Puchacz po debiucie w Lidze Mistrzów: Wygrałem wszystkie pojedynki

Adrian Mańko

14 września 2026, 09:03 • 4 min czytania 12

Reklama
Puchacz po debiucie w Lidze Mistrzów: Wygrałem wszystkie pojedynki

Tymoteusz Puchacz ma za sobą wyjątkowy moment w karierze. Reprezentant Polski zadebiutował w Lidze Mistrzów, a jego zespół mierzył się na Old Trafford z Manchesterem United. W rozmowie z Kanałem Zero 27-letni obrońca opowiedział o swoich odczuciach po tym spotkaniu, a także odniósł się do potencjalnego powrotu do reprezentacji Polski. Nie zabrakło wątku „beefu” z Wojciechem Kowalczykiem.

Reklama

Puchacz wystąpił w spotkaniu Manchesteru United z Sabah, przegranym przez azerski zespół 0:4. Mimo porażki obrońca był zadowolony ze swojego występu.

Wygrałem wszystkie swoje pojedynki. Generalnie nikt mnie tam nie objeżdżał. Jestem obrońcą, to jest przede wszystkim. Do przodu też coś tam dołożyłem, z piłką byłem spokojny – powiedział Puchacz w programie „7:00” Kanału Zero.

Sam występ na Old Trafford miał dla niego szczególne znaczenie. Manchester United był klubem, którego mecze Puchacz jako młody zawodnik często oglądał, między innymi ze względu na Cristiano Ronaldo. Przyznał, że podczas wyjścia na murawę pojawiły się u niego emocje.

Jak wychodziłem na Old Trafford, to trochę mi się oczy zeszkliły. Grali hymn Ligi Mistrzów i zobaczyłem już zapomniany ten stadion – wspominał.

Reklama

Dla Puchacza był to kolejny zrealizowany cel z dzieciństwa. Wcześniej grał między innymi w Lechu Poznań, reprezentacji Polski oraz za granicą. Brakowało mu jednak występu w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach.

Bardzo mi tego brakowało, do mojej książeczki, do mojej bucket list. No i udało się to zrobić – stwierdził zawodnik. – Lepiej się nie da niż za Bruno Fernandesem biegać – podkreślał Puchacz, zauważając jednocześnie klasę Portugalczyka, który jego zdaniem był najlepszym zawodnikiem na placu gry.

Puchacz czeka na powołanie do reprezentacji Polski

Obrońca został również zapytany o możliwość powrotu do reprezentacji Polski. Puchacz nie ukrywa, że czeka na decyzję Jana Urbana, ale jednocześnie nie zamierza wywierać na selekcjonera presji.

Czekam na powołania i zobaczymy, czy się tam znajdę, czy nie. Wszyscy mnie o to pytają teraz, więc to wzmaga moją ciekawość, ale to nie jest tak, że ja czuję, że ja muszę tam być. Jak trener zadecyduje, tak będzie – powiedział.

Reklama

Puchacz nie chce również przesadnie wybiegać w przyszłość. W jego ocenie najważniejsze jest dalsze rozwijanie się i wyciąganie wniosków z kolejnych spotkań. Jak sam podkreślił, jego drużyna w Lidze Mistrzów nie zamierza zmieniać swojej filozofii i ograniczać się wyłącznie do defensywy.

W każdym meczu będziemy chcieli grać o zwycięstwo, tak jak pokazaliśmy na Old Trafford – zaznaczył.

Reklama

Problemy z angielskim

Puchacz opowiedział również o codziennym życiu w Azerbejdżanie. Jako jeden z minusów wskazał barierę językową – jego zdaniem znajomość angielskiego wśród mieszkańców nie jest szczególnie dobra. Jednocześnie bardzo pozytywnie wypowiadał się o rozwoju Baku.

To jest super rozwijające się miasto, bo wszystko jest nowe. Osiedle, na którym ja mieszkam, nazywa się White City i nazywa się White dlatego, że 10 lat temu tam się nazywało Black City, bo tam była jedna wielka dziura i tam nic nie było, więc oni to stworzyli od zera bardzo szybko – opowiadał.

Jak dodawał, w Baku jest bardzo czysto, w mieście powstają nowe restauracje, kawiarnie i kolejne inwestycje. Puchacz chwalił też wygodę życia, wskazując między innymi na tani transport oraz dostawy jedzenia i zakupów.

Rozejm z „Kowalem”?

Nie zabrakło wątku Wojciecha Kowalczyka. Mała medialna wojenka między obydwoma panami wybuchła w zeszłym roku. Krytykowany przez „Kowala” piłkarz powiedział, że gdyby usłyszał coś takiego od niego na żywo, to „wyjebałby mu liścia”. Na odpowiedź byłego piłkarza Legii nie trzeba było długo czekać.

Reklama

Można powiedzieć, że Puchacz jest za słaby nawet na przegrywanie. Nie dziwi mnie więc, że chciałby coś w swoim życiu poprawić i dla odmiany coś wygrać, czyli na przykład starcie z 53-latkiem, ale mogłoby mu to wyjść jak Marcinowi Najmanowi – czyli sporo zapowiedzi o wpierdolu, by na końcu wyszedł wpierdol w drugą stronę. Tak, jestem od Puchacza sporo starszy, ale na groźnego to on, kuźwa, nie wygląda. Więc ten liść mógłby być jego ostatnim – skomentował Kowalczyk.

Teraz Puchacz został zapytany o to, czy „Kowal” dzwonił już do niego z gratulacjami.

Jeszcze nie dzwonił, ale jak się spotkamy w siedzibie kanału Zero, to pewnie parę słów zamienimy. Tak jak się Tede pogodził z Peją, tak ja się pogodzę z Kowalem. Tylko miłość. Zero z złych emocji – podsumował żartobliwie piłkarz mistrza Azerbejdżanu.

Reklama

fot. youtube.com/@KanalZeroPL

12 komentarzy
Adrian Mańko

Wychowanek świętej pamięci Lubelskiego Sport Expressu, do którego trafił jeszcze w liceum, wyłowiony jako młody talent portalu Lublinianka.NET. W Lubliniance od 20 sezonów pełni rolę spikera, a w dziennikarstwie zwiedził kilka tytułów, ostatnio Dziennik Wschodni. Najdłużej pracował jednak na chwałę jednego z buków. Od 2005 roku tworzy własny projekt piłkarski - LAKP. Piłka nożna? Zawsze i wszędzie! Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, okręgówka, B-klasa. Wszystko jedno. Nie gra w padla. Ale gra w tenisa. Lubi też żużel.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama