Raków potrzebuje doświadczonego trenera || PrzeMyślenia #6

Przemysław Michalak

31 sierpnia 2026, 21:22 • 4 min czytania 11

Reklama
Raków potrzebuje doświadczonego trenera || PrzeMyślenia #6

Raków Częstochowa zwolnił Dawida Kroczka i chyba nie ma kibica w Polsce, który byłby tym zaskoczony. Jeżeli po czterech kolejkach w Ekstraklasie masz na koncie zero punktów i odpadłeś w eliminacjach Ligi Konferencji z rywalem wręcz proszącym się o pokonanie, to nie masz niczego na swoją obronę. Pytanie, czy Michał Świerczewski nadal będzie się upierał, że trzeba znaleźć nowego Marka Papszuna.

Reklama

Właściciel Rakowa poległ już na trzech takich próbach i może wystarczy. Ani Dawid Szwarga, ani Łukasz Tomczyk, ani teraz Kroczek na dłuższą metę nie weszli w papszunowe buty. Niektórzy nawet na krótką.

Już wystarczy szukania nowego Papszuna w Rakowie

Warto przypomnieć, w jakich okolicznościach Papszun zawitał do Częstochowy i nie chodzi mi nawet o te wielogodzinne spotkania zapoznawcze z różnego rodzaju prześwietleniami. Wcześniej miał już za sobą blisko dekadę niemal nieprzerwanej pracy w roli pierwszego trenera w niższych ligach – od okręgówki po drugą ligę. Doskonale już znał specyfikę tego zawodu. Przychodził do klubu wówczas drugoligowego i razem z nim rósł. Wszystko odbywało się stopniowo, harmonijnie. Nie startował od eliminacji europejskich pucharów i godzenia tego z rywalizacją w Ekstraklasie.

Tymczasem Dawid Szwarga samodzielną robotę zaczynał od prowadzenia Rakowa w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Jasne, to nie był zwykły asystent w sztabie, jego rola i kompetencje znacznie wykraczały poza tę rolę, ale nadal do końca główną twarzą projektu był Papszun. Dopiero potem pełną odpowiedzialność wziął na siebie Szwarga.

Reklama

Z perspektywy czasu i tak długo radził sobie dobrze. Wszedł do Ligi Europy, jeszcze przed ostatnim meczem miał szanse na awans, ale skończyło się przykrym 0:4 z Atalantą. W Ekstraklasie w przerwie między rundami Raków pozostawał w walce o najwyższej cele. Dopiero wiosna kładzie cień na ten okres pracy Szwargi, bo Medaliki finalnie nawet nie weszły do pucharów. A przecież bez potrzeby grania co trzy dni miało być już łatwiej. Wtedy zabrakło doświadczenia. Były okoliczności łagodzące jak nieobecność kontuzjowanego Iviego Lopeza czy potężna nieskuteczność niektórych zawodników w paru meczach (Crnac!), ale to nie tłumaczyło wszystkiego.

Tomczyk przed podjęciem wyzwania Rakowa miał za sobą pracę z amatorami w Victorii Częstochowa i dwa lata w Polonii Bytom. Kroczek rok w Cracovii i cztery lata w trzech klubach z niższych lig. Gdyby miał zaczynać jak Papszun w drugiej lidze, pewnie byłaby większa szansa na powodzenie.

A tak wyraźnie widać, że zadanie zwyczajnie go przerosło. Wygrał na mecie tamtego sezonu trzy z czterech meczów i uratował puchary, ale dalej było coraz gorzej. Jedyny plus za ostatnie tygodnie to wyeliminowanie Hammarby. Co by nie mówić, chodziło o wicemistrza Szwecji, który teraz też dobrze sobie radzi na krajowym podwórku. Nie ma co umniejszać. Cała reszta – do zapomnienia. Raków męczył się nawet w pierwszym meczu z maltańską Vallettą. Przy stanie 1:1 goście mieli przecież rzut karny, którego nie wykorzystali. Niewiele brakowało do kompromitacji.

Trzeba zacząć z nową ideą

Przemielony przez Tomczyka i Kroczka Raków zatracił wszystkie dotychczasowe atuty. Nic nie zostało z tej słynnej obrony pola karnego i niesamowitej solidności taktycznej całego zespołu. Gdyby jeszcze w zamian drużyna zaczęła grać porywająco z przodu, byłaby jakaś nadzieja, ale tego również nie oglądaliśmy. Niby było trochę więcej swobody w atakowaniu, często jednak kończyło się to tym samym, czyli długimi fragmentami z waleniem głową w mur.

Reklama

Dawid Kroczek, Raków Częstochowa.

I to wszystko działo się pomimo niezłego wejścia do Rakowa Mahira Emrelego i dobrego startu w nowym sezonie Patryka Makucha. Odpadała więc nawet wymówka, że odszedł Brunes, więc musiały pojawić się problemy. Mimo straty Norwega, atak jest dziś najmniejszym problemem Medalików. Totalnie nie działa za to druga linia, nawet Oskar Repka zatracił swoje atuty i zaczyna wyglądać, jak żelbetonowy kloc. Jeżeli w stylu Pululu z najlepszych chwil ogrywa go Sylla, który nie ma nawet połowy potencjału swojego już byłego kolegi z Jagiellonii, to jest naprawdę źle.

Weterani w osobach Racovitana, Svarnasa czy wiecznie walczącego ze zdrowiem Tudora nie są w stanie wyegzekwować dawnej solidności – ani od siebie, ani od nowych kolegów. Tudor mówił wprost po przegranym finale Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze, że pewien cykl z tym składem w Rakowie się zakończył, ale letnie zmiany wbrew pozorom pod tym kątem nie poszły daleko. Z naprawdę starej gwardii pożegnali się tylko Ivi Lopez i Zoran Arsenić. Tu zmiany muszą być głębsze, choć oczywiście niekoniecznie od razu, za jednym zamachem.

Raków potrzebuje nowego trenera nie tylko w sensie personalnym, ale przede wszystkim idei. Kogoś, kto ma swój jasny i klarowny pomysł sprawdzony w poważnym boju. Kogoś, kto w razie czego nie będzie się wahał, żeby zmienić cały model gry i nawet odejść od systemu z trójką stoperów. Na taką postać w Rakowie czekam. Młodzi trenerzy są fajni, tyle że nie w każdych okolicznościach. Co nie oznacza, że teraz musi chodzić o szkoleniowca 55+.

Reklama

Jeżeli Michał Świerczewski trafi z wyborem, ten sezon nadal może być dla Rakowa udany. Aktualnie wszystko się w tym zespole sypie, ale jeszcze jest co odkopywać.

fot. Newspix

11 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Dyrektor Legii wygrał miliony w sądzie! Więcej niż za Rajovicia…

Mikołaj Duda
11
Dyrektor Legii wygrał miliony w sądzie! Więcej niż za Rajovicia…