Skorupski nieźle oceniony po meczu z Milanem. Nareszcie pomógł

Patryk Idasiak

29 października 2026, 12:41 • 3 min czytania 1

Reklama
Skorupski nieźle oceniony po meczu z Milanem. Nareszcie pomógł

Łukasz Skorupski różne miewa w tym sezonie mecze. Przez kiepską formę nie został powołany przez Jana Urbana na mecze reprezentacji, ale teraz spisał się całkiem nieźle przeciwko Milanowi – głównie przy wyjściach z bramki. Popisał się też jedną paradą. Włoskie media oceniły jego występ całkiem nieźle.

Reklama

Skorupski miał trudny początek sezonu

Łukasz Skorupski miał ostatnio kiepski okres. Z Atalantą (31 sierpnia) przepuścił piłkę po strzale Lazara Samardzicia z daleka i na pewno mógł się zachować lepiej. Przez to Bologna przegrała 0:1 i to rzutem na taśmę – w 96. minucie.

A to nie był koniec jego baboli, bo przeciwko Torino (19 września) zachował się jeszcze gorzej. Piłka leciała po ziemi i „płakała”, a polski bramkarz jej nie sięgnął. Bologna znów straciła punkty i zremisowała 1:1.

Reklama

Takie występy zaowocowały tym, że trener Bologni zaczął stawiać na młodego Massimo Pessinę, ale… i on popełnił błąd w meczu z Lecce, więc „Skorup” do bramki wrócił. W międzyczasie jednak, kiedy prezentował dość kiepską formę, nie znalazł uznania w oczach Jana Urbana i nie został powołany na wrześniowe zgrupowanie. We wszystkich meczach bronił Marcin Bułka.

Polak chwalony za mecz z Milanem

Mecz z Milanem był dla Skorupskiego trzecim z rzędu. Bologna niespodziewanie podbiła San Siro i wygrała tam 4:2. Mimo dwóch straconych bramek polski golkiper zebrał pochwały.

Reklama

Calciomercato.com wystawiło mu ocenę 6,5. „Bardzo dobry zarówno w wyjściach do piłki, jak i przy nielicznych strzałach Milanu na bramkę” – czytamy w uzasadnieniu. Identyczną notę przyznali mu włoski Sky Sport oraz fantacalcio.it. W innej recenzji podkreślono, że „nie należy winić go za stracone bramki, dobrze radził sobie w kilku trudnych sytuacjach, wychodząc z nich obronną ręką”.

No i przede wszystkim na koniec popisał się efektowną paradą po strzale z główki Christiana Pulisica. Co prawda była to jego jedyna obronna interwencja, ale Włosi docenili jego wyjścia do dośrodkowań czy też sytuację, gdy reagował jako „ostatni obrońca”.

Milan niespodziewanie akurat w tym meczu zanotował pierwsza porażkę w Serie A. Goście szybko objęli prowadzenie, bo już w 6. minucie po stracie Yunusa Musaha w pole karne Rossonerich podał Nadir Zortea, a Samuel Mbangula trafił. Wydawało się jednak, że Rossoneri to „odkręcili.

Przebojowy 20-latek, Alphadjo Cisse, najpierw skorzystał z prezentu od Arthura Theate, a kilka chwil później mocno wzdłuż pola bramkowego zagrał Fikayo Tomori, a Cisse i tym razem pokonał Łukasza Skorupskiego. W obu przypadkach polski bramkarz był bez większych szans na skuteczną interwencję, a Milan już po 27 minutach prowadził 2:1.

Reklama

Szok i zmianę scenariusza przyniosły 60. i 62. minuta, bo były to gole – kolejno na 2:2 i 2:3. Najpierw swojak Bartesaghiego, a potem akcja Mbanguli.

W 86. minucie Mbangula dobił gospodarzy z kontry po podaniu Jensa Odgaarda, skompletował hat-trick i zabrał piłkę do domu. Bologna wygrała na San Siro 4:2. I już przy takim wyniku Skorupski odbił efektownie piłkę po strzale Pulisica.

Reklama
1 komentarz
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama