Tak gra się w pucharach! Waldek Sobota i spółka rozmontowują Club Brugge.

redakcja

Autor:redakcja

08 sierpnia 2017, 10:18 • 2 min czytania

Reklama
Tak gra się w pucharach! Waldek Sobota i spółka rozmontowują Club Brugge.

Europejskie puchary dla Śląska Wrocław w sezonie 2013/14 były fajną przygodą, w której podopieczni Staszka Levy’ego pokazali, że mogą nawiązać walkę z Sevillą na wyjeździe, nawet strzelając jej gola. A drużyna z Andaluzji w tamtym właśnie sezonie zaczęła swoją serię trzech kolejnych triumfów w Lidze Europy. Gdyby nie pamiętna czerwona kartka Dudu, to kto wie, jakby to się zakończyło. Za to we Wrocławiu Sevilla już tylko dobiła wrocławian „la manitą”. Jednak żeby pokazać się w meczu z Hiszpanami, Śląsk musiał pokonać w eliminacjach Club Brugge, co już było sporym wyzwaniem.

Reklama

Zaczęło się od euforii po cudownym golu Sebino Plaku (wtedy Albańczyk dał nadzieję, że będzie kozak piłkarzem, a jak było naprawdę – wszyscy widzieli), zakończyło na dublecie w Belgii obecnego zawodnika Sankt Pauli. Po tym jak Śląsk wygrał z Club Brugge we Wrocławiu, byliśmy pozytywnie zaskoczeni, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że Belgowie w rewanżu dokręcą śrubę u siebie i nie będzie łatwo utrzymać wyniku z pierwszego meczu. A tymczasem czekała na nas miła niespodzianka.

Zaczęło się od genialnego podania Kaźmierczaka do Soboty, który pokonał Ryana i tym samym Waldek wyprowadził Śląsk na prowadzenie. W drugiej połowie na boisko wszedł Rafaelov, który też zagroził bramce Rafała Gikiewicza i po jego błędzie Brugia wyrównała. Jednak Belgowie nie cieszyli się z tego remisu zbyt długo, bo jeszcze nie zdążyli się otrząsnąć i ustawić, a już minutę później po podaniu Sebastiana Mili wrocławianom prowadzenie dał Marco Paixao. Minął kwadrans, było już 3-1 dla Polaków, Mila zagrał na dobieg do Soboty, ten minął golkipera przeciwników i wkręcił piłkę z dość ostrego kąta do bramki. Byliśmy przekonani, że nic wielkiego zdarzyć się już nie może, awans musiał należeć do Śląska. Co prawda, Brugia rzuciła się do ataku i strzeliła jeszcze dwa gole, ale to im nic nie dało. Wcześniej pozamiatał przecież Waldek Sobota, który złapał życiówkę i tą formą zapracował na transfer do… Club Brugge.

Najnowsze

Reklama