Były selekcjoner reprezentacji Polski łączony z Juventusem. Jak to pięknie brzmi. Gorzej, że mowa nie o naszym rodaku, a o Paulo Sousie, który miałby tymczasowo przejąć Starą Damę i zapewnić jej obecność w lepszym miejscu.
Włoskie media: Sousa może trafić do Juventusu
Latem 1994 roku wówczas 23-letni portugalski pomocnik zamienił Lizbonę na Turyn. Spędził tam zaledwie 24 miesiące, ale wystarczyło to, żeby wygrać wszystkie najistotniejsze trofea. Sousa sięgnął ze Starą Damą po mistrzostwo, Puchar, a także Superpuchar Włoch, a do tego dołożył jeszcze Ligę Mistrzów, zaczynając finał w podstawowym składzie. Doszedł także do finału Pucharu UEFA, gdzie lepsza okazała się Parma, w której później zresztą występował.
Ostatecznie rozegrał 79 meczów, w których zdobył dwie bramki i zanotował dziewięć asyst. Bilansu goli i ostatnich podań już nie podreperuje, ale liczba spotkań może się zwiększyć. Już w innej roli…
Jak podaje Corriere dello Sport, Luciano Spalletti jest o krok od zwolnienia, a meczem, który zadecyduje o jego przyszłości, ma być starcie z Napoli.
La Juve non c’è, Spalletti sempre più in bilico: il Genoa vince 2-0 a Marassi| Poker del Napoli a Monza https://t.co/2zOxePZfqb
— Corriere della Sera (@Corriere) October 28, 2026
Juventus prezentuje się jak dotąd fatalnie. Zespół Kamila Grabary i Arkadiusza Milika zajmuje ósme miejsce z dorobkiem zaledwie czternastu punktów po dziewięciu meczach. Do liderującego Interu traci aż jedenaście oczek.
Nieco lepiej sytuacja wygląda w Lidze Europy, gdzie Stara Dama ma siedem punktów po trzech kolejkach. Niepokoić mogą za to remis u siebie ze Stade Rennais, a także wymęczona wygrana w Vigo z Celtą.
Ostatnio Juve znowu rozczarowało, przegrywając na wyjeździe w lidze z Genoą 0:2. Zresztą w Serie A podopieczni Spallettiego wygrali zaledwie dwa z siedmiu ostatnich meczów. Przegrywają z takimi „tuzami” jak Sassuolo czy właśnie wspomniana Genoa.
Kto zastąpi Spallettiego? Mówi się o dwóch nazwiskach
Nic zatem dziwnego, że coraz głośniej mówi się o zwolnieniu włoskiego trenera. Zdaniem Corriere dello Sport kandydatami do zastąpienia byłego szkoleniowca Napoli i reprezentacji Włoch są Stefano Pioli oraz wspomniany Paulo Sousa.
Dla tego pierwszego Juventus byłby… czternastym włoskim klubem, w którym miałby przyjemność pracować. Jedynym zagranicznym zespołem, który prowadził, było saudyjskie Al-Nassr dwa lata temu. Ostatnio był zatrudniony we Florencji, gdzie na stanowisku wytrzymał zaledwie czternaście spotkań. Został zwolniony po kompromitującej serii w lidze, podczas której nie wygrał żadnego z dziesięciu meczów.
Nazwisko Sousy z kolei swego czasu było w polskich mediach odmieniane przez wszystkie przypadki. Portugalczyk przed naszą kadrą miał w dorobku epizody w Anglii, na Węgrzech, w Izraelu, w Szwajcarii, w Chinach, we Francji, a także we Włoszech (konkretniej w… Fiorentinie), a z Polski odszedł, bo urzekła go oferta z brazylijskiego Flamengo, skąd pogoniono go po sześciu miesiącach.
Rozmywają się mocno kibicowskie narracje co do Sousy – jedni go mocno romantyzują, inni uważają za farmazoniarza. Swoje robi też narracja, że Sousa miał dosyć PZPN. „Gazeta Wyborcza” informowała o tym, że Portugalczyk miał po prostu dosyć „chlania obok drużyny”.
Jeślo o Włochy chodzi, to następnie trafił do Salernitany, którą utrzymał w Serie A. Wtedy jego postawę chwalono. Podobnie jak Pioli, beznadziejnie zaczął nowy sezon, co przypłacił posadą. Ostatnie dwa lata spędził z kolei w Shabab Al-Ahli. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich sięgnął łącznie po trzy trofea, a od czerwca pozostaje bez pracy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix