Ekstraklasa 6. Kolejka

Mahir Emreli 23"
Jakub Jendryka 56"
Jesús Imaz 31"
Nik Prelec 37"
Guilherme Montoia 76"
Ousmane Sow 78"
Youssuf Sylla 89"

Lanie w Częstochowie! Raków tonie, Jagiellonia płynie dalej

Wojciech Piela

30 sierpnia 2026, 16:57 • 6 min czytania 81

Reklama
Lanie w Częstochowie! Raków tonie, Jagiellonia płynie dalej

Co za mecz w Częstochowie! Raków objął prowadzenie, ale ostatecznie został rozbity przez Jagiellonię aż 5:2. Zespół Adriana Siemieńca po europejskim awansie potwierdził świetną dyspozycję, a gospodarze po raz kolejny pokazali, że znajdują się w poważnych tarapatach. Dawid Kroczek ma coraz mniej argumentów, by obronić swoją posadę.

Reklama

W Częstochowie doszło do starcia dwóch ekip w kompletnie odmiennych nastrojach. Jagiellonia przyjechała pod Jasną Górę opromieniona pokonaniem Iberii Tbilisi i historycznym awansem do fazy ligowej Ligi Europy. Raków z kolei lizał rany po odpadnięciu w ostatniej fazie eliminacji do Ligi Konferencji przeciwko Hajdukowi Split. Dla klubu zarządzanego przez Michała Świerczewskiego oznacza to poważne konsekwencje finansowe i obniżenie oczekiwań względem pozyskania w końcówce okienka transferowego wartościowych wzmocnień.

Raków tonie, Jagiellonia płynie dalej. Lanie w Częstochowie!

Tym spotkaniem Raków rozpoczynał też niezwykle trudny tryptyk meczów w Ekstraklasie. Po starciu z Jagiellonią w czwartek czeka go bowiem mecz z wicemistrzem kraju Górnikiem Zabrze, a za tydzień wyjazd na stadion mistrza – Lecha Poznań. Dla trenera Dawida Kroczka może to być droga zbyt trudna do pokonania, ale przeciwko Białostoczanom 37-latek podjął próbę choć częściowej odbudowy zaufania kibiców.

Jeśli chodzi o skład, nie wszystkie decyzje były jednak oczywiste. Zastanawiała choćby nieobecność w kadrze podstawowego wahadłowego Michaela Ameyawa. Sam klub poinformował przed spotkaniem, że powodem były względy sportowe, więc nie było w tym przypadku żadnego drugiego dna. W jego miejsce pojawił się 19-letni Jakub Jendryka, dla którego był to pierwszy tak poważny test w barwach Rakowa.

W ekipie Jagiellonii po pucharowych bojach w dalekiej Gruzji Adrian Siemieniec zdecydował się pozostawić na ławce Andersa Klynge i Bernardo Vitala. Z powodu kontuzji poza kadrą znalazł się z kolei Jeremy Agbonifo. W ich miejsce na placu gry pojawili się Rodrigo Conceicao, Eryk Kozłowski oraz Apostolos Konstantopoulos.

Reklama

W mecz lepiej weszli pokiereszowani gospodarze. Już w 7. minucie znakomitą okazję zmarnował Mahir Emreli, który doszedł do czystej pozycji po zagraniu z prawej strony Adina Molnara. Azer strzelił jednak na dobrej wysokości dla Sławomira Abramowicza, który dał radę interweniować. Jagiellonia odpowiedziała niezłą szansą, gdy przytomnie górą dograł Eryk Kozłowski i strzał z bliskiej odległości oddał Rodrigo Conceicao. Kacper Trelowski odbił jednak piłkę.

Długo na gole nie musieliśmy czekać i okazało się, że co się odwlecze, to nie uciecze. Drugiego gola w tym sezonie Ekstraklasy strzelił Emreli, który wykorzystał szybkie rozegranie Rakowa. Gospodarze wyprowadzili w pole rywali umiejętną wymianą w środkowej części boiska, dzięki czemu na wolną pozycję wyszedł aktywny przy tej akcji Koczergin. Interweniować próbowali Konstantopoulos oraz Kobayashi, lecz obaj stoperzy Jagi byli w tej sytuacji spóźnieni. Nieco lepiej pewnie mógł się też zachować Abramowicz, gdyż strzał Emrelego nie należał do idealnych.

To rozbudziło jednak mocniej Jagiellonię, która w ostatnich piętnastu minutach prezentowała w Częstochowie prawdziwie europejski poziom. Najpierw w 31. minucie rzut karny na gola zamienił Jesus Imaz. Patryk Gryckiewicz potrzebował konsultacji z VAR-em, ale po niej nie miał wątpliwości, że Jean Carlos Silva zagrywał ręką. Białostoczanie poszli za ciosem, dzięki czemu już sześć minut później było 2:1. Gola strzelił Nik Prelec, który dopadł do odbitej przez Trelowskiego piłki.

Reklama

Jeszcze przed przerwą dwukrotnie w poprzeczkę trafił świetnie dysponowany tego dnia Kajetan Szmyt. Imponowała również dojrzałość oraz wizja gry 19-letniego Kozłowskiego. Wychowanek Jagi świetnie rozdzielał piłki do kolegów, a Raków głównie tylko biegał po murawie, bezradnie przyglądając się poczynaniom rywali. Filozofia gry oparta na krótkim rozgrywaniu od własnej bramki oraz ruchliwości w bocznych strefach zdawała egzamin.

W przerwie z urazem musiał opuścić boisko Imaz, a w jego miejsce pojawił się Sergio Lozano. Z kolei Dawid Kroczek dokonał aż dwóch korekt, a ożywić poczynania jego zespołu mieli Oskar Repka oraz Marko Perović. Okazało się, że poskutkowało, bo faktycznie kilka akcji lewym skrzydłem Czarnogórca mogło się podobać. Największy impuls dla Rakowa przyszedł jednak w 56. minucie. Wówczas po rzucie rożnym piłkę wypiąstkował Abramowicz, a zebrał ją Koczergin. Ukrainiec zauważył ustawionego po prawej stronie Jendrykę. Debiutujący w Ekstraklasie gracz oddał w tym momencie strzał, po którym doprowadził do wyrównania. Piłka odbiła się jeszcze od Guilherme Montoii, czym zmyliła golkipera Jagi.

Jagiellonia nadal dochodziła do sytuacji i wciąż gospodarze nie mieli pomysłu na powstrzymanie Szmyta. Dobrą okazję zmarnował też choćby Lozano. Po godzinie gry na tablicy nadal widniał remis, co stanowiło dla gości bolesne przypomnienie, że czasem chwile nieuwagi w piłce mogą znaczyć więcej niż długie okresy dominacji. A Raków nie zamierzał spuszczać nogi z gazu, bo w 67. minucie rozochocony Jendryka ponownie próbował zaskoczyć Abramowicza strzałem z dystansu. Golkiper gości zdołał jednak odbić piłkę do boku.

Reklama

Po stronie Białostoczan aktywny był wprowadzony z ławki Lozano. To po jego strzale i rykoszecie od Repki piłka w jednej z akcji trafiła w słupek. Adrian Siemieniec posłał też do gry niedawno pozyskanych Ousmane’a Sowa i Hampusa Finndella. Dla obydwu były to ekstraklasowe debiuty w barwach Jagiellonii. Tempo meczu cały czas było wysokie, a goręcej zrobiło się w 76. minucie.

Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka spadła na rękę Oliwiera Kwiatkowskiego. Można było mieć wątpliwości, ale po konsultacji z centrum VAR arbiter Patryk Gryckiewicz podyktował drugi rzut karny w tym starciu dla Jagiellonii. Imaza nie było już na boisku, więc do piłki podszedł Montoia. Portugalczyk odsunął od siebie złe wspomnienia związane ze stratą gola na 2:2 i bez kłopotów pokonał Trelowskiego. Tym samym gościom udało się wrócić na prowadzenie, a już dwie minuty później mieli dwubramkową przewagę.

Aż trudno uwierzyć, jak wiele czasu i miejsca mieli Nik Prelec i Ousman Sow, którzy rozmontowali defensywę Rakowa. Francuski skrzydłowy przez pół roku w Brondby nie dołożył nic do klasyfikacji kanadyjskiej, a w Jadze już po pierwszym ligowym starciu dopisał trafienie. Zrobił to na stadionie, na którym przed rokiem jeszcze w barwach Górnika Zabrze również trafiał do siatki i zapewnił swojej ekipie zwycięstwo.

Reklama

Po tych dwóch minutach grozy z perspektywy Rakowa ekipa gospodarzy totalnie się posypała. Z przodu nie byli już w stanie wykreować absolutnie niczego, sprawiali też wrażenie ekipy, której nie zależy już na pressingu. Skorzystał na tym rezerwowy Youssouf Sylla, który często nie grzeszył skutecznością. Do tej pory w Ekstraklasie strzelił przecież tylko jednego gola, a w 89. minucie strzałem z dystansu podwoił swój dorobek. Piłkę próbował jeszcze odbić Trelowski, ale nie dał rady uchronić swojego zespołu przed utratą piątego gola.

Nic złego już Rakowa w tym meczu nie spotkało, ale po tym spotkaniu wydaje się, że już nic nie może uratować posady Dawida Kroczka. Za czasów Marka Papszuna twierdza Częstochowa była jedną z trudniejszych do zdobycia, a rywalom trudno przychodziło nawet nie tyle strzelanie goli, co stwarzanie sytuacji. W niedzielne popołudnie Jagiellonia z pola karnego Rakowa urządziła sobie plac zabaw i nie miała kłopotów z dopisaniem trzech punktów. Po czterech kolejkach Raków okopuje się na dnie tabeli z zerowym dorobkiem punktowym.

Ekipa Adriana Siemieńca z czterech spotkań wygrała trzy i z optymizmem może patrzeć w górę tabeli. To na pewno ułatwi regenerację przed kolejnymi ligowymi i europejskimi wyzwaniami. Raków miał po odpadnięciu z europejskich pucharów zacisnąć zęby i ruszyć do przodu. Zamiast tego wykonał kolejny krok w przeciwnym kierunku. Jagiellonia przyjechała do Częstochowy zmęczona podróżą i europejskimi emocjami, a mimo to urządziła sobie na stadionie Rakowa festiwal strzelecki. Pięć goli, trzy punkty i kolejny bardzo wyraźny sygnał, że zespół Adriana Siemieńca ma tej jesieni naprawdę sporo do powiedzenia.

Reklama
4
Trelowski
4
Tudor
1 -
Racovițan
2
Diedounne
2
Carlos
4
Kochergin
1
2
Struski
yellow-card
4
Jendryka
1
4
Molnar
5
Emreli
1
3
Makuch
Patryk Gryckiewicz 3

Zmiany:

icon-swap
Oskar Repka
2
Debohi Diedounne
icon-swap
Marko Perovic
4
Jean Carlos
icon-swap
Oliwier Kwiatkowski
3
Karol Struski
icon-swap
Lamine Diaby-Fadiga
4
Adin Molnar
icon-swap
Arvid Brorsson
Fran Tudor

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

fot. Newspix

81 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 30 sierpnia 2026 14:45
Sędzia:
Patryk Gryckiewicz

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Cztery porażki na start sezonu Rakowa! Ostatnio skończyło się spadkiem

Mikołaj Duda
0
Cztery porażki na start sezonu Rakowa! Ostatnio skończyło się spadkiem

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Cztery porażki na start sezonu Rakowa! Ostatnio skończyło się spadkiem

Mikołaj Duda
0
Cztery porażki na start sezonu Rakowa! Ostatnio skończyło się spadkiem