraklasy.

Środkowi i boczni pomocnicy

Jako zwykłych bocznych pomocników (nie skrzydłowych) klasyfikowanych jest niewielu graczy, zatem omawiam ich razem z klasycznymi środkowymi.

Wśród bocznych wszyscy z Ekstraklasy grają albo mało (Reca, Chodyna), albo dużo, ale tak sobie (Wszołek i Kun), zatem na powołanie chyba nie mogą liczyć, choć Wszołek mógłby się o nie otrzeć.

Reklama

Oskar Kubiak gra dziś w Slavii Praga, niewiele słabszej od Atalanty Zalewskiego. Jednak dopiero dochodzi do siebie po kontuzji i trudno liczyć, że Urban go powoła. Mimo tego ktoś z kadry Cervenobilich może liczyć na telefon od selekcjonera!

Wśród środkowych pomocników, w obliczu ciągłego oczekiwania na powrót Modera, nie ma wyjścia – trzeba dać szansę Wiktorowi Nowakowi! Strzela on jak na zawołanie, jest w doskonałej formie. Oczywiście Piotr Zieliński to pewniak, ale Nowak gra więcej i w lepszym klubie niż Jakub Piotrowski i Bartosz Mazurek.

Skrzydłowi

Wśród skrzydłowych mamy kompletny brak symetrii. Wszyscy grają po lewej stronie i to mimo kontuzji Oskara Pietuszewskiego!

Reklama

Drastycznie odstaje od reszty stawki Michał Skóraś, który dobrze radzi sobie w Lens. Z innymi skrzydłowymi grającymi poza Polską mamy jednak problem. Przemysław PłachetaDominik Marczuk rozgrywają w MLS bardzo niewiele minut, w dodatku w dość przeciętnych klubach. Jakub Kamiński nie dostaje wielu szans w Benfice, choć może się to zmieni po fenomenalnym występie przeciwko Milanowi, a Konrad Michalak występuje w słabiutkim Eyupsporze.

Znów pojawia się pole do powołania dla gracza Ekstraklasy, ale dla którego?

Mariusz Fornalczyk potrafi pokazać się z dobrej strony w Widzewie, ale chyba nieco większe szanse miałby Kajetan Szmyt w Jagiellonii. Dopiero co walnął gola w Lidze Europy. Kamil Jóźwiak gra niewiele albo w zasadzie nic, poza tym jest kontuzjowany i ciągle czeka na gola lub asystę. Poniżej pewnego poziomu nie schodzi Kamil Grosicki, ale miał szansę pokazać się w lidze przez zaledwie 56 minut, a przede wszystkim – już pożegnał się z kadrą. I to dwa razy.

Wszyscy wymienieni to nominalni lewoskrzydłowi. Jeszcze gorzej jest na prawej stronie. Filip Szymczak zawodzi w Ekstraklasie. Wprost przeciwnie prezentuje się Maciej Kuziemka, ale chyba za wcześnie na powołanie do dorosłej kadry. Choć pewnie jeszcze w przyszłości nam się w niej przyda.

Reklama

Zostaje tylko Michael Ameyaw, a on także nie prezentuje poziomu reprezentacyjnego. Przez kiepską formę zmienił klub.

Zapewne skończy się na przesunięciu na skrzydła Zalewskiego i Casha, tak jak w barażu przeciwko Szwecji. Kogoś jednak powołać trzeba. Pewnie szczęśliwcami okażą się Skóraś i Kamiński, czym selekcjoner złamałby zasadę powoływania tylko tych, którzy grają regularnie w klubie.

Jak nisko w hierarchii spadł Robert Lewandowski?

Wśród napastników mamy jedenastkę, z której powołanie mogłaby otrzymać właściwie każda czwórka zawodników. Najważniejsze pytanie brzmi jednak – czy Robert Lewandowski spadł z pierwszego miejsca w hierarchii grających w najmocniejszych klubach po przenosinach do Ameryki?

Tu będziemy mieli z pewnością największe kontrowersje.

Reklama

Okazuje się, że nie tylko spadł, ale wylądował dopiero na czwartym miejscu! To wynik bardzo niskiej oceny klubów MLS w rankingu Elo. Trudno się mu dziwić, skoro w poważnych oficjalnych rozgrywkach CONCACAF (a nie w kadłubowym Leagues Cup) zbierają one regularne bęcki od zespołów meksykańskich. W tegorocznej Lidze Mistrzów wygrały trzy z dwunastu dwumeczów przeciwko południowym sąsiadom. To i tak lepiej niż w dwóch poprzednich sezonach, gdy wygrywały dwa razy w roku.

Nawet w Leagues Cup kluby z USA radziły sobie nieźle, póki trwała faza ligowa, której prawie wszystkie mecze rozegrały na swoim terenie. Gdy doszło do poważnej fazy pucharowej, przegrały wszystkie spotkania, strzelając łącznie… jednego gola.

Według rankingu Elo Chicago Fire to poziom czołówki Ekstraklasy. W dodatku Robert nie jest już w stanie grać tam w pełnym wymiarze czasowym w każdym meczu. Pod względem poziomu klubu i liczby minut wyprzedza go dziś trzech zawodników, o jakich jeszcze pół roku temu nawet byśmy w tym kontekście nie pomyśleli.

Środkowi napastnicy

Reklama

Najwyżej klasyfikowany jest Mateusz Żukowski. Jego Magdeburg jest na czwartym miejscu tabeli 2. Bundesligi, a on dalej trafia do siatki (ma cztery gole). Co szokujące, Lewego wyprzedzają nawet (choć minimalnie) Adrian Benedyczak z Kasimpasy i Patryk Klimala z FC Seul!

Turecki klub fenomenalnie radzi sobie w lidze, plasując się tuż za podium, a Polak strzela dla niego gola za golem. Jak z armaty wali też w Korei Patryk Klimala, którego klub jest zdecydowanym liderem tabeli z piętnastoma punktami przewagi. Warto dodać, że w zeszłym roku był zaledwie szósty. Nasz napastnik jest wiceliderem klasyfikacji strzelców, a ostatnio został graczem kolejki.

Z pewnością porównanie Wielkiego Roberta do zawodników grających w tak egzotycznych klubach oburzy wielu. Oczywiście, że Lewandowski jest większy od wszystkich konkurentów razem wziętych. Piłkarsko nadawałby się do kadry pewnie nawet po czterdziestce.

Dziś porównujemy jedynie to, kto w jakim klubie i ile gra. I trzeba sobie uświadomić, że Żukowski, Benedyczak i Klimala grają w zespołach o podobnej sile do Chicago Fire! I tylko o to chodzi w tych wyliczeniach. W dodatku wszyscy oni zaliczają więcej minut od Roberta.

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że Lewandowski tym razem powołanie otrzyma, choć akurat mamy pierwszą w jego karierze sytuację, gdy ze względów czysto sportowych mogłoby być inaczej.

Wśród dalszych kandydatów mało grają Szymon Włodarczyk w Sturmie i Adam Buksa w Mallorce. Nawet dziewięćdziesięciu minut nie zaliczył jeszcze w tym sezonie Premier League Ellis Simms, o którego powołaniu wiele się mówi.

Zaskakująco mocno zaznaczył swoją obecność w dorosłej piłce Damian Mikołajewski, który do ligi szwajcarskiej wszedł z drzwiami i futryną.

Ekstraklasa zweryfikowała Karola Świderskiego. Jeśli ktoś z naszej ligi powinien marzyć o powołaniach, to chyba tylko Karol Czubak, a gdybyśmy przymknęli oko na wiek, to nawet Mariusz Stępiński. Kilka dobrych meczów to jednak pewnie za mało, by wrócić do kadry po ośmiu latach.

Czy Jerzy Brzęczek podbierze Janowi Urbanowi reprezentantów?

Na koniec warto pamiętać o jeszcze jednej kwestii. Zgrupowanie dorosłej kadry pokrywa się z meczami eliminacji młodzieżowego Euro. Na powołanie od Jerzego Brzęczka mogą liczyć choćby: Kowalczyk, Krajewski, Luberecki, Stalmach, Kuziemka, Pieńko czy Bzdyl. W kadrze Jana Urbana i tak nie odgrywaliby jeszcze istotnej roli i są daleko od znalezienia się na jego liście.

Jednak w przypadku Abramowicza, Zycha, Urbańskiego, Wiktora Nowaka, Gurgula, Kubiaka, Mazurka, Mońki, Ede, Potulskiego czy Szmyta mówimy o graczach, dla których udział w zgrupowaniu dorosłej kadry nie byłby skokiem na zbyt głęboką wodę.

Drużyna U-21 w kwalifikacjach radzi sobie wyśmienicie. Zostały jej ostatnie dwa mecze. Udział co najmniej w barażach ma już pewny, ale remis w Pescarze (a nawet niska porażka) może zapewnić nam wygranie grupy przed Włochami i bezpośredni awans do finałów, które odbędą się w Serbii i Albanii. Mało tego, mamy też bardzo duże szanse na zostanie najlepszą drużyną z drugich miejsc i przeskoczenie baraży.

Prawdopodobnie o co najmniej kilku z wymienionych zawodników Jerzy Brzęczek upomni się u Jana Urbana. To duży problem, szczególnie, gdyby Liga Narodów miała być przewidziana jako pole do eksperymentów z odmładzaniem składu.

Fot. Newspix.pl

7 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama