Federer wygrywa po raz dziesiąty u siebie

redakcja

Autor:redakcja

27 października 2019, 21:29 • 3 min czytania

Reklama
Federer wygrywa po raz dziesiąty u siebie

Za nami intensywny dzień na światowych kortach. Wygrywania nie ma dość Roger Federer, który po raz dziesiąty triumfował w turnieju ATP w rodzinnej Bazylei. Komfort grania w ojczyźnie udzielił się również Dominicowi Thiem, a Łukasz Kubot razem z Marcelo Melo po raz kolejny zatrzymali się krok przed metą.

Reklama

Federer w swoim miejscu urodzenia triumfował już tyle razy, że pewnie samemu się tego nie dolicza. Patrząc na liczbę tytułów zdobytych w Bazylei, oraz to że Szwajcar w ostatnim czasie znajduje się w całkiem niezłej dyspozycji, jego finałowy rywal stał od początku na straconej pozycji.

Młodziutki Alex de Minaur pewnie nawet nie myślał o zwycięstwie, tylko cieszył się z możliwości zmierzenia się z żywą legendą. W momencie, gdy Hiszpan przychodził na świat, Federer znajdował się już w pierwszej setce rankingu ATP. Z drugiej strony podobne ciekawostki możemy przytoczyć o większości rywali Rogera, bo w końcu mało który rywal jest do niego choćby nieco zbliżony wiekiem.

Nie będziemy was zanudzać przebiegiem spotkania. Było tak jak miało być, czyli szybko. Stary lis wygrał 6:2, 6:2 i po raz dziesiąty podniósł znane mu już trofeum. Za triumf w Swiss Indoors Basel 2019 otrzyma 430,1 tysięcy euro oraz 400 punktów do rankingu ATP. Federer stał się również drugim tenisistą w historii z dwucyfrową liczbą triumfów w dwóch różnych imprezach głównego cyklu (dziesięciokrotnie był najlepszy również w Halle). Oprócz niego tym samym może pochwalić się Rafa Nadal, który 12-krotnie wygrywał w Roland Garros, a 11 razy był najlepszy w Monte Carlo i w Barcelonie.

– Było szybko, ale bardzo miło. Uważam, że zagrałem dobry mecz. Byłem świetny w ataku, popełniłem niewiele błędów, dobrze szło mi na polu serwisowym – podsumował Szwajcar.

Reklama

Kiedy Federer dodawał kolejne trofeum do swojego przesadnie wypełnionego CV, w sąsiednim kraju turniej ATP w Wiedniu wygrał Dominic Thiem. Sukcesy 26-letniego Austriaka przestały robić na nas wrażenie, bo to że potrafi wygrywać w turniejach niewielkoszlemowych, wiemy już od dawna. Z drugiej strony ma prawo mieć powody do zadowolenia, bo w stolicy swojego kraju – Wiedniu, triumfował dopiero po raz pierwszy.

– To był dla mnie niesamowity rok w Austrii, patrząc na to że wygrałem tytuły w Kitzbühel i teraz w Wiedniu. W przeszłości miałem problem, żeby na tych kortach zaprezentować się z najlepszej strony, a teraz wygrałem oba turnieje. To coś absolutnie niesamowitego – mówi Dominic Thiem. W 2019 roku Łukasz Kubot w deblowych finałach meldował się już sześciokrotnie. Razem z Marcelo Melo doznał jednak trzeciej z rzędu porażki na tym etapie rywalizacji. Pochodzący z Lubina tenisista razem ze swoim kompanem z Brazylii mają już zapewniony udział w listopadowym ATP Finals. Porażka może jednak boleć, bo skuteczności 1/6 w decydujących meczach, nie powstydziliby się nawet Atletico Madryt i Juventus.

Musimy zmartwić tenisowych świrów (albo przypomnieć, bo pewnie o tym wiecie), ale sezon powoli dobiega. Do rozegrania został jeszcze jeden turniej w ramach cyklu ATP Tour. Tym razem najlepsi tenisiści świata – choć nie wszyscy, skrzyżują rakiety w romantycznej stolicy Francji. Wśród nich nie zabraknie Hurberta Hurkacza. Jako wisienka na torcie pozostaną nam jeszcze listopadowe finały: Next Generation ATP Finals oraz ATP Finals w Londynie. Polecamy brać póki gorące, a przede wszystkim, dostępne.

Fot. Newspix.pl

Reklama

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

Ważny apel trenera Siarki przed Lechem. „Boimy się powrotu do szarej rzeczywistości”

Mikołaj Duda
10
Ważny apel trenera Siarki przed Lechem. „Boimy się powrotu do szarej rzeczywistości”

Inne sporty

Reklama