Kilka możliwych spadków i zero awansów. Mniej Polaków w Premier League?

redakcja

Autor:redakcja

20 marca 2017, 19:05 • 3 min czytania

Kilka możliwych spadków i zero awansów. Mniej Polaków w Premier League?

Dziesięć, a dla niektórych dziewięć kolejek ligowych pozostało do końca sezonu Premier League. Jak tak dalej pójdzie, polscy piłkarze nie będą mieli wesołych min – Kamil Grosicki, Łukasz Fabiański, ale i Marcin Wasilewski z Bartoszem Kapustką muszą uważać, by nie spaść klasę rozgrywkową niżej.

Reklama

Oczywiście, największą niespodzianką byłby spadek Leicester, aktualnego mistrza kraju. Chociaż Craig Shakespeare ruszył na ławce „Lisów” z kopyta i wygrał wszystkie trzy mecze – z Liverpoolem, Hull City i West Hamem, to o spokojnej pozycji ciężko jeszcze mówić. Vardy i spółka awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów i rywalizację w najlepszej ósemce w Europie będą łączyli z, jak powiedziałby Franciszek Smuda, walką o spadek. Na razie złapali oddech – zajmują 15. miejsce i mają sześć punktów zapasu nad strefą spadkową.

A tę otwiera Hull City Grosickiego. – Gdybym miał ofertę z Osasuny, to bym tam nie poszedł. Jak w Hiszpanii jesteś na ostatnim miejscu to po tobie, będą cię ostrzeliwać co kolejkę. Ale tutaj nie, Anglia to co innego. My zrobiliśmy cztery punkty na United i Liverpoolu, City dopiero co męczyło się ze Swansea. Leicester mistrz, a teraz walczy o utrzymanie. Nie ma wysokich wyników, każdy może wygrać z każdym… W kadrze jest kilku chłopaków, którzy zdobędą mistrzostwa w swoich krajach. A ja zdobędę w Anglii. Dla mnie utrzymanie będzie właśnie mistrzostwem. Teraz każdy mecz to finał – niedawno mówił Polak w rozmowie z Weszło.

Reklama

Rzecz w tym, że od jego przeprowadzki na Wyspy Brytyjskie „Tygrysy” częściej w tym finale przegrywają, niż wygrywają. Dwa zwycięstwa, dwa remisy (jeden jeszcze bez Grosika w składzie) i trzy porażki. I to mistrzostwo wydaje się dziś odległe.

f1

Zespołem, który dziś ma na muszce Hull City – zwłaszcza, że Crystal Palace wyszło z dołka, wygrywając trzy spotkania z kolei – jest Swansea Łukasza Fabiańskiego. Dopiero co w bezpośrednim starciu górą była właśnie drużyna Grosickiego. A „Łabędzie” w dalszym ciągu mają ogromne problemy w tyłach: w 29 spotkaniach Fabian tylko czterokrotnie zachowywał czyste konto, puścił 63 bramki. O pięć więcej niż drugie w tej klasyfikacji Hull i o dziewięć więcej niż trzecie w tej klasyfikacji Bournemouth Artura Boruca. No, przynajmniej on może spać spokojnie.

Nie ma natomiast szans, by do Premier League z niższego poziomu dostał się którykolwiek z Polaków. Ich zespoły, trochę podobnie do Swansea, znacząco obniżyły loty:

– Birmingham Kuszczaka, i od niedawna również Bielika, przed rokiem utrzymywało się długo w czołówce, w tym sezonie było w pewnym momencie czwarte, po czym nastąpił zdecydowany w tył zwrot – z ostatnich 17 spotkań dwa zwycięstwa i jedenaście punktów
– Ipswich Białkowskiego przed rokiem było w pierwszej części tabeli, teraz utrzymywało się w środku stawki, po czym wygrało jeden z mecz ostatnich dwunastu

f2

Być może ta dwójka jeszcze się opamięta, tak jak w porę obudziły się dwa inne zespoły naszych rodaków. QPR Pawła Wszołka jeszcze jakiś czas temu było poważnie zagrożone degradacją, po czym zamknęło rok zwycięstwem i, wliczając tamten mecz, w ostatnich piętnastu kolejkach zgarnęło 27 punktów. Podobnie toczą się losy Wolverhampton Michała Żyry (wciąż walczy o powrót do gry), któremu ostatnie trzy zwycięstwa z kolei trochę ratują życie.

Jest więc bardzo prawdopodobne, że w przyszłym sezonie Polaków w Premier League będzie mniej.

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Premier League

Reklama
Reklama