Kurczę, to może być preludium do kilku spotkań fazy grupowej zbliżającego się mundialu, w których faworyta wskazałby nawet ślepiec. Tunezyjczycy to nie są jakieś najgorsze patałachy z absolutnych czeluści futbolowego świata, a na tle Belgów wyglądali w ostatnim sprawdzianie przed mistrzostwami świata bardzo blado. Zespół z Europy nie musiał się nawet specjalnie napocić, by zdominować boiskowe wydarzenia.
Według rankingu FIFA Tunezja to siódma siła Afryki. W tym samym zestawieniu Belgia zajmuje dziewiątą lokatę, tyle że na całym świecie. Czerwone Diabły takie zespoły jak Orły Kartaginy mogą zjadać na śniadanie, a w fazie grupowej będą się nawet mierzyć z jednym o wiele słabszym rywalem – Nową Zelandią. Szczerze powiedziawszy, strach myśleć, jak to będzie wyglądało.
Belgia – Tunezja 5:0. Kolejne takie spacerki przed nami?
Tunezyjczycy ograniczyli się do przeszkadzania i taką taktyką można oczywiście w spotkaniu o nieco większą stawkę i przy większym zaangażowaniu coś ugrać. Nie da się jednak przejść obojętnie wobec różnicy jakości między taką Belgią i właśnie taką Tunezją. Obie drużyny niech posłużą nam za przedstawicieli podobnych sobie – starć europejskich firm z „tunezjami” tego świata trochę wkrótce zobaczymy i nie można wykluczyć, że będą to mecze bardzo podobne do tego z dziś.
Jasne, wypada wziąć poprawkę na spotkanie towarzyskie, ale ona działa w dwie strony. Jeśli Tunezyjczycy nie umierali za wynik, to i Belgom niespecjalnie na wyniku zależało. Dało się to zobaczyć szczególnie w pierwszych minutach rywalizacji, kiedy Czerwone Diabły na dużym luzie konstruowały akcje ofensywne, ale jednocześnie niespecjalnie parły do zdobycia bramki. Gołym okiem było widać, że tu można wygrać nawet na zaciągniętym ręcznym.
Jak już jednak raz w drybling wszedł Doku, to właściwie cała linia obrony Tunezji postanowiła się mu tylko przyglądać, zostawiając bez krycia dwóch innych graczy. Doku pomachał więc nogami, wystawił Trossardowi wzdłuż bramki i cyk, gol. Trafienie, którego analiza nie zostawiłaby suchej nitki na obronie reprezentantów Czarnego Lądu.
Doku w ogóle był jednym z tych zawodników, którzy mieli ochotę trochę pohasać. Niedługo po otwarciu wyniku znów wpakował się w pole karne i kolejny raz zagrał na piąty metr. Tym razem Tunezyjczycy jakoś się wyratowali, ale chyba nie trzeba dodawać, że znów pozwolili dynamicznemu skrzydłowemu Belgii na ośmieszenie ich defensywy. Piłkarz Manchesteru City ma oczywiście to coś, balansem potrafi zwieść najlepszych. Ale to wszystko było jakieś takie za proste.
Obrony to sobie Belgowie nie przećwiczyli
Średnia – i to w najlepszym wypadku – gra Tunezyjczyków w obronie możliwa jest chociaż do oceny. Nie jesteśmy natomiast w stanie powiedzieć absolutnie nic na temat gry ofensywnej Orłów Kartaginy. Po tym meczu zapamiętać można je z góra trzech obrazków. Akcji w środku pola, w której jeden z partnerów z bliskiej odległości przyfasolił piłką w brzuch Skhiriego. Z faulu Ayariego na Doku – brzydkiego i w meczu towarzyskim kompletnie niepotrzebnego.
No i z obicia słupka bramki Belgów w drugiej połowie. Achouri huknął jak z armaty, wierząc, że Courtois znudzony oczekiwaniem na jakąkolwiek robotę da się zaskoczyć. Do gola brakło centymetrów, bo piłka odbiła się od wewnętrznej części obramowania.
To jednak jedynie dowód na to, że Belgowie po zmianie stron dorzucili drugą bramkę i potem na chwilkę spuścili z tonu. Może z grzeczności, może taki był układ obu federacji na ten mecz, żeby i Tunezja przećwiczyła sobie chociaż trzy czy cztery akcje w ataku.
Może przećwiczyłaby więcej, gdyby Gharbi nie okazał się niezłym kretynem – w towarzyskim meczu wyłapał dwie żółte kartki, drugą za kompletnie idiotyczny i zarazem naprawdę niebezpieczny faul na i tak solidnie obijanym Doku. Tunezja w jedenastu nie miała z Belgią wiele do powiedzenia. W dziesięciu marnowała już tylko czas swój, rywali i widzów. Chociaż nie, bo ci ostatni, trochę dzięki Gharbiemu dostali jeszcze trzy kolejne gole. A po co innego przychodzi się na takie sparingi? No dla goli i frajdy.
Belgia – Tunezja 5:0 (1:0)
- 1:0 – Trossard 28′
- 2:0 – De Ketelaere 53′
- 3:0 – De Bruyne 65′
- 4:0 – Lukebakio 85′
- 5:0 – Raskin 87′
Czerwona kartka: Gharbi 62′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix