W środowy wieczór zagrają o swoje miejsce w sercach Polaków. O pozycję, przynajmniej na chwilę, przed Szczęsnym, czy Błaszczykowskim, z których najzwyczajniej kpią. Dla siatkarzy Andrei Anastasiego mecz z Rosją to najważniejsze wydarzenie w karierze. Nie stoją na straconej pozycji, bo znają swoją wartość. Bo są mocni, czego nie mogliśmy powiedzieć o piłkarzach Franciszka Smudy.
Bartosz Kurek. 24 lata, wyróżnień indywidualnych a co dopiero drużynowych, nie ma sensu przytaczać. Przez wielu już okraszony mianem najlepszego siatkarza świata. Banery z jego wizerunkiem przedstawiają największe kampanie reklamowe Międzynarodowej Federacji Siatkówki. Przez cztery lata pobytu w Bełchatowie nabrał niemalże 20 kilogramów, ale jak sam twierdzi, czystych mięśni. Nie sposób się kłócić, argumenty stawia w polu serwisowym. Długo wybierał między siatkówką a koszykówką. Ostatecznie jedyne, co pozostało mu z basketu to obuwie. W typowo koszykarskich butach tworzy nowy trend na parkiecie. Od nowego sezonu będzie zarabiał pieniądze w Dynamie Moskwa. Dlaczego? Pomny doświadczeń ojca wie, że kariera siatkarza nie trwa wieczność. Starszy z rodu Kurków dziś musi dorabiać jako strażak w Nysie. Wszystko po to, by postawić dom pod Świdnicą. Bartek za rok gry w Rosji zainkasuje 700 tysięcy euro. W Bełchatowie byli mu w stanie zaproponować umowę wysokości 200 tysięcy.
Kurkowie nie uciekają od kibiców, często podczas pobytu w rodzinnych stronach odwiedzają gimnazja i szkoły podstawowe. – Dlaczego o polskim siatkarzu mówi się, że to jest spoko koleś, a o piłkarzu, że oni to są jacyś, bujają się z modelkami? Bo my wygrywamy mecze, gramy sobie w siatkówkę – powiedział podczas wizyty u Kuby Wojewódzkiego, Bartek Kurek. Od piłkarskiego porównania nie omieszkał się także selekcjoner Argentyńczyków, Javier Weber: – Bartek jest tak samo ważny dla zespołu, jak Messi dla Barcelony. Imponuje siłą fizyczną i jest w drużynie tym, który robi różnicę.
Messi, Ronaldo, Zidane. Na siatkarzach te porównania nie wywierają większego wrażenia. Sami obok polsko-ukraińskiego Euro przeszli obojętnie. – Wiemy, że popularnością piłce nożnej nigdy nie dorównamy. Chciałem obejrzeć kilka meczów Euro, ale nie mamy na to czasu – mówił „Przeglądowi Sportowemu” Michał Winiarski. – Jedyne co mi pozostanie to Internet, telewizja i menedżer piłkarski. Byli w rozjazdach, co chwilę podróżowali, by rozgrywać kolejne turnieje z cyklu Ligi Światowej. Zaraz po zakończeniu sezonu w klubie, przepakowali torby i udali się za głosem Anastasiego. Mecz, trening, hotel, trening, mecz. Tak wygląda ich cykl. Kurek, który spędził w Bełchatowie cztery lata, nawet nie wynajmował mieszkania, pomijając już kupno. Sypiał w hotelach, uzależniony od ciągłych zgrupowań. Odcięty od znajomych, choć sam zapewnia, że siatkówka już wystarczająco zmieniła jego życie. – Nie jestem na tyle towarzyski, by cierpieć na brak czasu spędzanego ze znajomymi – mówi siatkarz. Każdą wolną chwilę próbuje spożytkować z rodziną. W ostatnim czasie ze swoim młodszym bratem wystąpił w reklamie, a Strzegom, gdzie mieszka jego babcia obiegła plotka, jakoby Bartek doczekał się potomka. – To tylko młodszy brat – zapewniali bliscy.
Najlepszy piłkarz wśród siatkarzy i najlepszy siatkarz wśród piłkarzy. Tak można trafnie opisać Michała Winiarskiego. Z gry w piłkę zrezygnował mając 14 lat i 193 cm wzrostu. Jednak jego umiejętności wyniesione z zielonego boiska uratowały reprezentacji kilka punktów. Nieco więcej mógł zaprezentować jako Turbo Kozak. Suma summarum uzbierał więcej „oczek” niż takie tuzy polskiego podwórka jak Małecki, Kaźmierczak czy Cionek.
Siatkarze pytani o piłkarzy, z reguły kpią. – Miejmy nadzieję, że nie będzie blamażu. To już jakiś sukces – wypowiadał się o szansach drużyny Smudy, Marcin Możdżonek. – My wygrywamy, oni zarabiają – śmieją się w kuluarach reprezentanci Anastasiego. Wśród najbogatszych polskich sportowców, dopiero na 79. miejscu jest Paweł Zagumny. Kilka pozycji niżej znajdziemy Winiarskiego i Kurka (zestawienie sprzed transferu do Moskwy). Jak się ma 900 tysięcy złotych czołowego siatkarza do 10,5 milionów Tomasza Kuszczaka?
– Kibic nasz pan – to słowa jednego z bardziej kontrowersyjnych zawodników, „Zibiego” Bartmana. Pierwszą, i jak zapewniał, jedyną do tej pory stłuczkę samochodową zaliczył w wieku… ośmiu lat. Po osiągnięciu pełnoletniości punkty gromadził dość systematycznie, ponoć kończyło się kilkukrotnym zawieszeniem prawa jazdy. Wszystko za przekroczenie szybkości. W jednym z wywiadów wręcz pozdrowił panów z drogówki w Ł»orach. Nie owija w bawełnę, jest szczery i śmiało mówi, że poza jazdą samochodem, najwięcej adrenaliny zapewnia mu seks. Również tatuaże, choć posiada ledwie jeden. – Ale muszą mieć przesłanie – zapewnia Bartman. „This is my life, my game and it’s played by my rules” to hasło widnieje na prawym bicepsie atakującego kadry.
O rozładowanie atmosfery w kadrze dba 34-letni Krzysztof Ignaczak. Przed jednym ze spotkań „Igła” podszedł do spikera i poprosił by po udanej „kiwce” Zagumnego puścić utwór „Rudi Colour” z repertuaru Papa Dance. Ł»yczenie libero zostało spełnione i z trybun popłynęły słowa „rudy ojciec, ruda matka, ruda nawet jest sąsiadka…”. Wpieniony rozgrywający podbiegł do spikera, pytając czyja to sprawka. Facet nie chciał sprzedać „Igły” na co Zagumny wykrzyczał: – Powiedz Ignaczakowi, że ma przejebane!
Kontakt ze złotem w Londynie siatkarze mają już za sobą. – Wczoraj dopadłem „wielkiego” Tomka Majewskiego i gratulowałem sukcesu. Miałem też przyjemność potrzymać złoty krążek. Jest piękny!!! Mam nadzieję, że odpowiednio się „zaraziłem” od mistrza – donosi na swoim blogu, Krzysztof Ignaczak. Sukces kulomiota wywarł jeszcze większą presję na Bartmanie. – Sąsiad z klatki na warszawskim Ursynowie już wiezie złoto do Polski. Przydałoby się pójść w jego ślady – mówił „Zibi”, mieszkający cztery piętra pod Majewskim.
Drużyna Anastasiego nigdy nie wygra walki o miejsce w mediach z piłkarzami. Futbol to wciąż polski sport narodowy i nie decydują o tym sukcesy, a masowość. W innych krajach z popularnością siatkówki jest jeszcze gorzej. Można nawet stwierdzić, że Polacy medialnie królują w tej dyscyplinie. Przykład? Brazylijski chłopiec umorusany w piachu Copacabany został zapytany o dwójkę sportowców ze swojego kraju. – Kim jest Giba? A kim Roger Guerreiro? – drążyli temat dziennikarze. Dzieciak bez dłuższego zastanowienia stwierdził, że ten drugi reprezentował Polskę podczas EURO, a o Gibie pierwszy raz słyszy. I na nic kilogramy medali zawieszone na szyi brazylijskiego mistrza, i na nic indywidualne wyróżnienia, do których mógłby nawiązać jedynie Messi. Tak wygląda wyścig siatkówki z futbolem i nic tego nie zmieni.
Dla Kurka, Bartmana i reszty mecz z Rosją będzie przypominać wojnę. Wojnę o miejsce w sercach 40 milionowego narodu. W przeciwieństwie do czerwcowej potyczki piłkarzy, tu nikt nie pochwali drużyny Anastasiego jeśli z parkietu nie wyrwą zwycięstwa. W ciągu jednego wieczora Polacy podejmą decyzję o umiejętnościach trenerskich siwego Włocha. Zadecydują, ile warci są siatkarze w zestawieniu z bogatszymi kolegami z zielonych boisk. Póki co, wszyscy ściskają kciuki by i tego Kurka Rosja nam nie przykręciła.
MICHAŁ WYRWA