Arsenal wymęczył awans. Historyczny wynik Kanonierów

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

15 kwietnia 2026, 23:16 • 4 min czytania 4

Reklama
Arsenal wymęczył awans. Historyczny wynik Kanonierów

Pierwszy raz w historii Arsenal drugi rok z rzędu zameldował się w półfinale Pucharu Europy, ale ten awans Kanonierzy wspominać będą tak jak Polacy awans do 1/8 finału mistrzostw świata w 2022 roku – czyli z niesmakiem. Rewanżowy mecz ze Sportingiem po prostu się odbył. Nie padła ani jedna bramka, co ostatni raz na tym etapie Ligi Mistrzów miało miejsce cztery lata temu. O wyjazd do Budapesztu piłkarze Mikela Artety walczyć będą z Atletico.   

Reklama

Arsenal w trybie „Gianfranco”

Przegrany finał Pucharu Ligi, wyrzucenie z FA Cup przez drugoligowe Southampton i możliwość zrównania się już za siedem dni punktami z Manchesterem City – to ostatnie trzy tygodnie w wykonaniu Arsenalu. Do dopełnienia trybu „Gianfranco” brakowało tylko wywrotki w Lidze Mistrzów. A na teoretycznie łatwiej przeszkodzie jak Sporting Arteta potrafił już się wyłożyć. W 2023 roku lizbończycy wyrzucili The Gunners z Ligi Europy i nie potrzebowali do tego zwycięstwa. To właśnie na Emirates Lwy świętowały awans do 1/4 finału po wygranej serii karnych.

Tamtą wpadkę pamięta trzech zawodników wyjściowej jedenastki Arsenalu – William Saliba, Gabriel Magalhaes i Gabriel Martinelli. Ten ostatni zaliczył zresztą w tamtym meczu asystę, tak jak przed tygodniem w Lizbonie. Ciasteczko do Kaia Havertza sprawiło, że Brazylijczyk wrócił do podstawowego składu. Od pierwszej minuty nie zagrał za to autor zwycięskiego gola, który znów uratował Arsenalowi wynik. Także w Leverkusen Havertz zdobył bramkę kwadrans po wejściu z ławki. Wtedy gol przeciwko macierzystemu klubowi dał Kanonierom remis 1:1.

Reklama

Najgorszy mecz tej edycji LM?

Do remisu 1:1, ale w dwumeczu tuż przed przerwą mógł doprowadzić Geny Catamo. Z lewej strony szesnastki piłkę na drugi słupek przerzucił Maxi Araujo, a Mozambijczyk uderzył ją z powietrza i trafił w słupek. Nic tylko współczuć montażystom, bo była to praktycznie jedyna warta wycięcia do highlightsów sytuacja sprzed przerwy. Na dobrą sprawę to już w pierwszym kwadransie drugiej połowy wydarzyło się więcej niż do 45. minuty. Najlepszą okazję miał Madueke, ale zamiast uderzyć w pierwsze tempo dalej prowadził piłkę i tylko trafił w boczną siatkę.

Swoją drogą Anglik chwilę później musiał zejść z boiska, bowiem przy linii bocznej zderzył się z Pedro Goncalvesem i doznał kontuzji kolana. W jego miejsce wszedł Max Dowman, który tak długiego występu w Lidze Mistrzów jeszcze nie zaliczył. Przedtem w Champions League 16-latek zagrał dwa razy, ale jego najdłuższy występ potrwał 24 minuty. Kilka minut wcześniej na ławkę udał się także Viktor Gyokeres. Byłego gwiazdora Sportingu zmienił bohater z Lizbony – Kai Havertz. Niemiec ostatni raz tak długo w Lidze Mistrzów pograł jeszcze w fazie ligowej.

Reklama

Jest chociaż historyczny wynik

Najmłodszy strzelec gola w historii Premier League był bliski pierwszej asysty w seniorskim zespole Arsenalu, ale Leandro Trossard po jego ładnej wrzutce z rożnego trafił tylko w słupek. Swoją drogą Belg chwilę wcześniej zmienił najlepszego strzelca Kanonierów w tej edycji Ligi Mistrzów – Martinelliego. Reprezentant Brazylii na koncie ma sześć trafień i jest krok od wyrównania rekordu Thierry’ego Henry’ego. W sezonach 2001/02 oraz 2002/03 Francuz zdobył najwięcej bramek dla Arsenalu w jednej edycji Champions League – po siedem.

Na przynajmniej wyrównanie rekordu Henry’ego Brazylijczyk będzie miał jeszcze minimum dwie próby, bowiem Arsenal wymęczył awans do półfinału. Zmierzy się tam z Atletico, z którym rywalizował już w tej edycji Ligi Mistrzów. W fazie ligowej Kanonierzy rozbili u siebie drużynę Cholo Simeone 4:0. Również w sezonie 2017/18 te kluby spotkały się w półfinale, ale Ligi Europy. W północnym Londynie padł remis 1:1, a w rewanżu Rojiblancos wygrali 1:0. Po raz pierwszy w historii Arsenal drugi sezon z rzędu zagra w półfinale Pucharu Europy.

Reklama

Piłkarze Mikela Artety do gry wrócą w niedzielę 19 kwietnia. O godzinie 17:30 czasu polskiego rozegrają na Etihad mecz o mistrzostwo Anglii. W przypadku przegranej Manchester City zbliży się do nich na trzy punkty, a ma jeszcze jeden mecz rozegrany mniej. Jeżeli trzy później The Citizens wygrają w Burnley, przynajmniej do 25 kwietnia będą mieli taki sam dorobek punktowy, co Kanonierzy i podobny bilans bramkowy.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

fot. Newspix

4 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama