Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Pierwsze spotkanie zaliczyłem jakoś na początku gimnazjum. Kilkunastu łebków z sąsiedniego osiedla poszarpało się z kilkunastoma łebkami z mojego osiedla. Gdy policja przyjechała na miejsce, całe 250 metrów od komisariatu, na miejscu została już tylko gromadka niczego nieświadomych dwunastolatków i ja z psem. Oczywiście słyszałem już wcześniej to i owo od starszych kolegów, ale mimo wszystko sądziłem, że opowieści o krwiożerczych policjantach są nieco przesadzone. Minutę później stałem w równiutkim szeregu pod płotem ustawiony z kolegami jakbyśmy właśnie wpadli na […]
redakcja
• 10 min czytania
78