Były lata, kiedy Robert Lewandowski liczył się w walce o Złotą Piłkę, a nawet był głównym faworytem do jej zdobycia. Pod tym względem los nie był dla niego łaskawy. Mimo utrzymywania się na szczycie przez wiele lat, Polak nigdy tej nagrody nie przygarnął. Tamte lata jednak minęły i teraz Lewandowski ostatni etap swojej kariery spędza w Stanach Zjednoczonych. W rozmowie z NY Times 38-latek wskazał swojego faworyta do zdobycia tegorocznej Złotej Piłki.
Wszyscy pamiętamy lata, kiedy Lewandowski notował kosmiczne liczby. Przyczyniły się one m.in. do wygrania Ligi Mistrzów, a w sezonie 2020/21 sam Polak pobił rekord należący do Gerda Muellera i strzelił 41 goli w sezonie Bundesligi. Potrzebował do tego tylko 29 meczów.
Kapitan reprezentacji Polski był wtedy głównym faworytem do zdobycia Złotej Piłki, natomiast France Football odwołało plebiscyt w covidowym 2020 roku, a rok później po trofeum sięgnął Lionel Messi. Lewandowski przyznał, że z perspektywy czasu nie boli go, że nie ma w swoim dorobku tej nagrody, jednak przez to patrzy na cały plebiscyt nieco inaczej. Zapytany, czy trudno oglądać mu teraz ceremonię, odpowiedział:
– Nie, to nie jest trudne. Może patrzę na te nagrody trochę z innej perspektywy.
Kto sięgnie po Złotą Piłkę? Lewandowski ma swojego faworyta
Sam Lewandowski jest już u schyłku kariery i nie liczy się w walce o Złotą Piłkę. Wskazał jednak swojego faworyta do wygrania tegorocznego plebiscytu, choć wygląda to inaczej, niż w poprzednich latach.
– Oczywiście, trzymam kciuki, żeby Lamine wygrał Złotą Piłkę, bo jest niesamowity, zwłaszcza jak na swój wiek. Mimo wszystko, jeśli porównamy to z tym, co było wcześniej, to wygląda to trochę inaczej – stwierdził Lewandowski. – Teraz widzę, że sprawa jest trochę bardziej otwarta. W tej chwili może uda się znaleźć nawet dziesięciu zawodników i argumenty, dla których to właśnie ten typ zawodnika zdobędzie tę Złotą Piłkę – powiedział Polak, dodając, że tęskni za erą, w której było „dwóch, trzech piłkarzy, którzy byli wielkimi faworytami do wygrania Złotej Piłki”.
🚨 Lewandowski: „Of course I support Lamine Yamal for the Ballon d’or!”
„He’s an amazing player, especially considering his age.”
„Nowadays, the Ballon d’or is different. Before there were only 2 or 3 players, today you can find 10 candidates and each one has arguments.” https://t.co/JBP0GAswXn
— Barça Universal (@BarcaUniversal) October 22, 2026
Napastnik docenił także zawodników ze swojego innego byłego klubu, a mianowicie Bayernu. W poprzednim sezonie kosmiczne liczby wykręcił choćby Harry Kane, który strzelił 61 goli w 51 meczach.
– Kane przyszedł do Bayernu w szczytowej formie i to, co robi, to, ile bramek strzela, jest niesamowite. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że Bayernowi brakowało takiego napastnika po moim odejściu. Z nim radzą sobie naprawdę świetnie – docenił Lewandowski.
Polak wskazał jeszcze jednego zawodnika, który znajdzie się w czołówce.
– Jest jeszcze Olise. Dla mnie to coś w rodzaju: „Wow”. On jest zawodnikiem, który zmienia losy meczu. Myślę, że zestawienie i współpraca Kane’a, Olise i Diaza to idealnie połączenie. Patrząc na to, jak grali w zeszłym sezonie, myślę, że Bayernowi brakowało tylko trofeum Ligi Mistrzów. Gdyby wygrali Ligę Mistrzów, prawdopodobnie byłoby to postrzegane tak samo, jak w 2020 roku, kiedy wygraliśmy wszystko, bo grali niesamowicie – przyznał.
– Lamine i Olise jako skrzydłowi to zawodnicy, którzy mają największą siłę przebicia w drużynie, obok Harry’ego Kane’a jako napastnika. Jestem pod wrażeniem, jakim zawodnikiem jest Olise. Ma ogromną przyszłość. Wiem, że wszyscy mówią o Lamine, ale staram się czasem znaleźć różnych zawodników i dostrzec coś, czego jeszcze nie wszyscy dostrzegają. Dla mnie, gdyby Olise strzelił jednego lub dwa gole na mistrzostwach świata, prawdopodobnie byłby faworytem do zdobycia Złotej Piłki, obok Lamine’a i Harry’ego Kane’a – dodał Lewandowski.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix