Uryga ze szpilką w Sancheza. „Obiecałem wysłać polecony na północ”

Marcin Ziółkowski

19 września 2026, 13:49 • 4 min czytania 6

Reklama
Uryga ze szpilką w Sancheza. „Obiecałem wysłać polecony na północ”

W spotkaniu Wisły Kraków ze Śląskiem Wrocław nieoczekiwanie bohaterem w ofensywie okazał się Alan Uryga. Wiślacki kapitan zapewnił Białej Gwieździe trzy punkty. Nie zabrakło w jego celebracji elementów, które pokazał parę dni wcześniej Jordi Sanchez, który to jeszcze niedawno dzielił z Urygą szatnię. Wiślacki obrońca na łamach Gazety Krakowskiej dodał trochę oliwy do ognia w temacie, ale liczy, że wkrótce rozmowa o tym naturalnie wygaśnie.

Reklama

Uryga z golem na Reymonta. „Polecony” poszedł w świat

Alan Uryga długo czekał na to, aby w Wiśle Kraków trafić do siatki w Ekstraklasie. Gdy już do tego doszło, premierowy taki gol był na wyjeździe. 18 września 2026 roku w końcu udało się zrobić to przed własną publicznością i we wspaniałych okolicznościach. Kapitan Białej Gwiazdy czekał na ten moment bardzo długo – stało się to dopiero w jego 106. meczu dla krakowskiego zespołu w rozgrywkach Ekstraklasy, grubo ponad dekadę po debiucie w elicie.

– Worek się rozwiązał już w Płocku. Po powrocie do Wisły Kraków też tych bramek parę padło. Ale rzeczywiście, w ekstraklasie to jest dopiero druga bramka, a pierwsza na Reymonta. Myślę jednak, że pewnie nie ostatnia – przyznał wiślacki kapitan.

Reklama

Nie brakowało też w jego pomeczowej wypowiedzi dla Gazety Krakowskiej odniesień do Jordiego Sancheza. Sprawa ta wywołała duże zamieszanie w wiślackiej społeczności. Kibice Białej Gwiazdy mieli za złe Hiszpanowi, że zachował się bez klasy choćby po bramce przeciwko Wieczystej, już dla nowego klubu. Uryga nawiązał do tej sytuacji w rozmowie, potwierdzając, że celebracja zwycięskiej bramki była w wiadomym kontekście.

– Mam nadzieję, że wszyscy wiedzą do kogo została wysłana ta cieszynka, bo temat był gorący. Jordi zna moje zdanie. Ja od razu po tej jego cieszynce z meczu z Wieczystą wysłałem mu prywatną wiadomość, co o tym sądzę. Nie jest zatem tak, że rozgrywam to jakoś dopiero teraz. Rozmawialiśmy z chłopakami w szatni i powiedziałem w tygodniu, że obiecuję, że tę bramkę strzelę i obiecuję, że zrobię coś podobnego.

Reklama

Nie zabrakło też szpilki. Uryga zwrócił uwagę na to, że za szybko robi się w Krakowie bohaterów z piłkarzy, którzy są tu krótką chwilę. Ma jednak nadzieję, że temat Jordiego Sancheza wkrótce już się skończy.

– Byłem jednym z tych, którzy początkowo go nawet bronili. Jedyne, co można mu było początkowo zarzucić, to, że sam w wywiadach i w innych cieszynkach jeszcze w Wiśle sugerował, że jest wiślakiem. Opowiadał różne historie, więc jedynie tylko to można mu było zarzucić, że niepotrzebnie pewne rzeczy robił i chciał w jakiś sposób może kupić sobie sympatię kibiców.

– Ale to też jest taki kamyczek do ogródka dla społeczności Wisły. Mam takie wrażenie i tę lekcję powinniśmy z tego wyciągnąć, że za szybko momentami robimy wielkich wiślaków z zawodników, którzy są tutaj chwilę, zagrają jeden, dwa, trzy dobre mecze, strzelą bramkę. I taką lekcję powinniśmy z tego wszyscy wyciągnąć.

Reklama

– Rozstaliśmy się w dobrych relacjach. To, co się wydarzyło później, troszeczkę je pewnie w jakiś sposób zmieniło, ale wydaje mi się, że już ten temat wyczerpaliśmy. […] Ja w tygodniu chłopakom obiecałem, że strzelę bramkę i wyślę polecony na północ Polski. I to zrobiłem…

Wisła Kraków po zwycięstwie ze Śląskiem ma 17 punktów. Wygrała komplet pięciu meczów u siebie. Po trzytygodniowej przerwie na mecze międzynarodowe, Biała Gwiazda zmierzy się na wyjeździe z Legią. Spotkanie odbędzie się 11 października.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

6 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Piłkarz pod lupą prokuratury. Chodzi o fałszywy certyfikat szczepienia

Jan Broda
20
Piłkarz pod lupą prokuratury. Chodzi o fałszywy certyfikat szczepienia

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Golański: Nie jesteśmy tą samą Koroną. Dziesiąte miejsce nikogo nie zadowoli

Marcin Długosz
25
Golański: Nie jesteśmy tą samą Koroną. Dziesiąte miejsce nikogo nie zadowoli