Lazio na dobę liderem Serie A. Kuriozalny gol nastolatka w końcówce

Marcin Ziółkowski

24 października 2026, 23:02 • 4 min czytania 1

Reklama
Lazio na dobę liderem Serie A. Kuriozalny gol nastolatka w końcówce

Gdyby ktoś przed sezonem Serie A powiedział, że Lazio wygra siedem z ośmiu pierwszych meczów to zostałby uznany za szaleńca. A taka rzecz się właśnie stała, bo stołeczny zespół pokonał Parmę 2:1. Kilka minut po przerwie wystarczyło, aby zapewnić sobie niezbędny bufor na resztę meczu. Parma całościowo zawiodła, ale narobiła nadziei w pierwszej połowie. Była wtedy równorzędnym rywalem dla Lazio. Miłym akcentem jest z pewnością bramka centrostrzałem Simone Lontaniego z końcówki spotkania.

Reklama

Okoliczności meczu

Lazio pod batutą Gennaro Gattuso zanotowało najlepszy start w swojej historii. Sześć zwycięstw i remis to bilans, który nie przydarzył się nawet w żadnym z dwóch sezonów mistrzowskich. Bez wątpienia to jedna z największych sensacji początku rozgrywek – nie tylko we Włoszech, ale i w ligach z TOP5.

Parma w trzecim meczu pod wodzą Alberto Gilardino była żądna drugiej wygranej w Serie A i pierwszego gola za jego krótkiej kadencji. Rzadki to obrazek, ale był to trenerski pojedynek między mistrzami świata z 2006 roku.

Reklama

Lazio XI: Mandas – Floriani, Sutalo, Provstgaard, Tavares – Frattesi, Belahyane, Taylor – Isaksen, Noslin, Zaccagni,

Parma XI: Corvi – Diego Carlos, Troilo, Drobnić – Delprato, Ordonez, Sierro, Keita, Valeri – Toure, Romero.

Bardzo wyrównany mecz, ale Lazio powinno mieć karnego

Parma mogła już w szóstej minucie objąć prowadzenie. David Romero przyjął piłkę w środku boiska i z miejsca ruszył sprintem w stronę bramki. Obrońcy Lazio, będący ustawieni bardzo wysoko, odrobinę zdębieli, a Argentyńczyk stopniowo zdobywał metry z piłką. W sytuacji sam na sam, lepszy był Christos Mandas.

Bramkarz Biancocelestich ponownie błysnął refleksem, gdy po wrzutce w pole karne uderzył głową El Bilal Toure.

Reklama

W międzyczasie, doszło do kontrowersji. Davide Frattesi wykazał się sprytem i znalazł się w szesnastce. Wyprzedził Mariano Troilo, ale Argentyńczyk skrobnął go z tyłu w nogę. Coś co wydawało się ewidentnym faulem i rzutem karnym nie stało się jednak powodem, aby podyktować jedenastkę.

Tempo spotkania spadło. Gustav Isaksen trafił w poprzeczkę bo delikatnej podcince Mattii Zaccagniego w pobliże piątego metra. Tijjani Noslin będący na trzecim metrze, nie trafił z dobitki w piłkę.

Reklama

Po drugiej stronie silnym strzałem zza pola karnego popisał się David Romero. Parma robiła Lazio dość sporo problemów, jak na zespół ze strefy spadkowej Serie A. Widać było rzeczywistą chęć sprawienia niespodzianki. Aktywny był wspomniany już Romero, którego profil to przeciwieństwo „wieży”, jaką był dla Crociatich Mateo Pellegrino – jego latem zgarnęła Fiorentina. Argentyńczyk był bardzo ruchliwy.

Na kilka minut przed przerwą do siatki piłkę skierował Gustav Isaksen. Gdy wydawało się, że odepchnął rywala, anulowano trafienie z powodu minimalnego spalonego.

Sugerując się wyłącznie „testem oka”, było to starcie bardzo mocno na remis. Z obu stron występowało zagrożenie, ale tak jak początek był ze wskazaniem na Parmę, tak ostatnia część pierwszej połowy dla gospodarzy. Trudno było wskazać lepszy zespół.

Lazio wrzuciło wyższy bieg. Parma nie miała czego zbierać

W drugiej połowie to Lazio zdecydowało się szybko zamknąć sprawę. Po udanym podaniu na dobieg, Kenneth Taylor płaskim strzałem z kilkunastu metrów celnie uderzył w róg bramki Edoardo Corviego.

Reklama

Lazio chciało iść za ciosem. Frattesi spudłował z kilku metrów ponad bramką, a Noslin źle uderzył z przewrotki. Zmasowany atak przyniósł jednak oczekiwany efekt. Piłka trafiła na lewą stronę do Nuno Tavaresa, a po jego wrzutce, niefortunny wślizg wykonał Diego Carlos. 2:0 było przed upływem godziny spotkania.

Reklama

Gospodarze nie mieli już potrzeby zbytniego atakowania, ale to i tak wystarczało na bardzo słabą Parmę po przerwie. Nic nie pomogły wejścia Matiji Frigana czy Giovanniego Fabbiana. Było blisko podwyższenia rezultatu na 3:0, ale Nuno Tavares w polu karnym uderzył tak źle, że nie zdziwilibyśmy się, gdyby piłka po jego strzale wylądowała na okolicznych kortach tenisowych w pobliżu Stadio Olimpico.

Jedną z niewielu szans po stronie Crociatich było uderzenie Simone Lontaniego obok słupka, tuż po rozpoczęciu czasu doliczonego. Wychowanek Milanu krótko później zaskoczył jednak (nie)wielu zgromadzonych w Rzymie. Po jego wrzutce z lewej flanki, piłka odbiła się od słupka i po chwili wylądowała za linią bramkową.

Arbiter wskazał na zegarek, co oznaczało, że przewaga stopniała do jednego gola. 18-latek zdobył tym samym drugą bramkę w Serie A i pierwszą dla Parmy odkąd jej trenerem został Gilardino. Coś się w Rzymie Parmeńczykom udało.

Reklama

Na więcej jednak nie było ich stać. Drużyna ze Stadio Ennio Tardini pozostała więc w strefie spadkowej. Lazio po wygranej, przynajmniej na dobę zostało liderem Serie A.

Lazio – Parma 2:1 (0:0)

  • 1:0 – Kenneth Taylor – 50′
  • 2:0 – Diego Carlos – 58′ (sam.)
  • 2:1 – Simone Lontani – 90+5′
Reklama

 

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Barcelona ma się czego obawiać. Atletico znów zwycięskie

Kacper Korpak
0
Barcelona ma się czego obawiać. Atletico znów zwycięskie
Ekstraklasa

Piłkarz Pogoni wyjaśnił całą awanturę. Zaapelował do władz ligi

Mikołaj Duda
2
Piłkarz Pogoni wyjaśnił całą awanturę. Zaapelował do władz ligi

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Barcelona ma się czego obawiać. Atletico znów zwycięskie

Kacper Korpak
0
Barcelona ma się czego obawiać. Atletico znów zwycięskie
Ekstraklasa

Piłkarz Pogoni wyjaśnił całą awanturę. Zaapelował do władz ligi

Mikołaj Duda
2
Piłkarz Pogoni wyjaśnił całą awanturę. Zaapelował do władz ligi