Siarka Tarnobrzeg po niespodziewanym wyeliminowaniu Zagłębia Lubin z Pucharu Polski trafiła najtrudniej jak się dało – na mistrza kraju. Mecz generuje spore zainteresowanie, a dla klubu to doskonała okazja na promocję i przyciągnięcie uwagi. No i po prostu przypomnienie o swoim istnieniu. Mocny apel dotyczący obecnej sytuacji w rozmowie z Weszło wygłosił trener Sławomir Majak.
Jeszcze mniej więcej trzy dekady temu Siarka występowała na najwyższym poziomie rozgrywkowym w kraju. Od tego czasu zmieniło się jednak praktycznie wszystko i od dobrych kilku sezonów tarnobrzeska ekipa nie można wskoczyć wyżej niż na czwarty szczebel. Nie jest tajemnicą, że klub znajduje się w trudnej sytuacji i dysponuje mocno ograniczonymi możliwościami.
Trener Siarki Tarnobrzeg w mocnym apelu dla Weszło. „Boimy się, że wrócimy do szarej rzeczywistości”
Od ponad roku trenerem Siarki ponownie jest Sławomir Majak (wcześniej pracował tam w latach 2020-2022 i wywalczył awans do drugiej ligi). Ponad 20-krotny reprezentant Polski, zawodnik Widzewa Łódź z czasów gry w Lidze Mistrzów, w rozmowie z Weszło przed meczem z Lechem Poznań w mocnych słowach zaapelował o większe zaangażowanie ze strony władz miasta oraz prywatnych osób, którym na sercu leży dobro klubu. Do takiego apelu nie ma lepszego wydarzenia niż hit z mistrzem kraju.
– Korzystając z okazji, że będzie taki mecz w Tarnobrzegu i taka otoczka, chciałbym zwrócić uwagę, że ludzie, którzy odpowiadają za pewne rzeczy, którzy mogą pomóc temu klubowi – mam tutaj na myśli urząd miasta, spółki miejskie, ludzi, których ogólnie interesuje piłka nożna – żeby bardziej się zainteresowali klubem, bo przy rozumnym funkcjonowaniu i stworzeniu jakiegoś planu finansowo-organizacyjnego, to takie mecze jak w środę za kilka lat w Tarnobrzegu mogą być częstsze.
Sławomir Majak boi się, że mecz będzie tylko jednorazowym wystrzałem, a później trzeba będzie wrócić do codzienności i nic za tym dalej nie pójdzie.
– Boimy się, że gdy w środę sędzia zagwiżdże po raz ostatni, to w czwartek wrócimy do szarej rzeczywistości, która jest naprawdę bardzo szara. I finansowo, i organizacyjnie. My chcemy coś zmienić i pokazaliśmy, że w takich strukturach, w jakich funkcjonuje Siarka Tarnobrzeg – a budżet jest jeden z niższych w naszej grupie – można stworzyć coś w klubie, który nie funkcjonuje dokładnie tak, jak powinien. Można zobaczyć u nas mistrza Polski, ściągnąć telewizję, to pójdzie na cały kraj, a to jest ogromna promocja miasta i piłki w Tarnobrzegu.
– Więc ludzie, którzy chcą oglądać coś takiego nie muszą jeździć do Mielca, do Rzeszowa, do Krakowa czy gdziekolwiek, mogą przyjechać do Tarnobrzega, tylko musimy gdzieś wrócić do korzeni. Kiedyś Siarka grała na najwyższym poziomie rozgrywkowym i można było to zrobić. Rozumiem, że były inne czasy, inny sport. My chcemy iść dalej, się rozwijać, ale na ten moment Siarki nie stać na nic więcej.

Refleksja trenera trzecioligowca jest smutna. Uważa, że sport w tym mieście zanika. Przypomina też, że dobre chwile – gdy udało się wywalczyć awans – zamieniły się w dezorganizację, bo po osiągnięciu celu władze Tarnobrzega zostawiły klub bez odpowiedniego wsparcia.
– Jeśli ktoś chce pomóc, chce mieć takie święto futbolu co dwa tygodnie, a nie raz na kilka lat, to niech w końcu się obudzi, będzie pomocny i żeby te finanse w tym mieście były takie, żeby można było z powrotem zbudować piłkę na najwyższym poziomie.
– Uważam, że ogólnie sport w Tarnobrzegu powoli zanika. Czasami się reanimuje przykładowo piłkę nożną, tak jak kilka lat temu, gdy wywalczyliśmy awans do drugiej ligi, na który absolutnie nie byliśmy przygotowani, ale miasto chciało, musimy awansować i awansowaliśmy, tylko potem miasto nas zostawiło z tym awansem samych. Później nic już się nie wydarzyło i w konsekwencji spadliśmy. Ja nie mówię, że dzisiaj mam dostać pięć milionów, żeby coś zbudować. Może być plan trzyletni, żebyśmy stopniowo odbudowali markę klubu.
Majak podkreśla, że poziom Betclic 3. Ligi jest w tej chwili dla Siarki odzwierciedleniem smutnej rzeczywistości.
– Mamy piłkę nożną na poziomie, na którym mamy. Jesteśmy przyzwyczajeni, że Siarka zawsze gra o coś – o awans albo o coś innego, ale nikt nie patrzy na to, na co realnie nas stać. Teraz jest też reanimowana koszykówka na poziomie drugiej ligi. To jest taki twór, że jest bo jest, ale nie wiadomo, co z tego wyjdzie. Mamy ping-ponga, który nie jest jakąś najbardziej medialną dyscypliną, mamy kajaki.
– Oczywiście szacunek, bo odnosimy sukcesy i to też promuje miasto czy bądź co bądź klub, ale gdzieś tak zawsze podchodziłem, że mimo wszystko, piłka jest najbardziej medialną, najbardziej rozpoznawalną i najbardziej sprzedawalną możliwością pokazania, że żyjemy w tym Tarnobrzegu, gdzie leży miasto, jakie to miasto. Nie ma nic lepszego niż promocja przez sport, a czasami się wydaje, że osoby, które rządzą, zapominają o tym.
***
Apel Sławomira Majaka jest zapowiedzią reportażu o Siarce Tarnobrzeg.
W nim m.in. o:
- wyzwaniach organizacyjnych przed przyjazdem mistrza Polski;
- sposobie, w jaki Siarka chce przechytrzyć Lecha Poznań;
- skali różnic finansowych oraz organizacyjnych pomiędzy klubami;
- trudnej sytuacji finansowej Siarki i powolnym wychodzeniem na prostą;
- nowej strategii na sukces, czyli Lech Poznań w mniejszej skali.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix