Matsui ma ofertę z Legii? Chyba ktoś tu się delikatnie pomylił…

redakcja

Autor:redakcja

30 września 2013, 12:51 • 2 min czytania

Reklama
Matsui ma ofertę z Legii? Chyba ktoś tu się delikatnie pomylił…

Tak absurdalnej plotki nie widzieliśmy już od dawna. „Dziennik Bałtycki” podał dziś, że Daisuke Matsui ma ofertę z… Legii. I może nawet nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wywiadu udzielił sam Matsui. Mało tego – rozmowa nie odbyła się po angielsku ani nawet po francusku, lecz w ojczystym języku Japończyka. Pytanie więc, jak on mógł palnąć taką bzdurę?!
Zacznijmy bowiem od tego, że Daisuke ma ważny kontrakt z Lechią do czerwca 2014 roku, więc w świetle przepisów negocjować z nowym klubem mógłby dopiero od stycznia. W przeciwnym razie to Legia naruszałaby więc prawo, co… jest dość poważnym zarzutem wymierzonym przez zawodnika Lechii. Nie chce się nam jednak wierzyć, że sam z siebie wypalił takie zdanie, z jednej prostej przyczyny – to wierutna bzdura, a Matsui – nawet gdyby ktoś z Warszawy się z nim kontaktował, nie byłby zapewne aż takim głupkiem, by od razu lecieć z tym do mediów. I wreszcie po trzecie – na cholerę teraz Legii kolejny środkowy pomocnik? Dziennikarzy z Pomorza też nie podejrzewamy o ściemnianie, zatem skąd w tekście wzięło się w ogóle takie zdanie?

Reklama

Naszym zdaniem – skoro panowie pogadali po japońsku – znów sprawę mógł zawalić tłumacz, a sam Matsui albo powiedział, że ofertę z Legii miał, bo rzeczywiście tak było za czasów Skorży, albo… – Może ktoś przekręcił nazwy, bo „Legia” i „Lechia” brzmią w tym języku dość podobnie. Japończycy wymawiają to mniej więcej tak: „rehia” i „reghia” – zastanawia się menedżer piłkarza, Tomasz Drankowski. – Wiem, że Daisuke w tym wywiadzie wspomniał o ofercie z Dalekiego Wschodu, ale powiedział też, że chce grać dla Lechii, bo lubi miasto oraz trenera i zależy mu na europejskich pucharach – dodaje agent.

Nie chcemy nikogo w tej sytuacji piętnować, bo może doszło do zwykłego nieporozumienia i niewykluczone, że kolejny news moglibyśmy zatytułować, jak przy Pachecie, „lost in translation”. Jedno jest natomiast pewne. Przeprowadzka Matsuiego do Warszawy z żadnej strony nie trzyma się kupy. Podobnie jak dalsze przeklejanie takiego newsa.

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Zwolnili trenera… na dwie minuty przed upływem terminu. Zastąpi go znane nazwisko

Kacper Korpak
0
Zwolnili trenera… na dwie minuty przed upływem terminu. Zastąpi go znane nazwisko

Weszło

Reklama