Sukces na otarcie łez. Bobcek wygrał wyścig z Czubakiem!

Mikołaj Duda

23 maja 2026, 21:29 • 2 min czytania 1

Reklama
Sukces na otarcie łez. Bobcek wygrał wyścig z Czubakiem!

Mecz w Niecieczy jeszcze długie tygodnie będzie śnił się po nocach piłkarzom i kibicom gdańskiej Lechii. Mimo że podopieczni Johna Carvera mieli wszystko w swoich rękach, to nie byli w stanie pokonać już pewnych spadku Niecieczan, przez co dołączyli do nich w drodze do Betclic 1. Ligi. Mimo to Tomas Bobcek na skromnym obiekcie w gminie Żabno miał swój moment chwały.

Reklama

Przed ostatnią kolejką Tomas Bobcek wraz z Karolem Czubakiem zajmowali ex axequo pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców z 18 bramkami na koncie. Piłkarz Motoru przy Łazienkowskiej zdołał pokonać bramkarza, ale jego gol został anulowany ze względu na spalonego. W Niecieczy słowacki snajper Gdańszczan był bardziej skuteczny, dzięki czemu zapewnił sobie koronę króla strzelców, chociaż raczej nie jest mu zbytnio do śmiechu.

Tomas Bobcek królem strzelców Ekstraklasy! I to mimo spadku Lechii

Bobcek oba swoje trafienia zdobył w drugiej części spotkania. Najpierw na samym jej początku dopadł do bezpańskiej piłki i pokonując Adriana Chovana wlał w serca swoich kibiców nadzieję, że jeszcze uda się pokonać Termalikę i uratować swój byt w Ekstraklasie.

Reklama

Mimo dwóch goli Tomas Bobcek też miał swój udział w tym, że nie udało się odwrócić niekorzystnego wyniku. Przy stanie 1:3 zmarnował rzut karny, przez co praktycznie pogrzebał jakiekolwiek szanse na wygraną, która w tej sytuacji była niezbędna.

Słowak drugi raz do siatki trafił w doliczonym czasie gry, gdy już było jasne, że jego ekipie nie uda się wywalczyć utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przez to nawet nie fetował swojego 20. trafienia w tym sezonie, tylko truchtem wrócił na własną połowę.

Reklama

W każdym razie snajper Gdańszczan pretensje może mieć głównie do swoich kolegów z obrony. Gdyby ci nie zagrali kolejnego wybitnie słabego meczu i nie pozwolili rywalom na strzelenie trzech goli, to dublet Bobcka okazałby się zupełnie wystarczający, by pozostać w gronie najlepszych. A tak musiał odebrać swoją statuetkę w zdecydowanie nienajlepszym nastroju. Nie jest wykluczone, że jednocześnie to było jego pożegnanie z klubem.

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Kolejne odejście z Widzewa. „Nie mogę podjąć innej decyzji”

Jan Broda
9
Kolejne odejście z Widzewa. „Nie mogę podjąć innej decyzji”