Derby Podkarpacia w Betclic 2. Lidze dostarczyły sporo emocji. Kibice zobaczyli cztery gole, a także fatalne pudło jednego z zawodników gości. Ostatecznie Resovia zremisowała przed własną publicznością ze Stalą Stalowa Wola 2:2.
Ale pudło! Nie trafił z kilku metrów!
Kibice zgromadzeni na stadionie przy Hetmańskiej nie musieli długo czekać na pierwszą bramkę. Już w drugiej minucie spotkania gospodarze objęli prowadzenie – po akcji lewą stroną i dograniu w pole karne, gola strzelił Javier Mateo Ortiz. Kolumbijczyk idealnie wbiegł w tempo i z bliska wpakował piłkę praktycznie do pustej bramki, notując pierwsze trafienie w barwach Resovii.
Zaledwie kilkadziesiąt sekund później Stal miała świetną szansę na wyrównanie. Jakub Kendzia doskonale uruchomił na prawej stronie Kacpra Śpiewaka, a ten dograł wzdłuż bramki do Patryka Zauchy, który stanął oko w oko z… pustą bramką.
Zawodnik Zielono-Czarnych przeniósł jednak futbolówkę nad poprzeczką. To pudło bolało pewnie potrójnie. Po pierwsze, derby, po drugie Stal już wtedy przegrywała, a po trzecie warto wspomnieć o sytuacji w tabeli. Przed spotkaniem obie ekipy miały po 39 punktów, ale to zespół ze Stalowej Woli był wyżej ze względu na lepszy bilans bramkowy. Zajmował 12. miejsce, podczas gdy Resovia była w strefie barażów o utrzymanie. Gdyby Stali udało się wygrać, miałaby trzy punkty zaliczki nad tą strefą oraz lepszy bilans meczów bezpośrednich (w pierwszym spotkaniu był remis).
JAK TO NIE WPADŁO❓ pic.twitter.com/0mKSitgzQS
— TVP SPORT (@sport_tvppl) May 16, 2026
Fakty są jednak takie, że i piłkarze Resovii mogli sobie pluć w brodę po meczu, ale po kolei. Graczy Stali nie podłamało pudło Zauchy, bo już w ósmej minucie Lukas Hrnciar dośrodkował na pole karne, a niepewne wyjście z bramki Mikołaja Kwiatka wykorzystał Kendzia.
Niewykorzystane sytuacje się zemściły
Po golu wyrównującym tempo meczu nieco się uspokoiło, ale po zmianie stron znowu mieliśmy rollercoaster. W 52. minucie Resovia przeprowadziła niemal kopię akcji z początku i ponownie przyniosła ona gola. Prowadzenie miejscowym dał tym razem Bartosz Ciszewski.
Rzeszowianie mogli zamknąć ten mecz, ale w 68. minucie w poprzeczkę trafił Ortiz, a niedługo później Hiszpan został sfaulowany w polu karnym, sędzia wskazał na wapno, a do jedenastki podszedł Mateusz Geniec. Bramkarz Stali, Mikołaj Smyłek, obronił jednak rzut karny, dzięki czemu goście wciąż byli w grze o punkcik.
I ta niewykorzystana jedenastka zemściła się ostatecznie na gospodarzach kilkadziesiąt sekund później. Stal wywalczyła rzut wolny, a do piłki dośrodkowanej ze stałego fragmentu gry najwyżej wyskoczył Mateusz Radecki, dając remis swojej ekipie.
Zatem derby Podkarpacia zakończyły się remisem, który nieco bardziej satysfakcjonuje gości. Zespół ze Stalowej Woli pozostaje poza strefą zagrożoną spadkiem. Ponadto za tydzień dopisze sobie trzy punkty za walkower w meczu z GKS-em Jastrzębie.
Zatem Zaucha może odetchnąć, że jego pudło nie wpłynęło na porażkę drużyny. Choć koledzy z szatni długo mu tego nie zapomną.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix