Wszyscy pamiętamy kadencję Franciszka Smudy na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. To właśnie wtedy do słownika weszło określenie „farbowany lis” określające zawodników z innych państw, którzy grali w biało-czerwonych barwach choćby na EURO 2012. Mało brakowało, a do Sebastiana Boenischa, Eugena Polanskiego, Damiena Perquisa czy Ludovica Obraniaka dołączyłby Maor Melikson. Były piłkarz Wisły Kraków opowiedział o kulisach całej afery w rozmowie z Weszło.
Taki scenariusz był możliwy, gdyż mama zawodnika pochodziła z Polski.
– Przy Wiśle pracował wtedy taki dziennikarz, który często był na naszych treningach. Mieliśmy obóz treningowy. Zszedłem po schodach, a on mnie tak mimochodem zapytał, czy to prawda, że mam polski paszport. Odpowiedziałem, że tak, bo moja mama jest z Polski. Tak po prostu mu odpowiedziałem. A potem już wszyscy pytali: “Czy to prawda, że zagrasz w reprezentacji Polski?” A ja na to, że nie. Gram w reprezentacji Izraela. To było tak z niczego. Nikt ze mną nie rozmawiał i nagle powstawały o tym artykuły w gazetach, rozpętało się całe to zamieszanie – opowiadał w rozmowie z Kamilem Rogólskim Maor Melikson.
Melikson odkrywa kulisy „afery reprezentacyjnej”
Cała akcja działa się w drugiej połowie 2011 roku, po tym jak Wisła z Meliksonem w składzie zdobyła mistrzostwo Polski. Piłkarz Białej Gwiazdy miał na koncie zaledwie epizody w meczach towarzyskich reprezentacji Izraela.
– Jakiś facet do mnie zadzwonił. Do dziś nie wiem, kto to był. “Czy jesteś zainteresowany grą w reprezentacji Polski?”. Nie wiedziałem, czy w ogóle mogę. Odpowiedziałem, że jestem Izraelczykiem i już gram dla Izraela. Chyba w tym samym tygodniu zadzwonili z reprezentacji Izraela, więc tym bardziej powiedziałem, że nie. Jadę teraz na zgrupowanie. Pojechałem. Zabawne, bo odniosłem kontuzję tuż przed meczem i nie mogłem zagrać, a to były eliminacje do mistrzostw Europy.
Melikson wciąż był wówczas bez debiutu w meczu międzypaństwowym o stawkę, dlatego przedstawiciele PZPN chcieli przekonać go do reprezentowania Polski. I prawie im się to udało.
– Jak wróciłem, wszyscy mówili, że trener Franciszek Smuda chce ze mną porozmawiać. Potem znowu zadzwonili z PZPN i wytłumaczyli, że chcą, żebym zagrał na Euro 2012 i że trener Smuda oraz prezes Grzegorz Lato chcą do mnie przyjechać. Pomyślałem w ten sposób. Zaraz kończę 27 lat. Do tej pory nie mogłem zagrać w oficjalnym meczu dla Izraela. Mówię: Słuchaj, okej. Kocham Izrael, ale wolę grać w Polsce. Potem poszedłem na spotkanie. Byli tam Maaskant, Smuda i Lato. Spotkanie było dobre. Robert bardzo mi wtedy pomógł, bo powiedziałem mu, że nie wiem, co robić.
Maor Melikson🎙️🇮🇱 – były piłkarz Wisły Kraków
WIŚLACY, ZRÓBCIE HAŁAS. 2011 rok to był taki promyczek dla Ekstraklasy. Lech grał z Bragą w 1/16 Ligi Europy. W 2011 Wisła i Legia też weszły do 1/16. Pojawili się nieźli piłkarze, wśród których był ON. Maor Melikson, czyli gość,… pic.twitter.com/lYXJhVnXXj
— Kamil Rogólski (@K_Rogolski) August 29, 2026
Pojawiało się wówczas mnóstwo głosów, że zawodnik chce po prostu wykorzystać okazję, by zagrać na wielkim turnieju. Polska była wówczas jednym z gospodarzy EURO, na które nie dostała się reprezentacja Izraela.
– Moje podejście było inne, uczciwe, bo to nie ja zabiegałem o grę dla reprezentacji Polski, tylko o mnie zabiegano. Byłem po prostu szczery, że jestem piłkarzem reprezentacji Izraela. Byłem w trudnej sytuacji, będąc nowym w Polsce. Mieszkałem u was dopiero siedem, osiem miesięcy. Ale ludzie traktowali mnie wspaniałe, czułem od Polaków mnóstwo pozytywnych emocji i w pewnym momencie sprawy ruszyły do przodu.
– Perspektywa występu na wielkim turnieju, jeszcze przed własną publicznością, była atrakcyjna z punktu widzenia zawodowego, nie ma w tym nic złego. A ja nie byłem zadowolony z tego, jak przebiega moja kariera w reprezentacji Izraela. Miałem być dziesiątką w reprezentacji Polski. Dzwonili do mnie sponsorzy i oferowali potężne pieniądze za przyjęcie oferty PZPN. Odpowiadałem im, że spokojnie, spokojnie. Poczekajmy jak to się ułoży. Na jednej szali miałem pieniądze i perspektywę gry na EURO 2012. Na drugiej zaś moje emocje względem Izraela i po prostu nie mogłem postąpić inaczej niż grać nadal dla Izraela.
Ostatecznie Melikson nie zdecydował się na zmianę narodowych barw, mimo że w pewnym momencie o zmianie informował Robert Maaskant. Zrobiła się afera w Polsce, ale i w Izraelu.
– Paru ludzi w Izraelu nazwało mnie zdrajcą, co jest dość zabawne, bo zawsze chciałem grać dla Izraela, ale do 26. roku życia nie pozwolono mi zagrać w oficjalnym spotkaniu. Zwykle nie lubię mówić, że jestem od kogoś lepszy, ale na pewno nie byłem gorszy od piłkarzy, którzy wtedy grali w reprezentacji Izraela. Może miało znaczenie to, o czym gadaliśmy wcześniej, że Hapoel Beer Szewa nie był wtedy jednym z największych klubów w kraju. Nawet grając w Wiśle Kraków – a byłeś tam i widziałeś jak grałem – długo byłem pomijany przy powołaniach, nikt do mnie nawet nie zadzwonił. Dlatego pomyślałem, że czas coś zmienić, ale na koniec było mi emocjonalnie trudno. Masz rację, w Izraelu źle to wszystko przyjęto, ale dziś staram się o tym nie myśleć – podsumował były piłkarz Wisły.
Maor Melikson grał w reprezentacji Izraela do 2018 roku. Jego licznik występów zatrzymał się na 26 meczach, w których strzelił trzy gole i zaliczył cztery asysty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix