Kto mógłby objąć Legię? Lista kandydatów

redakcja

Autor:redakcja

25 października 2021, 11:39 • 5 min czytania

Reklama
Kto mógłby objąć Legię? Lista kandydatów

Sytuacja Czesława Michniewicza na Łazienkowskiej jest wyjątkowo skomplikowana. Legia ma dwie twarze – pucharową i ligową – i skala kompromitacji tej drugiej jest tak duża, że Dariusz Mioduski – człowiek znany z impulsywnych ruchów – raczej nie wytrzyma ciśnienia. Ale nie jesteśmy fanami zwalniania dla samego zwalniania, dlatego pomyślmy, kto może znaleźć się na ławce szkoleniowej Legii. Oto kandydatury, które najczęściej przewijają się w mediach.

Reklama

JERZY BRZĘCZEK

Czy Brzęczek poradził sobie w reprezentacji? I tak, i nie. Z jednej strony – nie rozwijał drużyny, z drugiej – miał zadowalające wyniki, w pewny sposób przyklepał awans na mistrzostwa Europy. Nie jest to postać jednoznacznie zła, a choćby przykład Waldemara Fornalika pokazuje, że po fiasku w kadrze narodowej można wrócić na karuzelę trenerską i nieźle sobie na niej radzić.

Brzęczek ma teraz swój prime time, jeśli chodzi o pozycję na rynku. Łatka pracy z Lewandowskim sprawia, że może myśleć nawet o posadzie zagranicą, co w przypadku polskich trenerów nie jest zbyt częstą sytuacją. Choć wiadomo – mógłby to być pewnie kierunek austriacki, czyli żadne tam wyżyny europejskiego futbolu. Dariusz Mioduski już kiedyś – chwilę przed ofertą PZPN-u – chciał wyciągnąć Brzęczka z Płocka, ale na taki układ nie chciała zgodzić się Wisła. Czy jest lepszym trenerem niż wtedy? Bez dwóch zdań. Praca przy kadrze to jednak ogromny bagaż doświadczeń. A w jedynym wywiadzie po odejściu z kadry na Kanale Sportowym wyglądał jak gość, który kilka rzeczy sobie przemyślał.

MAREK PAPSZUN

Jakub Majewski z meczyki.pl pisał wczoraj, że Legia podjęła już rozmowy z Rakowem. Na drodze do tego dealu stoją trzy przeszkody. Pierwsza – Papszun zarabia najwięcej w lidze, jeśli chodzi o trenerów, więc Legia musiałaby zagwarantować mu dwa razy większą pensję niż Michniewiczowi (około 200 tys. miesięcznie). Druga? Umowa Papszuna obowiązuje do końca sezonu, a więc trzeba Rakowowi coś odpalić. Trzecia? Przepisy PZPN regulują, iż trener nie może prowadzić dwóch klubów w jednej rundzie. Taki manewr byłby więc możliwy dopiero od rundy wiosennej, a do tego czasu albo Michniewicz zostałby na stanowisku, albo posadę objąłby jakiś trener tymczasowy.

Papszun to jeden z największych wygranych trenerskich ostatnich lat. Wypłynął w Rakowie, przed którym był podrzędnym szkoleniowcem z niższych lig. Słynie z twardej ręki i żelaznej dyscypliny. Jego zespół ma unikalny i powtarzalny styl. Mówi się nawet, że w przyszłości może dostać szansę w reprezentacji. Papszun zdecydowanie zasłużył na krok dalej. Pytanie, czy obecna Legia byłaby dla niego atrakcyjniejszym miejscem pracy, bo przecież w Rakowie walczy o mistrzostwo. No i czy władze Legii wytrzymałyby z kolejnym szkoleniowcem, który ma silny charakter.

Reklama

MARCIN BROSZ

W Górniku nigdy nie miał materiału, by rozwinąć skrzydła. Choć zdarzył mu się nawet sezon, gdy wywalczył awans do eliminacji pucharów, opierając drużynę na wiekowym Angulo i kilku „synkach” z regionu. Wypromował Kądziora, Kurzawę czy Żurkowskiego. Przez lata dziwiło nas, że kluby z ambicjami pozwalają sobie na wynalazki trenerskie, a nie dzwonią po Brosza, który lepszym otoczeniu niż Zabrze mógłby wykręcić dobry wynik.

Wątpliwości? Brosz nie jest showmanem i nie wiadomo, jak wytrzymałby sobie z presją, która przecież w Warszawie jest ogromna. Jego oczywistym plusem jest fakt, że jest bez pracy, zatem mógłby podjąć się zadania od zaraz.

PAULO SOUSA

To raczej mrzonka, ale zdaniem Piotra Kamienieckiego z TVP Sport selekcjoner reprezentacji to mokry sen Dariusza Mioduskiego. Obu panom zdarzało się dyskutować o piłce, wizja Portugalczyka idealnie wpisuje się w to, czego oczekuje właściciel Legii. Ale do tego ruchu nie dojdzie niemalże na sto procent.

Reklama

Sousa jest przecież na dobrej drodze do udziału w barażach, które odbywają się w marcu. Nigdy nie rzuciłby projektu z reprezentacją po to, by trenować Legię. Poza tym budzi zainteresowanie znacznie lepszych klubów, a praca z kadrą tylko wzmocniła jego CV. No i zarabia całkiem sporo. Byłoby miło zobaczyć Sousę w naszej lidze, ale do tego raczej nigdy nie dojdzie.

HENNING BERG

Podobno przy Łazienkowskiej rozważano tę kandydaturę jeszcze przed Michniewiczem. Rozbiło się o to, że Berg miał wówczas zatrudnienie. I teraz jest podobnie – Norweg wciąż trenuje Omonię Nikozja, z którą zdobył w maju mistrzostwo i awansował do fazy grupowej Ligi Konferencji. Obecnie ma podobny problem, co Michniewicz – średnio godzi puchary z meczami w lidze. A jego położenie jest o tyle gorsze, że w fazie grupowej nie wygrał jeszcze meczu. Czy to możliwy deal do przeprowadzenia? Raczej nie.

ALEKSIEJ SZPILEWSKI

To bardziej kandydatura medialna niż faktyczne zainteresowanie. Szpilewski pojawił się ostatnio na trybunach w Warszawie i we Wrocławiu. Podobno byłby skłonny podjąć pracę w Polsce, co więcej – Jacek Góralski zdradzał, że interesuje się nim kilka klubów.

Białorusin to na pewno ciekawa kandydatura. Ma 33 lata, można go podpiąć pod reprezentanta młodego pokolenia niemieckich trenerów – bo to właśnie w Niemczech stawiał swoje pierwsze kroki. Między innymi w RB Lipsk, gdzie przez kilka lat pracował z młodzieżą. Zdobył mistrzostwo z Kajratem Ałmaty, a to klub, owszem, dysponujący sporymi możliwościami, ale przecież na krajowym podwórku ma rywala działającego z jeszcze większym rozmachem – Astanę. To było pierwsze mistrzostwo dla Kajratu od 2004 roku. Później dostał szansę w Erzgebirge Aue, gdzie wytrwał tylko osiem meczów.

Reklama

INNY TRENER ZAGRANICZNY

Romeo Jozak? Pozorant. Dean Klafurić? Gość bez doświadczenia, który poległ. Ricardo Sa Pinto? Furiat, który pozostawił po sobie spaloną ziemię i kilka anegdot. Powiedzieć, że Dariusz Mioduski nie trafiał z zagranicznymi trenerami, to nic nie powiedzieć. Dlatego jeśli znów zdecyduje się na tę opcję, to apelujemy – oby poparł to znacznie lepszym procesem rekrutacyjnym.

SPRAWDŹ TAKŻE:

Fot. FotoPyK / newspix.pl

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama