Czy Radomiak został w Świdniku skrzywdzony przez sędziów? Tak, zdecydowanie. Ale jednocześnie Avia, która wygrała 2:1 po dogrywce, zwyczajnie zasłużyła na awans do 1/8 finału Pucharu Polski, bo była zespołem sporo lepszym. Działacze z Radomia pod koniec września zdecydowali się zatrudnić Johna Carvera, pod którego wodzą Lechia w ubiegłym sezonie, mając w składzie króla strzelców, spadła z Ekstraklasy. To była decyzja w pewnym sensie logiczna, ale jednocześnie ryzykowna. Dziś Radomiak bardzo przypomina tamtą Lechię. To drużyna, która zupełnie nie potrafi bronić, co wykorzystują rywale. Zespół z Radomia jest w tej chwili głównym kandydatem do spadku z ligi.
Na początek o karnym z końcówki drugiej połowy. W pierwszej chwili myślałem, że rzeczywiście był tam ewidentny faul, ale dobrze ustawiony sędzia Damian Krumplewski pokazał żółtą kartkę piłkarzowi Avii za symulowanie. Później widzieliśmy, że Kacper Karasek rzeczywiście zamachnął się nogą, ale żadna z powtórek nie pokazywała jednoznacznie, że trafił przeciwnika, który w dodatku upadł jakby chwilę wcześniej, nienaturalnie. Do tego sam piłkarz gospodarzy nie protestował.
VAR ma interweniować w sytuacjach oczywistych, więc samo wezwanie arbitra było nielogiczne. Sędzia Krumplewski podbiegł do monitora. Widać było, że się waha. Mam wrażenie, że arbitrzy zagrali w „zgaduj-zgadula” i podyktowano karnego na czuja, wbrew zasadom, do tego w kluczowym momencie.
Radomiaka skrzywdzono, ale nie zmienia to faktu, że to był kolejny jednocześnie nieudany i przewidywalny występ zespołu Johna Carvera.
Radomiak Radom gra jak Lechia Gdańsk, która ostatecznie spadła z Ekstraklasy
Przyznaję – lubiłem oglądać prowadzoną przez niego Lechię Gdańsk, bo dawała widowiska, ale najczęściej traciła jeszcze więcej bramek, niż strzelała. To były często futbolowe jaja w tyłach i takie granie zakończyło się spadkiem. Gdy działacze Radomiaka zdecydowali się na Anglika, pomyślałem sobie, że z jednej strony jest to logiczny ruch, bo Carver trochę pasuje do profilu piłkarzy Radomiaka (ofensywnych, technicznych), ale jednocześnie to bardzo duże ryzyko. Być może nieco naiwnie wierzono, że Anglik zmieni podejście, nauczony degradacją. Skupi się na defensywie, poprawi ją. Ale nic z tego.
Radomiak gra w ostatnich meczach jak Lechia Gdańsk w ubiegłym sezonie. Było to widać u siebie, przeciwko Motorowi (2:3), z Wisłą w Płocku (0:1) niby stracił tylko jednego gola, ale po akcji, obrazującej dziurawość i przeciekanie obrony. Kwintesencją „Carveryzmu” było 3:4 w Szczecinie z Pogonią, choć trzeba też zaznaczyć, że odważny, ale jednocześnie łatwy do trafienia Radomiak powinien dostać w końcówce rzut karny.
Mecz z Avią to był po prostu kolejny odcinek tego samego serialu.

John Carver
Conrado ma problem. Jest jak wokalista, który nie potrafi śpiewać
Na lewej obronie w Świdniku, ale też w Szczecinie, w pierwszym składzie wyszedł Conrado. Pewnie pamiętacie, jak Pogoń doprowadziła do remisu 1:1: zagranie na prawą stronę, piłka w środek i fatalne zachowanie właśnie Brazylijczyka. Po chwili gol. Zawodnicy Avii też ewidentnie wiedzieli, że to najsłabszy punkt w i tak bardzo słabej defensywie Radomiaka. Widzieliśmy trzy akcje, po których gospodarze kreowali zagrożenie głównie dlatego, ze lewy obrońca gości po prostu nie potrafił się ustawić. Conrado to obrońca, który kompletnie nie umie bronić. Jest jak dziennikarz, niepotrafiący pisać. Jak wokalista, który w ogóle nie umie śpiewać. Jak księgowa, która nie potrafi liczyć.
Ale w Radomiaku nie tylko on jest problemem. W Świdniku boisko, z prawdopodobnie poważnym urazem, opuścił Kryspin Szcześniak. W najbliższym ligowym meczu pewnie zobaczymy od pierwszej minuty Adriana Diegueza, czyli gościa, który w sierpniowym spotkaniu z Górnikiem Zabrze (1:3) sprezentował przeciwnikowi dwie bramki, a przeciwko Avii wyróżnił się akcją, w której najpierw fatalnie podał, a po chwili przewrócił się i rywal objechał go jak juniora.
W środku pola w Świdniku zagrał Filip Koperski, który miał kilka niezłych zagrań i kilkanaście bardzo złych. Jego straty mogły spowodować utratę gola. Kacper Karasek? Nie wydaje mi się, by faulował przy tym kontrowersyjnym karnym, ale niepotrzebnie wykonał ten ruch nogą, którym zapewne dał pretekst arbitrom w centrum VAR. W całym spotkaniu też nie pomagał. Skrzydła? Zupełnie nie przekonywały. Jeżeli kogoś z piłkarzy z pola można wyróżnić, to chyba tylko Romario Baro, który miał kilka efektownych zrywów. Powiedziałbym też, że Jana Grzesika, bo jednak uratował zespół, wybijając piłkę z bramki, ale ten sam piłkarz w ostatnich minutach „popisał się” podaniem na rzut rożny dla przeciwnika.
Zresztą nawet chwalenie Baro to takie przyznawanie, że „w kraju ślepców jednooki jest królem”.
Radomiak przegrał szósty kolejny mecz. Jest w tej chwili głównym kandydatem do spadku
Radomiak pod wodzą Carvera przegrał trzy mecze w lidze, a teraz odpada z drugoligowcem. Jeżeliby traktować ten mecz jako porażkę, to szósta kolejna przegrana drużyny z Radomia. W piątek na stadion przy Struga przyjeżdża Śląsk Wrocław i nie powiedziałbym, że to Radomiak będzie faworytem. Zespół Ante Simundzy ma kilka atutów. Piotr Samiec-Talar to jeden z trzech, czterech najlepszych zawodników w lidze. Lamine Ba to jeden z ciekawszych obrońców Ekstraklasy, dużo lepszy niż jego partnerzy z defensywy. Jest 18-letni Adam Ciućka, który w ostatnich spotkaniach dawał świetne zmiany i niewykluczone, że zagra od pierwszej minuty.
Inni rywale z dołu tabeli? Wieczysta wygląda bardzo źle, pewnie wkrótce znów zmieni trenera, ale nawet jeśli wyniki się nie poprawią, podejrzewam, że zimą ktoś sięgnie tam głębiej do kieszeni, ściągnie trzech, czterech gości do pierwszego składu i ten zespół, nawet jeżeli będzie budowany na chaosie, może się utrzymać głównie jakością niektórych zawodników.
Raków Częstochowa wyglądał do 70. minuty w Lublinie jak pierwszoligowiec, ostatecznie awansował, eliminując Motor. Jeżeli przegra z Pogonią u siebie i Legią w Warszawie, czego nie można wykluczyć, będzie miał 12 porażek w 14 ligowych meczach, ale Dawid Szwarga to człowiek, który może ten zespół podnieść.
Słaba jest Wisła Płock, ale jednak nie tak dawno temu pokonała drużynę Carvera.

Piłkarze Radomiaka w Świdniku
A Radomiak? Gdzie szukać nadziei na jego utrzymanie? Carver po meczu w Szczecinie mówił, że z przodu drużyna mu się bardzo podobała i jednocześnie dodawał, że próbuje sprawić, by zespół lepiej bronił. Ale tego nie widać. Avia oddała przez 120 minut aż 22 strzały. Drugoligowiec. Była lepsza i w zasadzie powinna zwyciężyć w 90 minutach. Czasami wręcz zadziwiało to, jak łatwo dochodziła pod bramkę Radomiaka.
Luquinhas był mocnym punktem Legii Warszawa. W Radomiaku strzelił tylko jednego gola
Ktoś wierzy w to, że trener, którego Lechia broniła katastrofalnie i spadła z ligi mimo 62 strzelonych goli (najwięcej w lidze, obok Lecha), uzdrowi teraz defensywę Radomiaka? W Gdańsku prowadził podobnie sprofilowany zespół, ale miał jednocześnie lepszych piłkarzy, takich jak Tomas Bobcek, Bohdan Wjunnyk, Camilo Mena czy Rifet Kapić.
Radomiak ma lepszych obrońców niż tamta Lechia? Nie jestem przekonany.
Ktoś wierzy, że Luquinhas, który w 29 meczach dla Radomiaka strzelił tylko jednego gola, a ostatnio jest rezerwowym i nie wyszedł nawet w pierwszym składzie na Avię, nagle stanie się liderem z prawdziwego zdarzenia? Że pojawi się zawodnik, który weźmie na siebie regularne strzelanie goli?
Ktoś powie, że Carver dokonał zmian i jego zespół wyszedł na boisko w Świdniku składem, w którym widzieliśmy sporo rezerwowych. Ale przecież gdy wchodzili gracze potencjalnie z pierwszej jedenastki na ligę, nie było lepiej. Ronaldo Lumungo pojawił się na boisku i w kompromitujący sposób przestrzelił na pustą bramkę. Nieskuteczność to zresztą kolejny grzech – Manu może i doszedł do świetnej szansy, ale kopnął w poprzeczkę.
W poprzednich sezonach można było spokojnie znaleźć kilka logicznych argumentów za utrzymaniem Radomiaka. Obecnie nawet jednego, solidnego w samej drużynie Carvera nie widać. Potencjalna słabość rywali to jednak trochę za mało.
Radomiak jest na teraz głównym kandydatem do spadku.
Fot. Newspix.pl