W ostatnich dniach wszyscy w Łodzi nerwowo wyczekiwali na komunikaty z Belgii. Od pozytywnego rozwiązania innych spraw zależało, czy pozbędzie się jednego z największych niewypałów transferowych w ostatnich miesiącach. Wszystko poukładało się pomyślnie z perspektywy wszystkich stron i Widzew pożegnał swojego napastnika.
Andi Zeqiri po kilku dniach niepewności mógł zostać już oficjalnie ogłoszony nowym zawodnikiem Standardu Liege, w którym już w przeszłości miał okazję występować. Klub z Belgii pozyskał Szwajcara na zasadzie wypożyczenia, jednak przy okazji zapewnił sobie opcje wykupu. Sam zawodnik nie ukrywa radości, że wraca do miejsca, w którym występował w sezonie 2024/25.
– Naprawdę bardzo się cieszę, że wracam do Standardu. Miałem świetną więź z klubem i jego kibicami, ale niestety nie mogłem wtedy zostać. Mimo wszystko czułem, że ta historia być może nie dobiegła jeszcze końca. Teraz wracam i zrobię wszystko, aby jak najszybciej ponownie poczuć się tutaj jak u siebie – powiedział szwajcarski snajper w rozmowie z mediami Standardu.
Zeqiri’s back. L’attaquant suisse de 27 ans revient en bord de Meuse sous la forme d’un prêt d’une saison (avec option). Bon retour chez toi, Andi. 🔴⚪️
📝 https://t.co/nHAfRMqAjs pic.twitter.com/pjt4kWmKsi
— Standard de Liège (@Standard_RSCL) September 1, 2026
Wielki niewypał żegna się z Widzewem! Pomógł klub z Francji
Andi Zeqiri już od kilku dni przebywał w Belgii. W tym czasie przeszedł testy medyczne i czekał na rozwiązanie sytuacji. Jego transfer zależał od tego, czy belgijskiemu klubowi uda się pożegnać któregoś ze swoich napastników. W końcu Timothe Nkada odszedł do Francji i już nic nie stało na przeszkodzie, by ogłosić Szwajcara.
Już od dłuższego czasu było jasne, że Zeqiri, z którym w Łodzi wiązano wielkie oczekiwania, nie ma przyszłości w zespole Aleksandara Vukovicia. Otwarcie mówił o tym Łukasz Masłowski podczas pierwszej konferencji prasowej w roli dyrektora odpowiedzialnego za cały pion sportowy Widzewa.
– Andi Zeqiri? Nie jestem osobą konfliktową. Zawsze szukam rozwiązań, które są humanitarne. Chciałbym, by dwie strony znalazły porozumienie. Nie planuję odsuwać go od drużyny – on po prostu w oczach trenera nie jest zawodnikiem, który może tej drużynie pomóc. Ma ważny kontrakt, który musimy respektować. W ocenie sztabu i pionu sportowego nie widzimy jednak budowy z nim tego projektu. On i Meissa Ba to piłkarze, których nie widzimy w tym projekcie – mówił Masłowski.
Szwajcar, po którego wysłano przecież specjalny samolot, w 24 ligowych meczach strzelił gola oraz zaliczył asystę. Do tego dorzucił dwa trafienia w Pucharze Polski. Podczas rocznego pobytu w Standardzie Liege szło mu znacznie lepiej. W 26 występach zdobył 10 bramek, a także zanotował cztery ostatnie podania.
– Wszyscy znają umiejętności Andiego i pamiętają, czego dokonał już podczas swojego pierwszego pobytu w Standardzie. Jeśli uda mu się wrócić do tamtego poziomu, będzie dla nas dodatkowym atutem, który pomoże nam osiągnąć nasze cele – dodał dyrektor sportowy Marc Wilmots
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix