Szef La Liga nie ma wątpliwości: Real nie przegrał przez sędziego

Jan Broda

Autor:Jan Broda

22 września 2026, 00:02 • 3 min czytania 1

Reklama
Szef La Liga nie ma wątpliwości: Real nie przegrał przez sędziego

Sędziowskie kontrowersje zdominowały derby Madrytu. Wszystko za sprawą Jose Mourinho, który obarczył odpowiedzialnością arbitra Ortiza Ariasa za porażkę Królewskich z Atletico. Teraz do sprawy odniósł się Javier Tebas. Prezes LaLiga wystąpił w obronie sędziego. – Real nie przegrał przez te decyzje – stwierdził. 

Reklama

Działo się w derbach Madrytu. Atletico pokonało 2:1 Real i przedłużyło swoją zwycięską passę na Metropolitano, ale więcej niż o wyniku mówi się o sędziowskich kontrowersjach. Sędzia Ortiz Arias wyrzucił z boiska z czerwoną kartką Deana Huijsena, jednak z tą decyzją nie zgadzał się Jose Mourinho, według którego czerwień należała się dwóm piłkarzom Atletico.

Faule Lee i Romero? To są oczywiste czerwone kartki. Przez 50 minut powinniśmy grać jedenastu na dziewięciu, a musieliśmy dziesięciu na jedenastu. W normalnych okolicznościach powiedziałbym, że nie możemy się poddawać, bo mamy wrzesień, wiele meczów do rozegrania. Ale dzieją się dziwne rzeczy, bardzo dziwne – grzmiał Portugalczyk na konferencji prasowej.

Mourinho nie szczędził też „uprzejmości” pod adresem samego arbitra. – Sędzia nie miał doświadczenia, aby prowadzić derby. Ma 41 lat, to kiepski sędzia, który dotychczas prowadził mniejsze mecze. Gratulacje dla komisji sędziowskiej za tę nominację – dodał. Przyniósł na konferencję specjalną kartkę z wydrukowaną stopklatką fauli „Cutiego” Romero i Kang-in Lee.

Reklama

Tebas krytykuje Real. „To nie przez sędziego przegrali derby”

Innego zdania jest natomiast Javier Tebas. Prezes La Liga z jednej strony rozumie niezadowolenie, jednak zdecydowanie sprzeciwił się sposobowi jego wyrażania przez stronę Los Blancos. – Rozumiem same skargi, ale nigdy formę, w jakiej są składane – przyznał.

Szef ligi dodał również, że Ortiz Arias nie wypaczył wyniku spotkania. – Real Madryt nie przegrał przez te decyzje – podsumował krótko.

Jeśli chodzi o sporne sytuacje, Tebas nie miał żadnych wątpliwości. Huijsen? – Ewidentna czerwona kartka. Wejście Romero w Jude’a Bellinghama? – Ta akcja nie kwalifikowała się na czerwień. Wyraźnie widać, że zawodnik najpierw trafił w piłkę – oznajmił.

Reklama

Tebas nie był już z kolei tak zdecydowany, gdy była mowa o starciu Kang-in Lee z Federico Valverde. – Można było odgwizdać czerwoną kartkę, wyglądało to na przewinienie tej rangi i nikt nie miałby pretensji, gdyby tak wyrzucono go z boiska. Z drugiej strony akcja była tak dynamiczna, że rozumiem, dlaczego skończyło się tylko na tym – dodał.

Reklama

Czy te wyjaśnienia zadowolą Mourinho i spółkę? Raczej nie. Fakty są jednak takie, że sędzia – stety, niestety – znów stał się protagonistą hitu La Liga. – To inni robią z nich głównych bohaterów spotkania, dlatego nie będę tego dodatkowo oceniał – uciął Tebas.

Fot. Newspix 

Reklama
1 komentarz
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama