Sancho jednak nie zagra w La Liga! Wybrał ofertę z Arabii Saudyjskiej

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

28 października 2026, 11:31 • 6 min czytania 0

Reklama
Sancho jednak nie zagra w La Liga! Wybrał ofertę z Arabii Saudyjskiej

Hiszpańskie media donoszą, że Jadon Sancho nie dołączy do klubu z La Liga, o którym w kontekście Anglika od pewnego czasu się mówiło. Bezrobotny skrzydłowy ponoć wybrał ofertę z Arabii Saudyjskiej, gdzie miano mu zaoferować kilkukrotnie większą pensję za rok gry. Trener drużyny, do której Sancho miał trafić, może więc rwać sobie z wściekłości kolejne włosy z głowy. Jak tak dalej pójdzie, niebawem wszystkie straci.

Reklama

„What a week, huh?”

Za Getafe koszmarny tydzień. W weekend podopieczni Pepe Bordalasa dostali na San Mames oklep od Athletiku 0:4. A trzy dni wcześniej skompromitowali się w Lidze Konferencji. Na swoim stadionie przegrali aż 2:5 z Lugano. Dopiero trzeci raz Getafe, grając na najwyższym poziomie rozgrywkowym, straciło w domowym meczu aż pięć bramek. Wcześniej, w 2016 i 2013 roku, tyle ciosów zadawały kolejno Real Madryt i Barcelona. Natomiast pierwszy raz od 22 lat hiszpański zespół w domowym meczu europejskich pucharów dostał tyle gongów.

Po klęsce ze Szwajcarami Bordalas nie szczędził słów krytyki wobec zarządu Getafe:

Reklama

– Czuję się oszukany. Nie spełniono mi obietnic, które składano mi rok po roku. Jako trener nie zasługuję na coś takiego. Musiałem wpuścić na boisko podstawowych zawodników, bo kompromitacja była ewidentna, a mogło być jeszcze gorzej. Z całym szacunkiem, ale Lugano prezentuje poziom hiszpańskiej Segunda Division, a wbiło nam pięć goli. Od teraz nie mogę dawać odpocząć zawodnikom z pierwszego składu, co niesie za sobą oczywiste ryzyko ich kontuzji – mówił cytowany przez dziennik AS.

– Mecz z Lugano udowodnił, że kadra jest źle zbalansowana. Nie szukam wymówek po słabym wyniku – ostrzegałem o tym od maja. Kiedy ludzie domagają się, żebym dokonywał zmian, a ja ich nie robię, to właśnie z tego powodu. Nie mamy wystarczającego potencjału na grę na trzech frontach. Nie starcza nam go nawet na jeden – dodawał 62-letni szkoleniowiec.

Reklama

Prezydent klubu odpowiedział

Słowa Bordalasa wkurzyły prezydenta klubu. Po klęsce z Lugano Angel Torres w radiu Cadena SER stwierdził, że przecież nikt nie zmuszał trenera po przedłużenia wygasającej w czerwcu br. umowy. Torres stwierdził też, że obecny skład Getafe jest „jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek mieliśmy”. Konsekwencji z tych słów nie zamierzał jednak wyciągać, bo Hiszpania to „wolny kraj, gdzie każdy mówi, co chce”.

– Nie rozumiem, co on tutaj robi, skoro jest tak niezadowolony. Twierdzi, że go oszukałem… Trzeba mieć naprawdę tupet, żeby powiedzieć mi coś takiego po 30 latach, podczas których nie oszukałem ani jego, ani nikogo innego. Powiem tylko tyle – musi szanować piłkarzy tak samo, jak piłkarze szanują jego. Nie będę wdawał się w wojnę na słowa, żeby zobaczyć, kto wygra. Nie podejmę żadnych drastycznych kroków, bo nie ma żadnego dramatu. Trzeba po prostu dalej pracować. On uważa jedno, a teraz piłkarze udowodnią mu, że się myli, i tyle.

– Podpisał kontrakt, bo sam tego chciał. Tak czy inaczej, drzwi są dla niego otwarte. Skoro jesteśmy tacy źli… Cóż możemy na to poradzić? To jest Getafe. Jeśli trener dokonuje czterech zmian w przerwie meczu, oznacza to, że sam popełnił błąd – zakończył działacz.

Reklama

Bordalas jak Lubaszenko w „Psach”

No cóż, chyba zawodnicy nie udowodnili, że Bordalas jest w błędzie, skoro dwa dni po słowach Torresa dostali rzeczone bęcki w Bilbao. Po końcowym gwizdku szkoleniowiec Los Azunoles znów odniósł się do opłakanej sytuacji kadrowej. Mówił o tym w kontekście Luisa Milli i Mauro Arambarriego, czyli dwóch filarów środka pola, którzy zeszłego lata opuścili Getafe. – Byli to dwaj bardzo ważni zawodnicy, tak jak wielu innych, którzy odeszli. Teraz mamy do dyspozycji takich piłkarzy, jakich mamy, i nie możemy myśleć o tych, których już nie ma.

Na braki kadrowe już po zamknięciu okienka Getafe zareagowało dokooptowaniem do zespołu Daniego Carvajala, któremu wraz z końcem czerwca wygasła umowa z Realem Madryt. Niedługo po prawym obrońcy na Coliseum miało trafić inne znane nazwisko. Teraz okazuje się jednak, że do transferu Jadona Sancho nie dojdzie. Dziennik „Marca” donosi, że angielski skrzydłowy skłania się w kierunku Arabii Saudyjskiej, ponieważ tam mogą zaoferować mu taką pensję, jakiej Getafe nie było w stanie dać. Różnica jest spora.

Reklama

Według Matteo Moretto z „Marki” Los Azulones proponowali pół miliona euro za sezon. Ten miał jednak oczekiwać trzech milionów euro za rok gry. Podobno agenci byłego reprezentanta Anglii już finalizują kontrakt z klubem z Bliskiego Wschodu, choć nie wiadomo, z jakim konkretnie. Tak, jak Carvajal, 26-latek klubu nie ma od czerwca. Po powrocie z nieudanego wypożyczenia do Aston Villi wygasła jego umowa z Manchesterem United. W Birmingham przez 1700 minut zdążył zanotować raptem jedno trafienie oraz trzy asysty.

O tym, jak bardzo prezydent Getafe nie chce wydawać pieniędzy, niech świadczy jego oburzenie, że wyjazd do Andaluzji na mecz Pucharu Króla z szóstoligowcem „będzie kosztował klub 60 tysięcy euro”. Do czwartkowego spotkania z Lebrijaną Getafe przystąpi po serii pięciu meczów bez wygranej. Ostatnie dziesięć meczów Los Azulones to zresztą tylko jedna wygrana – skromne, wyszarpane 1:0 z szorująca po dnie tabeli La Liga Malagą. Nad strefą spadkową tegoroczny przedstawiciel Hiszpanii na arenie międzynarodowej ma raptem punkt przewagi.

Reklama

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Barcelona ukarana za kontakty z gwiazdą Atletico. Kwota to jakiś żart

Wojciech Piela
2
Barcelona ukarana za kontakty z gwiazdą Atletico. Kwota to jakiś żart