Wstrząs w gabinetach Liverpoolu. Dyrektor sportowy zrezygnował

Jan Broda

Autor:Jan Broda

06 września 2026, 10:48 • 3 min czytania 0

Reklama
Wstrząs w gabinetach Liverpoolu. Dyrektor sportowy zrezygnował

W gabinetach Liverpoolu doszło tego lata do sporych przetasowań. Najpierw Andoni Iraola zawitał na ławkę trenerską w miejsce coraz bardziej krytykowanego Arne Slota, a teraz z funkcją dyrektora sportowego pożegnał się Richard Hughes. Oficjalnym powodem odejścia jest chęć poszukiwania nowych wyzwań zawodowych, nieoficjalnie natomiast jest łączony już z saudyjskim Al-Hilal. 

Reklama

Hughes jest oceniany… dwojako. Dobry start, potem było gorzej

Przypomnijmy, Hughes trafił na Anfield w 2024 roku z Bournemouth w trudnym dla Liverpoolu momencie, gdy z klubem żegnał się Jurgen Klopp. Sporo było obaw o przyszłość The Reds po odejściu niemieckiego menedżera, jednak trzeba przyznać, że Szkot dźwignął temat wzorowo. Sprowadził na ławkę Arne Slota, pod wodzą którego Liverpool sięgnął po 20. w historii mistrzostwo Anglii. Mohamed Salah przeżywał drugą młodość.

Gorzej było natomiast w drugim sezonie. Mistrzowie kraju nie obronili tytułu, finiszując w lidze dopiero na 5. miejscu, ledwie łapiąc kwalifikację do Ligi Mistrzów, choć do miasta Beatlesów ściągnięto za blisko łącznie 300 mln euro m.in. Alexandra Isaka oraz Floriana Wirtza. W sumie LFC wydał niemal pół miliarda euro (ok. 420 mln funtów)! I to właśnie najbardziej zarzucano Hughesowi – wydawanie fortuny i zaburzenie równowagi w kadrze. Zwłaszcza, że te nowe nabytki nie zachwycały.

Odejście Diaza też raczej jest oceniane kiepsko. Hughes odchodzi z nie do końca pozytywną opinią, jaką miał na przykład kiedyś Michael Edwards. Mówi się, że zostawił zespół z lukami i nie skupił się na priorytetowych pozycjach. Dużym problemem było też to, że dawne gwiazdy odchodziły po wygaśnięciu umów i nie udało się ich w dobrym momencie „spieniężyć” (Trent Alexander-Arnold, Mohamed Salah, Ibrahima Konate).

Reklama

Ale to też nie tak, że zrobił wszystko źle. Co człowiek, to opinia. Jego kadencja była krótka, ale treściwa, naznaczona sukcesem i transferami, które będą zapamiętane na lata. Przecież już na starcie wybrał Slota i zgarnął tytuł. Problemem było to, co stało się po jego zdobyciu. Liverpool odzyskał w tym okresie około 250 milionów funtów ze sprzedaży zawodników, a także obniżył średni wiek drużyny. Dyrektor sprzedał za dużą kasę m.in. niechcianego Darwina Nuneza.

Podobnie sprawy widzi prezes Fenway Sports Group Mike Gordon. – Richard dołączył do nas na początku okresu zmian, biorąc na siebie tę odpowiedzialność poprzez kierowanie naszym działem operacji piłkarskich i nadzorowanie rekrutacji, a także zapewniając cenne wsparcie naszemu sztabowi szkoleniowemu. Osiągnięte przez nas wyniki w tych obszarach w tym okresie są świadectwem tego wkładu. Szanujemy jednak wybory życiowe Richarda i życzymy jemu oraz jego rodzinie powodzenia w kolejnym przedsięwzięciu – powiedział.

Reklama

Rewolucja na Anfield. Dyrektor sportowy Liverpoolu odchodzi

Przede wszystkim chciałbym powtórzyć to, co powiedziałem w momencie przybycia – otrzymanie szansy służenia tej niesamowitej i wyjątkowej instytucji było źródłem wielkiej dumy. To coś, za co zawsze będę wdzięczny. Moją wdzięczność kieruję do właścicieli za ich wsparcie i przywództwo, do pracowników klubu na wszystkich szczeblach, którzy dają z siebie tak wiele, aby Liverpool FC był tym, czym jest, do piłkarzy, którzy wnoszą tak ogromny wkład, oraz do kibiców, którzy wspierają drużynę w licznych gronach, niezależnie od tego, kiedy i gdzie odbywają się mecze. Zawsze będę śledził klub i wspierał go z wielkim sentymentem, a wszystkim zaangażowanym życzę samych sukcesów w tym sezonie i w przyszłości – pożegnał się Hughes.

47-letni Szkot jest łączony z objęciem stanowiska dyrektora sportowego w saudyjskim Al-Hilal. Liverpool z kolei rozpoczął proces rekrutacyjny następcy Hughesa. – O wyborze poinformujemy w stosownym czasie – zapowiedzieli The Reds.

Reklama

Fot. Newspix

 

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

110-lecie Legii Warszawa. Legendy, mecz pokazowy i wiele atrakcji. Jesteśmy na miejscu!

Patryk Idasiak
0
110-lecie Legii Warszawa. Legendy, mecz pokazowy i wiele atrakcji. Jesteśmy na miejscu!
Ekstraklasa

Oficjalnie: Brazylijczyk opuszcza Pogoń. To poważne osłabienie

Jan Broda
0
Oficjalnie: Brazylijczyk opuszcza Pogoń. To poważne osłabienie
Tenis

Dwa tie-breaki, oba skuteczne. Świątek już w 1/8 US Open

Patryk Idasiak
1
Dwa tie-breaki, oba skuteczne. Świątek już w 1/8 US Open

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Oficjalnie: Brazylijczyk opuszcza Pogoń. To poważne osłabienie

Jan Broda
0
Oficjalnie: Brazylijczyk opuszcza Pogoń. To poważne osłabienie