Piotr, Samiec i Talar. Ofensywne trio Śląska załatwiło Pogoń!

Mikołaj Duda

03 września 2026, 22:46 • 4 min czytania 7

Reklama
Piotr, Samiec i Talar. Ofensywne trio Śląska załatwiło Pogoń!

Śląsk dzisiaj miał trzech zawodników, którzy robili w meczu z Pogonią wyraźną różnicę. Ciężko nam nawet zdecydować, czy to Piotr, czy Samiec, a może Talar był najlepszy. Cała trójka była tego wieczoru znakomita i sama wyrzuciła rywala za burtę Pucharu Polski! Zupełnie serio, 24-latek gra tak, że naprawdę może się wydawać, że Śląsk ma trzech piłkarzy. 

Reklama

To właśnie są te detale. We Wrocławiu oglądaliśmy starcie dwóch równych sobie drużyn, ale po jednej stronie był Piotr Samiec-Talar, a po drugiej kogoś takiego nie było. Zdecydowanie najlepszy zawodnik Śląska jest w kapitalnej formie i dostarcza kolejne argumenty, by na poważnie myśleć o nim w kontekście powołania do reprezentacji Polski.

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 2:1. Świetny Piotr Samiec-Talar w pojedynkę wywalczył awans

Czy to Ekstraklasa, czy Puchar Polski wysoka forma nie opuszcza Piotra Samca-Talara. Po sześciu występach w lidze ma na koncie po trzy trafienia i tyle samo asyst, jednak jakby wciąż było mu mało ekspresowo polepszył swój dorobek także w pucharze. A jak już nas do tego przyzwyczaił, nie zrobił tego w byle jaki sposób. Pokonał Valentina Cojocaru naprawdę efektownym uderzeniem sprzed pola karnego.

Reklama

Tyle że wpływ jednoosobowego tercetu złożonego z Piotra, Samca oraz Talara jest znacznie większy niż gole i asysty. Właściwie to on jest głównym kreatorem każdej ofensywnej akcji Śląska. Potwierdzają się słowa trenera Simundzy, który otwarcie przyznaje, że taktyka jest układana właśnie tak, by uwydatnić atuty jego najlepszego zawodnika.

Gdyby Samców-Talarów na boisku było więcej, to gospodarze do przerwy mogliby prowadzić nawet i 3:0. Widać było jednak, że przynamniej niektórzy z jego kolegów to nieco niższy poziom, przez co w kluczowych momentach nie udawało się przełożyć konstruowanych akcji na konkrety.

A Pogoń momentami kompletnie nie miała pomysłu, jak zatrzymać gwiazdę rywala. Mimo że widoczne było, że defensorzy Portowców zwracają na niego szczególną uwagę, to i tak nie byli w stanie go znaleźć na niego. Zresztą, ogólnie obrona gości do najbardziej szczelnych tego wieczoru nie należała.

W ataku również specjalnego szału nie było. Do przerwy jedyne niezłe okazje, o jakich mogliśmy mówić po stronie Portowców, to groźne próby z dystansu. Próbował Patryk Dziczek czy Benjamin Mendy, jednak bez zarzutów radził sobie Michał Szromnik.

Reklama

Śląsk ma awans do kolejnej rundy. A zanosiło się na dogrywkę…

Ciężko powiedzieć, żeby druga połowa przyniosła nam sporą odmianę względem tego, co oglądaliśmy przed przerwą. W dalszym ciągu nie było to widowisko, które specjalnie wbijało w fotel. Tempo zdecydowanie nie należało do najwyższych, a okazji bramkowych też jakoś wielu nie było.

Co ciekawe, Pogoń jakoś specjalnie nie atakowała, a wystarczyła jedna akcja indywidualna Paula Mukairu i mieliśmy remis. A swoją drogą warto docenić, jak ładnie nigeryjski skrzydłowy przedryblował defensorów rywala i umieścił piłkę w siatce.

Prawdę mówiąc, w pewnym momencie jakoś podskórnie nastawialiśmy się na dogrywkę. Piłka tak latała to w jedną, to w drugą, jednak nie za wiele z tego wynikało. Oba zespoły jakby szanując wynik, oznaczający dodatkowe 30 minut, nie miały zamiaru specjalnie się otwierać. Z tą różnicą, że po jednej stronie grał Piotr Samiec-Talar, a po drugiej kogoś takiego nie było.

24-latek znów miał kluczowy wpływ na to, że piłka znalazła się w siatce Pogoni. Po jego kapitalnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego awans swojemu zespołowi zapewnił Jehor Macenko. A na marginesie warto zauważyć, jak stały fragment dla Śląska wywalczył zaledwie 18-letni Adam Ciućka, sprytnie zastawiając się przy ataku jednego z rywali.

Reklama

We Wrocławiu oglądaliśmy starcie dwóch drużyn na dość podobnym poziomie. Być może to nawet Pogoń była nieco bardziej skuteczna w swoich poczynaniach, tylko na właśnie. Zaważyła jakość indywidualna. A właściwie to jakość jednoosobowego tercetu złożonego z Piotra, Samca oraz Talara.

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 2:1 (1:0)

  • 1:0 – Piotr Samiec-Talar 3′
  • 1:1 – Paul Mukairu 64′
  • 1:2 – Jehor Macenko 84′

Fot. Newspix

7 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Szulczek szczerze przyznał się do wpadki. „To był mój błąd”

Jan Broda
3
Szulczek szczerze przyznał się do wpadki. „To był mój błąd”

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Szulczek szczerze przyznał się do wpadki. „To był mój błąd”

Jan Broda
3
Szulczek szczerze przyznał się do wpadki. „To był mój błąd”